Dałam kostium przyjaciółce na imprezę i żałuję tego!

Mam przyjaciółkę Gosię. Kiedy przychodzi w gości, zawsze czegoś potrzebuje. I tym razem nie było inaczej. Pojawiła się i od razu oznajmiła, że muszę jej pożyczyć coś z garderoby, bo nie ma w czym iść na spotkanie absolwentów.

— Daj ten kostium! — krzyknęła Gosia.

— Przepraszam, ale to mój ulubiony kostium. Dopiero co go kupiłam, sama jeszcze w nim nie byłam. Wybierz coś innego.

— Nie, chcę ten! Jest taki dopasowany, efektowny. Wszystkie koleżanki umrą z zazdrości!

Zgrzytając zębami, pożyczyłam przyjaciółce kostium. Obiecała zwrócić go następnego dnia w nienaruszonym stanie.

Minął tydzień — cisza. Skoro Gosia do mnie nie dzwoni, postanowiłam zadzwonić do niej sama:

— No i jak tam twoje spotkanie absolwentów?

— Ojej, okropnie! I to wszystko twoja wina! Dlaczego mnie nie odradziłaś tego kostiumu? Mogłaś dać coś luźniejszego? Przecież przytyłam. A jeszcze Świetka przyszła w takim samym, a jej figura jak z okładki magazynu.

— Gosia, czy ty się słyszysz? Pomogłam ci, a ty mnie oskarżasz?

— Bo to ty zepsułaś mi cały wieczór tym kostiumem!

— Dobrze, koniec z tym. Kiedy zwrócisz?

— Ojej, wiesz, tam jest plama od podkładu. Przypadkiem. Ale czytałam w internecie, że można ją usunąć!

— Usunęłaś? Jeśli jest świeża, da się ją sprać. Albo zwracasz mi kostium, albo oddajesz pełną kwotę.

— Co ty, przyjaciółko? Przecież jesteśmy jak siostry! Weźmiesz ode mnie pieniądze?

— Wezmę! Bo to mój ulubiony kostium!

Rzuciłam słuchawkę, żeby nie kontynuować tej bezsensownej rozmowy. Bardzo żałuję. że mój kostium został zniszczony, podobnie jak relacje z najlepszą przyjaciółką, która oczywiście nic mi nie zwróciła.

Jak wy byście postąpili na moim miejscu?