Denerwują mnie niegrzeczne dzieci
Chciałbym się z wami podzielić historią o pociągach. Wiem, że są ludzie gotowi płacić dodatkowo za wagony bez dzieci.
I ja należę do tej grupy. Wracałam z pracy do domu. Zmęczona. W przedziale może i jest miejsce, ale i tak wszyscy siedzą obok siebie. Specjalnie kupuję bilet do przedziału, żeby nie słuchać pijackich opowieści i nie czuć smrodu innych ludzi. W pociągach ciągle ktoś pije alkohol. I tak samo myślą rodziny z dziećmi. A tu jadę w wagonie, w którym pełno dzieci.
Chcę spokoju. Powinnam rozumieć takie mamy. Ale nie… pragnę spokoju. Albo obejrzeć film w słuchawkach. Tylko inne mamy tego nie rozumieją, albo nie chcą. Przecież ja powinnam je zrozumieć!!! Rozumiem, że zmuszenie dzieci do siedzenia w miejscu jest nierealne. Ale dlaczego ja muszę znosić ciągłe bieganie po wagonie?!
I dlaczego nie można ich jakoś uspokoić, wytłumaczyć, posadzić lub czymś zająć?! I tak wychodzi, że zapłaciłam więcej pieniędzy, by słuchać tych niegrzecznych maluchów. I właśnie chciałabym płacić za wagon bez dzieci. Wszystko dlatego, że pragnę spokoju i szacunku do mojej prywatnej przestrzeni. Chcę podróżować z przyjemnością. Ale te dzieci wszystko psują.
I tak muszę to znosić przez kilka dni. Przecież jadę dwa i pół dnia! Więc zapłaciłam więcej, by przez kilka dni mnie denerwować…
