“Dla swojej matki czas znalazła, a dla mnie nie?” – Oburzała się teściowa

Kasia i Michał byli małżeństwem od piętnastu lat. W tym czasie doczekali się dwójki dzieci, kupili mieszkanie i wiedli spokojne życie. Nie obyło się jednak bez zmagań z codziennymi problemami.

Kiedy Kasia i Michał wzięli ślub, było im już całkiem dobrze w życiu zawodowym, co pozwoliło na finansowe zabezpieczenie urlopu macierzyńskiego Kasi z najstarszą córką, Zosią. Jednak opieka nad Zosią okazała się trudna. Dziewczynka miała problemy z brzuszkiem i spała bardzo niespokojnie. Kasia funkcjonowała jak zombi, a ratunkiem była jej matka, która przyjeżdżała z innej dzielnicy, by odciążyć córkę. Matka Michała, Teresa, mimo że mieszkała zaledwie dwie przystanki dalej, nigdy nie zaoferowała pomocy. Mówiła wprost, że Kasia to dla niej obca osoba i nie zamierza pomagać obcym.

Kiedy Zosia skończyła dwa lata, wszystko się uspokoiło. Kasia wróciła do pracy, ale niedługo potem zaszła w ciążę z drugim dzieckiem. Jej matka zdecydowanie stwierdziła, że musi się przeprowadzić bliżej wnuków, bo dojeżdżanie na dłuższą metę staje się dla niej coraz trudniejsze.

Matka Michała na narodziny drugiego wnuka, Franka, zareagowała bez szczególnego entuzjazmu. Dzieci – jej zdaniem – były problemem rodziców, a nie dziadków. Widziała wnuki tylko kilka razy w roku, podczas rodzinnych uroczystości. Zaproszona w odwiedziny przychodziła z symbolicznym prezentem, ale nawet nie brała wnuków na ręce.

Wychowaniem Zosi i Franka zajmowała się babcia Maria, matka Kasi. To ona z przyjemnością odbierała dzieci ze szkoły, pomagała przy odrabianiu lekcji i spędzała z nimi czas na spacerach. Jednak pewnego dnia Maria trafiła do szpitala z powodu udaru. Kasia zrezygnowała z pracy, by opiekować się matką. Nie mogła liczyć na pomoc Teresy. Teściowa bez ogródek odpowiedziała, że Kasia powinna wynająć opiekunkę, skoro sama nie daje rady. Na szczęście matka przyjaciółki Zosi zgodziła się pomagać, odbierając dzieci ze szkoły.

Kiedy Maria doszła do siebie, wróciła do swojego mieszkania, a Kasia zaczęła pracować z domu jako autorka tekstów. Zarobki były mniejsze, ale dzieci, dom i matka były pod jej opieką.

Niedługo potem Teresa miała wypadek na tańcach dla seniorów – złamała nogę. Kasia regularnie odwiedzała teściowę w szpitalu, ale po wypisaniu do domu Michał zatrudnił dla niej opiekunkę.

„Michał, po co ta opiekunka, skoro Kasia jest w domu?” – zapytała oburzona Teresa.

„Kasia nie siedzi w domu, tylko pracuje i opiekuje się dziećmi.”

„Ale przecież dla swojej matki znalazła czas, a dla mnie nie?”

„Kiedyś powiedziałaś, że Kasia to dla ciebie obca osoba. Teraz Kasia uważa, że ty również jesteś dla niej obca. Ale ja ci pomagam, bo jesteś moim rodzicem. Wejdźmy do środka, muszę ci pomóc się położyć.”

Michał pomógł matce dotrzeć do mieszkania i przygotował dla niej wszystko, czego potrzebowała. Kasia, choć opiekowała się własną matką, nie zgodziła się zajmować teściową. Dla niej rodzina była najważniejsza, ale tylko ta najbliższa. Teresa nigdy nie zrozumiała, dlaczego Kasia nie chciała jej pomóc.