“Dość już tego bawienia się w zabawki. Wyrosłaś!” – oznajmiła mi teściowa, po czym wyrzuciła moje zabawki
Gdybym wiedziała, że teściowa będzie się wtrącać w nie swoje sprawy, schowałabym swoje zabawki gdzieś daleko. Początkowo moje relacje z teściową były świetne, troszczyła się o mnie. Gdybym jednak wiedziała, że taka troska może prowadzić do takich skutków. Na początku nawet mąż dostał ode mnie za to, że nie umie się z matką odpowiednio zachować. Mówiłam, że trzeba być wobec niej delikatniejszym.
Potem, po kilku latach, zrozumiałam, dlaczego mój mąż i jego brat starali się jak najszybciej wyprowadzić z domu matki. Starszy brat mojego męża nawet wyjechał do innego kraju i nie przyjeżdża. Kontaktuje się z matką tylko telefonicznie. W ten sposób ich relacje pozostają dobre.
Przy tym Olga Sergiejewna planowała odwiedzić swojego syna w innym kraju, ale ciągle nie może się zdecydować. Nie spieszy się jednak, w końcu ma tutaj mnie i mojego męża. Już zapomniałam, kiedy byłam z mężem sam w domu, bez teściowej. Takie sytuacje zdarzały się bardzo rzadko! Od razu zaczęła do nas przychodzić na stałe z rana z produktami. Leżymy z mężem rano w łóżku, a tu dzwoni telefon. Przyszła Olga Sergiejewna i przyniosła gotowe dania.
“Oto wam przyniosłam ziemniaczki! Jedzcie. Dopiero co przygotowałam!” – mówiła teściowa, rozkładając produkty po półkach.
Tak musieliśmy kilka lat oduczać teściową od przychodzenia do nas gościnnie wcześnie rano. Ustaliliśmy, że Olga Sergiejewna będzie przyjeżdżać do nas, gdy ja i mąż będziemy w pracy. Wtedy znajomi mówili mi, że nie powinnam dawać teściowej kluczy, przekonując, że będzie wtedy grzebać w naszych rzeczach, szukać brudu itd. Ale nie miałam zbytniego wyboru. Lepiej to, niż by nas niepokoiła, gdy jesteśmy w domu.
Wtedy wydawało mi się to najlepszym rozwiązaniem. Ale potem zrozumiałam, że bardzo się pomyliłam. W mojej młodości, a dokładniej w okresie dojrzewania, zbierałam zabawki z jednego kreskówki. Bardzo to lubiłam. Moi rodzice nawet to zaakceptowali, oczywiście mówili, że czas już dorosnąć i przestać bawić się zabawkami. Potem nawet przyjaciele i znajomi przestali mi różne zabawki podarowywać. I tak zgromadziłam ich całkiem sporo. Przy tym zabawki te były dość drogie. Leżały w pudełkach. A potem postanowiłam rozłożyć zabawki na półkach.
A potem po kilku dniach wracam z pracy i widzę, że moich zabawek na półkach nie ma. Przeszukałam całe mieszkanie, nadal nic. Mąż powiedział, że nie dotykał zabawek. Zadzwoniłam więc do Olgi Sergiejewnej, pytam jej, a ona mi odpowiada:
“Tak, to ja je wyrzuciłam! Przecież już nie jesteś małą dziewczynką, żeby się zabawkami bawić. Czas dorosnąć!”
Byłam przerażona! Wyrzuciła
moje drogocenne zabawki! Teraz nie da się ich znaleźć, a cała kolekcja była warta kilkadziesiąt tysięcy! Oczywiście w śmietniku zabawek już nie było, zostały już wywiezione… Wtedy wygarnęłam wszystko teściowej. Ta jeszcze się na mnie zdenerwowała, twierdząc, że krzyczę na nią z powodu drobiazgów. Nie rozumie, że jakieś tam zabawki mogą kosztować tyle pieniędzy. Tak oświadczyłam Olgi Sergiejewnej, że więcej do nas w gości nie będzie chodzić. Mąż zabrał od niej klucze. Niech myśli, co narobiła.
