Dwudziestoletnia Marta powiedziała swojej pięćdziesięcioletniej koleżance, że mąż ją zdradza. Jej reakcja była dla Marty zaskoczeniem

Marta od rana czuła się nieswojo. Policzki płonęły jej od wiadomości, które chciała przekazać starszej koleżance, Teresie, ale nie miała odwagi. To była delikatna sprawa, wręcz rodzinna, dotycząca rodziny Terezy.

Chodziło o to, że wczoraj Marta widziała męża Teresy w kawiarni z inną kobietą. Zdała sobie sprawę, że to nie było spotkanie biznesowe. Nie patrzy się takim wzrokiem na partnerkę biznesową, nie głaszcze się jej ukradkiem po piórze i nie zamawia tak drogiego wina. Zdecydowanie doszło tu do zdrady. Marta ma nawet zdjęcia tej słodkiej pary.

Teraz musiała jakoś przekazać tę informację biednej Terezie. Marta nie miała pojęcia, ile bólu może jej to sprawić, więc objęła dłońmi policzki i zamyśliła się.

Zastanawiała się, jakie słowa dobrać, by nie zranić czułego serca starszej koleżanki.

Pół roku temu Marta wyszła za mąż, a teraz dziewczyny, które wkraczają w życie cudzych mężów, stały się jej ideologicznymi wrogami. Wcześniej to jej nie obchodziło, ale po tym, jak otrzymała akt małżeństwa, Marta stała się ideologicznym obrońcą wierności małżeńskiej.

Marta postanowiła postawić się na miejscu nieszczęsnej Teresy, aby zrozumieć, jak chciałaby usłyszeć tak nieprzyjemną informację, ale niemal natychmiast jej oczy zaczęły szczypać, a nos swędzieć.

Odpowiednie słowa nie przychodziły jej do głowy. “Twój mąż cię zdradza”. Nie, to było zbyt banalne. “Wygląda na to, że zaczynasz być zdradzana”. Znowu nie… Musiała być delikatniejsza, bo Tereza była już po pięćdziesiątce i mogła się rozchorować od takiej wiadomości.

Myśli Marty ciągnęły się aż do wieczora. Gryzła ołówek, patrzyła przez okno i zerkała na niewzruszoną Teresę.

Pod koniec dnia pracy Marta zdała sobie sprawę, że musi teraz porozmawiać; nie przetrwałaby kolejnej nocy z tak ważną tajemnicą.

– Marto, wszystko w porządku? Dziś wyglądasz trochę rozkojarzona, delikatnie mówiąc. Czy masz jakieś problemy? – zapytała Teresa, ponownie łapiąc skupiony wzrok młodej koleżanki.

– Ja nie mam problemów, ale ty masz – odpowiedziała Marta i zamykając oczy, wyrzuciła z siebie wszystko, co prześladowało ją przez cały dzień. Pod koniec opowieści poczuła ulgę.

Teresa spojrzała na zdjęcie na telefonie Marti. Marta kręciła się w kółko, bojąc się, że Teresa rzuci jej telefonem o ścianę.

– Dobrze – powiedziała w końcu Teresa i spokojnie wręczyła zdezorientowanej Marcie swój telefon.

– Co w tym takiego dobrego? – zdołała wydusić Marta, niezwykle zaskoczona tą reakcją.

– Dobre jest to, że teraz będę miała nowe futro – uśmiechnęła się w końcu Teresa i zaczęła szykować się do powrotu do domu.

Marta uznała, że jej koleżanka nagle nabawiła się demencji starczej, więc musiała wyjaśnić, co się stało, na wypadek gdyby nie zrozumiała, czym jest zdjęcie. Jest zdrada, jest inna kobieta! Jest małżeństwo, które trzeba uratować, bo mąż odejdzie!

– Marto, jestem żonata dłużej niż ty żyjesz na tej ziemi. Znam lekarzy mojego męża, którzy go leczą i umawiam go na wizyty w razie potrzeby. Pamiętam, kiedy i jakie leki powinien przyjmować, gdzie są wszystkie jego dokumenty, pakuję jego torbę na wyjazdy służbowe, przypominam mu o urodzinach jego przyjaciół i rodziny.

Gotuję mu klopsiki na parze i kupuję wkładki ortopedyczne. Udało mi się dogadać z jego bardzo wymagającą matką. Naprawdę myślisz, że on gdziekolwiek pójdzie? I naprawdę myślisz, że ta młoda dama chętnie przejmie wszystkie moje obowiązki?

Teresa z lekkim ironicznym uśmiechem wyszła z biura, zostawiając Martę, by wiele myślała o znaczeniu życia rodzinnego i na czym się opiera.