Gdy tylko moja mama wyszła ponownie za mąż, drzwi do jej domu zamknęły się dla mnie, mojego brata i naszych dzieci

Mój tata odszedł dziewięć lat temu. Mama bardzo ciężko przeżywała tę stratę, dlatego postanowiła wypełnić swoje życie wnukami. My z bratem byliśmy za tym, by w ten sposób odciągnęła się od smutku i obdarzała miłością nasze dzieci.

Mama nie chciała od nas brać pieniędzy, więc pomagaliśmy jej w codziennych obowiązkach, często kupowaliśmy jej jedzenie. Na każde święto zbieraliśmy się u niej w domu, a ona zawsze troskliwie o nas dbała.

Rok temu mama niespodziewanie dla nas znalazła sobie mężczyznę. Jest wdowcem. Postanowili zamieszkać razem. Mama poczuła się dużo lepiej, jakby dostała nowe życie. Byliśmy szczęśliwi, że mama zaczęła żyć pełnią życia.

Jednak gdy zamieszkali razem, zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Mama nagle zapomniała o mnie i o bracie. Powiedziała, że teraz jej dom jest dla nas zamknięty i poprosiła, żeby nasze dzieci też już do niej nie przychodziły.

Okazało się, że Michał, jej nowy mąż, nie przepada za hałasem, który towarzyszy dzieciom. Dlatego mama postanowiła go chronić. Powiedziała, że teraz to ona będzie nas odwiedzać.

Jednak nie to nas najbardziej zbulwersowało – wnuki jej nowego męża zawsze były u nich w gościach. My z bratem nie mogliśmy znaleźć słów – nasz rodzinny dom stał się dla nas obcy. Mama praktycznie do nas nie przychodziła, a jeśli już znalazła chwilę, by nas odwiedzić, to na pierwszy telefon swojego męża od razu biegła z powrotem do domu.

Oczywiście, rozmawialiśmy z nią o tym, że jest nam bardzo przykro z powodu takiego traktowania. Ale mama nawet nie chciała nas słuchać, powiedziała, że nie chcemy dla niej szczęścia, skoro robimy jej wyrzuty.

Według niej, jest jeszcze młoda i chce być szczęśliwa. Mówi, że to my nie potrafimy zaakceptować jej nowej rodziny, dlatego mamy takie podejście. Poprosiła nas, żebyśmy dorośli, a do tego czasu ani ona, ani my nie powinniśmy się odwiedzać.

Nie rozmawiamy z mamą już od pół roku. Dobrze, że mam brata, inaczej nie miałabym już żadnej bliskiej duszy na świecie.

Ale nie mogę zrozumieć mojej mamy. Czy dorosłe dzieci już w ogóle nie są dla ciebie ważne? Jak mąż może zastąpić rodzinę? A co będzie, jeśli zachoruje? Czy dzieci jej nowego męża będą się nią opiekować?

Może to ja się mylę i powinniśmy od początku trzymać dystans?