Gdyby kobiety wreszcie przestały myśleć tylko o sobie, to byśmy przestali tak często się rozwodzić
Zauważyliście, że ostatnio mężczyźni często przypisują odpowiedzialność za rozwód kobietom? Mówią: „Spójrzcie na statystyki, kto częściej inicjuje rozstanie? I ile małżeństw się rozpada? Prawie co drugie. A winny jest zawsze jeden”.
Mówią o tym bez żadnych wyrzutów sumienia. Jakby to była norma. Trzeba mniej myśleć o sobie, a częściej o mężu. Wtedy udałoby się uratować tysiące związków. A sami pomyślcie. Czyż one nie są egoistkami? Zastanówcie się:
Prosi mnie, żebym zarabiał więcej.
Nie chce gotować w nieskończoność.
Myśli o odpoczynku.
Męczy się, widzicie, od prania, chociaż robi to maszyna.
A dzieci to co, trud? To przecież jej krew.
Praca? Nie śmiejcie się, siedzenie i gawędzenie w biurze to nie praca.
Okazuje się, że jej skargi są odrzucane. Uważają, że nie potrafi przekonująco wyjaśnić swoich problemów. Gdyby naprawdę się męczyła, to być może byłaby mężczyzną. Ale póki może nie narzekać, nie chcę słuchać niekończącego się narzekania.
Więc, oceniliście listę? Podobno mówi nam, że ona jest egoistką. Myśli tylko o sobie. Ona jest zmęczona, a ja w pracy się nie męczę? Lepiej popatrz, jak ciężko pracuję na męskiej pracy.
Choć, będąc szczerym, nawet w takich warunkach jest możliwość obijania się. Nawet na produkcji. I ile u nas takich pracuszków, co ciągle są zajęci? Raczej nie, niż tak. Co chciałbym o nich powiedzieć, to to, że nie narzekają i nie jęczą. Nie obwiniają kobiety o swoje problemy. Sami wszystko doskonale rozumieją. Ale naprawdę nie mają ani siły, ani czasu na pomoc. Dlatego starają się to kompensować pieniędzmi.
A oto maruderzy, zazwyczaj sami siedzą w biurach i nic nie robią. Mają mnóstwo wolnego czasu na komentarze, jeszcze więcej na obrażenia i oczywiście, żeby dokuczać swoim żonom. Bo król do domu przyszedł, a stół jeszcze pusty. Tak to nie pójdzie.
W psychologii jest taki interesujący moment, o którym niewiele osób wie. Podajcie 3-4 cechy, które wam się nie podobają w partnerze. Z nich wybierzcie dwie, które was szczególnie irytują. I wreszcie, zostawcie tylko jedną. To właśnie będzie ta cecha, która jest w was.
Właściwie, co nam to mówi? Jeśli jakiś mężczyzna wznosi oskarżenia pod adresem swojej żony, to warto uważnie słuchać, co mówi. Jeśli twierdzi, że jest egoistką, to być może to jego problem, a nie jej.
Paradoksalnie, ale najczęściej oskarżenia są tym, z czym sam człowiek walczy. Jak widzimy na naszym przykładzie, egoistą jest mąż, a nie żona. Jemu mało tego, co ma, nie wystarcza, tu nie pomogli, tam nie zrobili. Ma wiele pretensji. Podczas gdy ona po prostu robi i nie narzeka.
Już wiele razy mówiłem, że małżeństwo trzyma się tylko na kobiecej cier
pliwości. Jakby to nie było niewygodne dla nas, ale to fakt. Nie ma innych opcji. To właśnie kobieta wykonuje większą część pracy. Bierze na siebie wiele obowiązków i ponosi za wszystko odpowiedzialność. Z męskiej strony tylko pretensje. On jest egoistą, który chce otrzymywać zbyt wiele.
Przyznajmy szczerze, co robi mężczyzna, za co można go naprawdę docenić? Zapewnia mieszkanie, dba i bierze na siebie odpowiedzialność za całą rodzinę. Tak, z tym się zgadzam. Ale ilu mężczyzn jest na to zdolnych? Jak widzimy, tylko niektórzy.
Po pierwsze, kwestia mieszkania dla wielu jest problemem. W najlepszym przypadku, mieszkanie jest dziedziczone. Po drugie, zapewnienie wszystkich członków rodziny? To tak samo trudne, jak zapewnienie siebie. Widzieliście pensje? Ponoszenie odpowiedzialności nawet za siebie samego – to już problem. Nie mówiąc już o innych członkach rodziny.
Oto mamy na wyjściu chłopca-egoistę, który sam nic nie robi, ale prosi innych. Może warto spojrzeć na siebie? Może to właśnie przez ciebie małżeństwa się rozpadają? Oczywiście, wygodnie jest obwiniać innych, ale co zrobiłeś ty osobiście?
Nawet z trudem mogę przypomnieć przypadki z praktyki, kiedy były walczył o uratowanie związku. Zazwyczaj, zaczyna okazywać uwagę tylko wtedy, gdy dziewczyna już odeszła. I tylko w takim przypadku się stara. Ale w samych relacjach nic się nie zmienia. Jeśli dziewczyna nie odeszła, to znaczy, że wszystko jest w porządku. I nie próbujcie nas przekonywać o przeciwnym. Mówicie, że wszystko wymyślacie, prowadzimy walkę. Dobrze, w takim razie możecie odpowiedzieć w komentarzach, a my zobaczymy, jaką walkę prowadziliście.
Dosyć już żyć w tym samozaparciu, czas przyznać się do tego, co jest naprawdę.
