Gdybyś nie myślała tylko o sobie i pojechała do pracy za granicę, nie mielibyśmy teraz problemów finansowych – powiedział mi zięć. – Nie mielibyście problemów finansowych, gdybyś ty pracował i zarabiał pieniądze – odpowiedziałam mu kolejny raz. Sytuacja w mojej rodzinie jest taka, że aż chce się płakać. Pewnego wieczoru, już późno, razem z mężem piliśmy herbatę i szykowaliśmy się do snu, aż tu nagle ktoś zapukał do drzwi. Trochę się przestraszyliśmy, mąż poszedł otworzyć, a ja zamarłam, gdy zobaczyłam moją córkę Darię. Stała z walizką w jednej ręce i trzymała za drugą rękę moją pięcioletnią wnuczkę

– Gdybyś nie myślała tylko o sobie i pojechała do pracy za granicę, nie mielibyśmy teraz problemów finansowych – powiedział mi zięć.

– Nie mielibyście problemów finansowych, gdybyś ty pracował i zarabiał pieniądze – odpowiedziałam mu kolejny raz.

Sytuacja w mojej rodzinie jest taka, że aż chce się płakać. Pewnego wieczoru, już późno, razem z mężem piliśmy herbatę i szykowaliśmy się do snu, aż tu nagle ktoś zapukał do drzwi.

Trochę się przestraszyliśmy, mąż poszedł otworzyć, a ja zamarłam, gdy zobaczyłam moją córkę Darię z walizką w jednej ręce i trzymającą za drugą rękę moją pięcioletnią wnuczkę.

Od razu zrozumiałam, że nic dobrego to nie wróży. Ale wnuczka była już zmęczona, chciała spać, więc bez zbędnych pytań kazałam im wejść do środka. Gdy one się rozpakowywały, szybko przygotowałam łóżko dla dziecka w osobnym pokoju.

Kiedy wnuczka zasnęła, Daria w końcu zaczęła mówić.

– Myślałam, mamo, że mnie nie wpuścisz. Dziękuję, że mnie nie odrzuciłaś – powiedziała z opuszczonym wzrokiem.

– Córeczko, jeśli chcesz znać moje zdanie, rozwiedź się – powiedziałam i sama nie mogłam uwierzyć, że to wypowiedziałam.

– Mamo, zawsze byłaś przeciwna rozwodom, ostrzegałaś mnie. Przepraszam, że cię wtedy nie posłuchałam – odpowiedziała Daria.

Sześć lat temu moja córka Daria wyszła za mąż za Michała. Byłam przeciwna temu małżeństwu i nie ukrywałam tego.

Zięć od początku mi się nie podobał, bo nigdzie nie pracował, choć widać było, że ma pieniądze. Nie wiedziałam, skąd je bierze, ale fakt, że był bezrobotny i nie szukał pracy, bardzo mnie niepokoił.

Wydawał mi się też nieodpowiedzialny, więc ostrzegałam córkę, by dobrze się zastanowiła przed podjęciem decyzji. Powiedziałam jej, że w naszej rodzinie nigdy nie było rozwodów, a jeśli wyjdzie za Michała, to będzie to na całe życie.

Zakochana Daria nie chciała mnie słuchać i wyszła za niego.

– A z czego będziecie żyć? – zapytałam świeżo upieczonego zięcia.

– Teściowa pojedzie do pracy za granicę – odpowiedział zuchwale Michał.

Na początku myślałam, że żartuje, ale mówił poważnie. Liczył na to, że wyjadę za granicę i będę na nich zarabiać, jak „wszystkie normalne matki”.

– Nie muszę jechać za granicę, mam wszystko, czego potrzebuję. A kto potrzebuje pieniędzy, niech sam jedzie – odpowiedziałam.

Córka z mężem mieszkała osobno, rzadko się widywaliśmy, bo zięć obraził się na mnie za to, że nie chcę im pomagać. Córkę często ganił, że jej matka, czyli ja, siedzi w domu i odpoczywa, zamiast jechać zarabiać za granicą, jak inne matki.

Daria cierpliwie to znosiła, ale jej cierpliwość się wyczerpała. Powiedziała mi, że już nie może tak dalej żyć, bo nie mają pieniędzy, a nawet na jedzeniu dla dziecka zaczęli oszczędzać.

– Mamo, pojadę za granicę. Koleżanka zaprasza mnie do Austrii, tam czeka na mnie dobra praca w moim zawodzie. Zostaniesz z Alinką? – zapytała Daria.

Zaproponowałam, by odpoczęła, a do rozmowy wrócimy rano. Jednak rano przyjechał Michał i zaczął prosić Darię, by do niego wróciła.

Mnie natomiast po raz kolejny przypomniał, że to wszystko moja wina. Gdybym pojechała do pracy za granicę i pomogła im w tym trudnym czasie, ich rodzina nie stałaby teraz na krawędzi rozpadu z powodu przejściowych problemów finansowych.

Daria płakała, długo rozmawiali w pokoju, a potem Daria wróciła z nim. Widzę, że mimo wszystko kocha swojego męża i chce ratować rodzinę. Po prostu jest zmęczona biedą, dlatego chce jechać do Austrii.

Nie wiem, co robić. Może rzeczywiście powinnam poświęcić swój komfort i na kilka lat wyjechać za granicę, by pomóc córce? Mój mąż jest temu przeciwny.

Czuję się złą matką. Czy tak jest naprawdę? Co myślicie? Jak powinnam postąpić, by rodzina mojej córki się nie rozpadła?