Irena i Andrzej byli małżeństwem przez 17 lat. Pewnego dnia mąż po prostu odszedł od Ireny do innej kobiety. Ale nie znalazł kobiety młodszej niż jego żona, jak to często bywa, gdy żona zaczyna się starzeć, znalazł po prostu taką jak on sam

Irena i Andrzej byli małżeństwem przez 17 lat. Pewnego dnia mąż po prostu odszedł od żony do innej.

Ale co zaskakujące, nie znalazł kobiety młodszej niż jego żona, co często się zdarza, gdy żona zaczyna się starzeć, znalazł po prostu taką jak on sam – lubiącą głośne towarzystwo, biesiady, wizyty u przyjaciół i grillowanie na świeżym powietrzu. Słuchała go uważnie i przytakiwała.

Żona, po takiej zdradzie, długo nie mogła dojść do siebie, nie mogła zrozumieć, za co jest winna, co zrobiła nie tak. Wstydziła się spojrzeć w oczy sąsiadom i krewnym, wzięła urlop, bo nie mogła chodzić do pracy, wszyscy pytali, jak się ma i każdy próbował dać swoją radę. Niektórzy jej współczuli, inni ją potępiali.

Irena nie mogła zrozumieć, jak mąż mógł ją zamienić na inną, jeszcze na taką? Przecież ona absolutnie nie jest lepsza.

Z nią nawet nie ma o czym rozmawiać, jest złą gospodynią, gotuje, według słów wspólnych znajomych, zupełnie źle. Irena była przekonana, że jest piękniejsza, mądrzejsza i lepsza gospodynią niż ta inna.

Tymczasem mąż z nową pasją był szczęśliwy. Prawda, od czasu do czasu wracał do domu, tęskniąc za dziećmi, obiecywał się poprawić, mówił, że zaczyna rozumieć, co narobił i dawał nadzieję żonie, a potem znowu odchodził do tej innej kobiety.

Irena zaczęła być coraz bardziej przygnębiona, nic jej nie interesowało. Prawie nie spała, zaniedbała domowe obowiązki i dzieci, zaczęła czasem pić wieczorami w samotności.

Rodzice rozumieli, że będzie tylko gorzej i postanowili zwrócić się do specjalisty.

Trzeci rok kobieta rozmawia z nim i teraz już widać wyniki, choć radości w jej oczach nie widać.

Cały czas szuka przyczyn w sobie, a nie w mężu, który znalazł sobie inną kobietę, gdy znudziło mu się stare życie. Po prostu uciekł od odpowiedzialności, wolne życie podoba mu się bardziej. Ale trudno to wytłumaczyć Irenie.

Jakby miała dla kogo żyć, dzieci wciąż mają nadzieję, że mama wróci do normy i znowu stanie się taka jak dawniej: radosna i szczęśliwa. Ale ona zupełnie nie ma na to ochoty.

Jak pomóc Irenie w tej sytuacji, osobiście nie wiem, bo jak rozmawiać, znów spotykać się z kimś i cieszyć się życiem, znajoma nie chce. A ja bardzo jej współczuję, jest dobrą i miłą kobietą. A ostatnio, gdy dzwonię, nawet nie odbiera telefonu. Dlaczego tak się rozczarowała?