Irena i jej przyszły mąż znaleźli na ulicy portfel, chciała go zwrócić właścicielowi, ale mąż go zabrał. Wtedy Irena nie myślała, że to znak ostrzegawczy

Irena i Andrzej zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. Prowadzili serdeczne rozmowy, przytulali się, snuli plany na przyszłość, później zamieszkali razem i doczekali się dziecka.

Nagle jednak Andrzej opuścił Irenę dla innej kobiety. Zabrał ze sobą wszystkie kosztowności, nawet pudełko pachnącego mydła. Zdjął także sznury, na których suszyły się dziecięce ubranka.

Irena złożyła pozew o rozwód po tym, jak Andrzej podniósł rękę i na wszelkie możliwe sposoby próbował udowodnić, że dziecko nie jest jego. Pomimo że dziecko wyglądało jak on – tylko zewnętrznie, mam nadzieję, że nie wewnętrznie.

Andrzej robił i robi wiele złych rzeczy – nie chcę o nich pisać. Ale to, co się stało, polegało na tym: na samym początku ich związku, w obłokach miłości, na wstępie namiętności, w metaforycznym sensie ci przyszli małżonkowie znaleźli portfel. Był to gruby portfel wypełniony pieniędzmi! Skórzany portfel, z pieniędzmi i dokumentami na nazwisko pewnego starszego mężczyzny – twarz tego starszego pana wyrażała dezaprobatę na zdjęciu!

I wtedy Irena postanowiła, że portfel trzeba oddać jego prawowitemu właścicielowi. Musiał być zmartwiony i cierpieć – stracił tyle pieniędzy i wszystkie swoje dokumenty! Przyszły mąż roześmiał się z radości i stwierdził, że to jest dar z niebios.

Wziął portfel dla siebie. Oznacza to, że odrzucił dokumenty oraz sam portfel, jednak zatrzymał w nim pieniądze i całą zawartość. Po prostu skakał z radości! Tymczasem przyszła żona była zakłopotana i nie wiedziała, co ma robić. Kochała Andrzeja, nie chciała się kłócić i nie chciała zauważać ostrzeżeń.

Tak się dzieje, gdy miłość przyćmiewa umysł. Niemniej jednak zawsze istnieją znaki ostrzegawcze i sygnały. To nie są przeszkody – wręcz przeciwnie, przeszkody można przezwyciężyć, a zaufanie i miłość można wzmocnić.

To tylko dzwonki i gwizdki, podobne do czerwonej lampki na tablicy lub pikającego czujnika. Łatwo jest zakryć je dłonią, wyłączyć żarówkę lub zatkać uszy, aby nie słyszeć nieprzyjemnego dźwięku. Lecz wtedy my ponosimy odpowiedzialność za konsekwencje.