Ja i moja dorosła córka usiadłyśmy, aby razem popłakać; obie zostałyśmy porzucone jednocześnie
Tak się złożyło, że obie zostałyśmy zdradzone przez naszych mężczyzn jednocześnie. Żadne z nich nie miało odwagi powiedzieć wszystkiego wprost. Chłopak córki poinformował ją o zakończeniu związku poprzez wiadomość na portalu społecznościowym. A mój mąż napisał do mnie pożegnalnego SMS-a, mimo że razem spędziliśmy ponad 20 lat.
Po kilku godzinach mój mąż przyszedł i zabrał swoje rzeczy. Chłopak Heleny już dzień wcześniej zebrał swoje rzeczy, kiedy akurat byłam sama w domu. Usiadłyśmy, popłakałyśmy się przez kilka godzin i zaczęłyśmy zastanawiać się, jak teraz żyć. Zdecydowałyśmy się z córką wymienić wszystkie zamki w domu i pozbyć się wszystkich rzeczy, które pozostały nam po naszych mężczyznach.
Z oczu i z serca. Przebrnęłyśmy przez całe nasze naczynia i zdecydowałyśmy, że z córką nie potrzebujemy tyle rzeczy, więc część garnków i patelni rozdaliśmy znajomym.
Z Heleną staliśmy się prawie najlepszymi przyjaciółkami. Wieczorami często chodziłyśmy razem na spacery, oglądałyśmy filmy i niwelowałyśmy stres jedząc lody. Gotowałyśmy razem i sprzątałyśmy razem. W domu zapanował idealny porządek.
Zauważyłyśmy, że mniej wydajemy na jedzenie, łazienka zawsze jest dostępna, a nawet przygarnęłyśmy kota, wcześniej niemożliwego z powodu alergii męża. Ogólnie rzecz biorąc, pierwszy trudny etap po rozstaniu udało się nam przejść.
Rozumiałam, że z córką jeszcze przed nami. Ona ma zaledwie 20 lat, a ja trochę ponad 40. Znajdziemy jeszcze szczęście.
Z mężem rozeszliśmy się i podzieliliśmy majątek – ja dostałam mieszkanie, on samochód. Na koniec postanowił mnie upokorzyć, twierdząc, że ma nową pasję, która jest tylko o 3 lata starsza od naszej córki. Cóż, jego sprawa.
Czas mijał, a ja coraz bardziej polubiłam status singielki. Po pół roku Helena spotkała innego chłopaka, dla niej zaczęło się nowe życie. Ja poświęciłam się pracy, zaczęłam uprawiać fitness. Z szefem udało się naprawić relacje.
Ale oto po pół roku od rozwodu mój mąż postanowił wrócić. Nie przypadła mu do gustu młoda kobieta. Myślał, że ja go przyjmę z powrotem. Ale nie, nie przyjęłam. Po co mi on? Nawet córka mnie w tym nie poparła, nie chce z nim rozmawiać.
Ale krewni prosili mnie, żebym się opamiętała i przyjęła męża z powrotem. Tak twierdziła moja mama, że nikomu nie jestem potrzebna, a facet w domu jest konieczny, tak myślała teściowa – przecież łap go, zanim znajdzie inną. Nawet siostra nie była po mojej stronie.
– No i co, że zdradził, wrócił przecież. Wy się znacie nawzajem i potrzebujecie siebie nawzajem.
Ale nie, taki mężczyzna na pewno mi nie jest potrzebny. Nie jesteśmy rodziną, nie jesteśmy swoi. Dzieci zawsze pozostaną rodziną, a mężczyzna zawsze może stać się byłym.
Gdyby po prostu mnie zdradził i powiedział o tym, może bym mu wybaczyła, ale przecież wysłał mi SMS-a. Takiego czegoś mu nie wybaczę.
