Jak mężczyzna w małżeństwie staje się utrzymankiem: mądrość chińskiego przysłowia

Pewnego dnia nauczycielka poprosiła uczniów jednej ze szkół w Krakowie o napisanie pracy na temat: „Jak spędzamy dzień w mojej rodzinie”. Wśród opowieści dzieci o tym, jak radośnie całą rodziną jedzą rogale przy kawie, bawią się w aquaparku czy oglądają wspólnie emocjonujące filmy, uwagę nauczycielki przyciągnęła jedna wyjątkowa praca.

Dziewczynka o imieniu Zosia napisała:

„Gdy wieczorem mój tata mówi, że idzie spać, rzeczywiście od razu idzie do sypialni i zasypia. Ale kiedy mama mówi to samo, najpierw kieruje się do kuchni. Tam sprawdza, czy nasz kot Maciuś ma jedzenie, zapisuje, co musi kupić jutro na targu, czyści buty dla całej rodziny, pakuje mój plecak do szkoły, przyszywa guziki, które się urwały, ceruje mi rajstopy, płaci przez aplikację za obiady szkolne, segreguje śmieci i myje podłogę”.

Jaką rolę w rodzinie pełni kobieta?

Tę rolę kobieta przyjmuje sama, gdy dostrzega, że jest to konieczne. Nie dlatego, że lubi zajmować się wszystkimi obowiązkami domowymi i pamiętać o tysiącu szczegółów. Po prostu wie, że gdyby przestała, rodzina mogłaby się rozpaść.

Rodzina jest jak tandem – jeden organizm. Jeśli jeden element zawodzi, drugi musi pracować dwa razy ciężej, aby wszystko utrzymać w całości.

Mądrości życiowe a rzeczywistość

Kiedyś przeczytałam cytat znanego polskiego dziennikarza:

„Wszystko, co najlepsze, najpierw dla mamy – bo mama to kobieta. Potem dla kota, bo jest bezbronny i zależny od nas. A dopiero na końcu dla nas – mężczyzn”.

Ale czy rzeczywiście wszystko, co najlepsze, ogranicza się do bukietu kwiatów na Dzień Kobiet i zdawkowego „kup sobie coś ładnego”?

Moja koleżanka Agnieszka powiedziała kiedyś:
„Kobiecie bardzo łatwo stać się silną – wystarczy się rozwieść”.

W rodzinach, gdzie mężczyzna rezygnuje i opuszcza dom, kobieta zaczyna oszczędzać, szukać dodatkowej pracy, próbuje zapewnić stabilność dzieciom. Gdy mężczyzna sięga po alkohol, kobieta potrafi ugotować pełnowartościowy obiad za grosze. Staje na głowie, kombinuje, podejmuje decyzje.

Fala rozwodów – zaskoczeni mężczyźni

Wśród moich znajomych w Warszawie trwa fala rozwodów. Co ciekawe, to kobiety częściej składają pozwy. Mężczyźni są zwykle zszokowani: „Dlaczego się ze mną rozwodzisz? Przecież pracuję, nie piję…”. Ale często na tym kończą się ich obowiązki.

Jak mówi polskie powiedzenie:
„Bez końca można patrzeć na trzy rzeczy: jak płynie woda, jak płonie ogień i jak ktoś inny pracuje”.

W Chinach istnieje mądre przysłowie:
„Między tobą a drugą osobą jest dziesięć kroków. Jeśli przeszedłeś swoje pięć i nikt nie wyszedł ci na spotkanie, zawróć i odejdź”.

To zdanie odnosi się nie tylko do uczuć i romantyzmu, ale także do codziennych drobnych gestów: spotkania żony wracającej z ciężkimi zakupami, ugotowania obiadu, załatwienia sprawy w pralni chemicznej.

Czy w rodzinie liczą się zasługi?

Starsze pokolenie w Polsce często powtarza, że „w rodzinie nie liczy się zasług”. Ale działa to tylko wtedy, kiedy każdy stara się zrobić więcej, niż ten drugi. Wtedy małżeństwo się rozwija, a rodzina kwitnie.

Co widzimy dziś? Wręcz odwrotną sytuację. Jeśli jedno z partnerów zaczyna więcej zarabiać, drugi często uznaje, że może odpocząć, poszukać siebie, odetchnąć. Jeśli jedna osoba niesie całą odpowiedzialność na swoich barkach, druga przyjmuje to jako coś naturalnego i oczywistego.

Kolejna chińska mądrość mówi jasno:

„Kiedy kobieta przejmuje męskie obowiązki, rodzina się rozwija; gdy mężczyzna zaczyna wykonywać kobiece obowiązki – rodzina chyli się ku upadkowi”.

Znana stylistka i ekspertka modowa, Ewelina Chrońska, powiedziała kiedyś półżartem:
„Gdy tylko pojawia się u ciebie chęć zrobienia czegoś za mężczyznę – lepiej pomaluj paznokcie”.

Czy istnieje różnica, kto zajmie się codziennymi sprawami?

Czy rzeczywiście ma znaczenie, kto zawiezie samochód do mechanika, kupi dziecku buty czy zapłaci rachunki za prąd? Przez lata wpajano nam zasady partnerstwa i wzajemnej pomocy. Jednak subtelna różnica istnieje.

Jeśli potrafisz robić wiele rzeczy naraz, gotujesz lepiej niż w restauracji, doskonale radzisz sobie z remontami i rozwijasz własną firmę – to wspaniale. Ale nie odbieraj mężczyźnie jego naturalnych obowiązków i roli. Nie pozwól, by stał się gościem w waszym wspólnym domu, który po kilku dniach zaczyna irytować swoją obecnością.

Jak więc postąpić?

Czy powinnaś spokojnie malować paznokcie, czekając, aż partner w końcu sam się obudzi i zacznie działać? Czy może warto mówić jasno o swoich potrzebach i oczekiwaniach?

Nie da się subtelnie zasugerować partnerowi, by wykonał swoją część kroków. Albo on sam się na to zdecyduje, albo nie.

Małżeństwo często porównuje się do loterii. Nie dlatego, że z czasem odkrywamy zalety czy wady partnera, ale dlatego, że niewiele par potrafi rozwijać się równocześnie, zgodnie ze swoimi rolami. Większość par szybko zaczyna przeciągać linę odpowiedzialności, tracąc równowagę i z hukiem upadając na ziemię.