Jak ojciec zajmował się dziećmi bez pomocy żony. Kilka dni próby
— Tato, Jarek musi się przebrać. Śmierdzi! — krzyczał starszy syn.
— A dlaczego mnie budzisz? Gdzie mama — i tu Paweł przypomniał sobie, że żona wyjechała. Zerwał się natychmiast i poszedł do pokoju dziecięcego. Tam wszystko było w brązowej mazi. Smród był taki, że mężczyźnie zrobiło się niedobrze. Szybko zabrał młodszego syna do łazienki.
Kiedy umył syna, zabrał się za pokój. Pracy było sporo.
— Tato, a kiedy będziemy jeść śniadanie? — zapytał w tym momencie starszy.
Paweł zupełnie zapomniał, że dzieci trzeba też nakarmić. Szybko zrobił starszemu synowi kanapki, a młodszemu zaczął gotować kaszę. Ale zupełnie nie pamiętał, jak to się robi.
Kasza manna zamieniła się w jedną wielką grudkę i jeszcze się przypaliła. Paweł stał i klął w myślach, bo przy dzieciach starał się trzymać nerwy na wodzy. Był zły na żonę, która pojechała do matki na jubileusz. Jeszcze się pokłócili przed wyjazdem — wyszło brzydko.
Teściowa sama chciała, żeby córka przyjechała sama. Dlatego Paweł został w domu z synami. Myślał, że odpocznie i nacieszy się nieplanowanym urlopem, bo zupełnie inaczej wyobrażał sobie codzienność w domu.
Kiedy tylko nakarmił dzieci, przypomniał sobie, że jest jeszcze gospodarstwo. Krowa ryczała tak, jakby jej tydzień nie karmili. Kiedy poszedł do obory, całkowicie się pogubił. Mężczyzna nie miał pojęcia, czym karmić krowę i jak ją doić.
Wydoił tylko mały słoik mleka i uznał, że wystarczy. Za to Małgosia solidnie kopnęła go kopytem w plecy. Ale gdy ojciec był zajęty, synowie się nie nudzili — wyciągnęli słoik z dżemem i pobrudzili nim wszystkie ściany.
Paweł znów przebrał dzieci i zabrał się za mycie dżemu.
Na dodatek skończyła się woda — musiał iść do studni. Renata nie raz mówiła mu, że ciężko jej nosić wiadra cały dzień, ale czy Paweł słuchał? Teraz zrozumiał, że to pierwsza rzecz, którą trzeba zrobić po powrocie żony.
Dzieciom kazał siedzieć spokojnie. Przy studni spotkał miejscowe plotkary. Zaczęły obgadywać Renatę:
— Brawo, Renata. Ja też muszę wyjechać, żeby mój trochę popracował!
Paweł wracał do domu, myśląc, co trzeba zrobić po powrocie żony. Wykopać studnię, zrobić prysznic, remont w domu… W rzeczywistość przywróciły go krzyki młodszego syna, które było słychać nawet na zewnątrz. Bawili się tak, że przytrzasnął sobie palce drzwiami. W tym momencie Paweł błagał Boga o jedno — żeby żona wróciła wcześniej, niż obiecała. Jego cierpliwość była na wyczerpaniu.
Następnie znów obiad, przebieranie, sprzątanie i pranie. Dzień mijał w kółko, bez żadnej radości.
Paweł zdał sobie sprawę, że przez cały dzień nawet na chwilę nie usiadł. Był tak zmęczony, że zasnął w kuchni. Powiedział sobie, że postawi żonie pomnik za życia, żeby tylko go nie opuszczała.
Renata wróciła późno w nocy. Zauważyła śpiącego męża obok miski z namoczonymi dziecięcymi ubrankami i uśmiechnęła się. Chłopcy spokojnie spali w swoich łóżkach.
Renata przez cały dzień nie mogła znaleźć sobie miejsca, więc postanowiła wrócić do domu wcześniej. Nie mogła się zrelaksować i odpocząć na święcie matki, więc w ostatniej chwili zmieniła bilety. Kobieta miała nadzieję, że teraz mąż zrozumie, jak ciężkie jest jej życie. Jak tylko się obudzi, zapyta go, czy podobało mu się być samotnym ojcem. Wychowywać dzieci powinni oboje małżonkowie, a nie jedna osoba, prawda?
