Jeśli chcesz organizować spotkania ze swoją rodziną, rób to w kawiarni! Niech tam sprzątają za nimi! – nie ustępowała żona.
Lidia wyszła za mąż w wieku dwudziestu siedmiu lat za swojego kolegę z pracy, Sergiusza, który był od niej starszy o dwa lata.
Mężczyzna spodobał się przyszłej żonie od pierwszego wejrzenia, mimo że ubierał się skromnie, a całe jego ubranie zdawało się krzyczeć, że wymaga pilnej wymiany.
Małżeństwo było pierwszym dla dwudziesto dziewięcioletniego Sergiusza. Jednak w swoim wieku nie miał własnego mieszkania i mieszkał z matką oraz starszą siostrą, która zdążyła cztery razy wyjść za mąż i ponownie szukała kolejnego mężczyzny.
Matka Sergiusza, Maria, spotkała Lidzię z obojętnym wyrazem twarzy i jakby wszystkim swoim wyglądem mówiła, że ich związek z jej synem jest krótkotrwały.
Jednak gdy Maria dowiedziała się, że będzie musiała związać się z wybranką syna, z irytacją pomrużyła ustami.
Od tego momentu zaczęła nie tylko wybiórczo traktować Lidzię, ale również za każdym razem, gdy ją spotykała, próbowała ją poddać krytyce i zranić.
Dlaczego kobieta nagle tak gwałtownie zmieniła swoje podejście, stało się jasne po słowach Sergiusza, że mama po prostu była zdenerwowana, ponieważ jej syn nie będzie teraz mógł pomagać jej w takim stopniu, do jakiego była przyzwyczajona.
To wtedy Lidia wszystko poukładała i zrozumiała, dlaczego jej wybraniec tak źle się ubierał: całe wynagrodzenie, które otrzymywał, szło na matkę i siostrę.
Obrażone krewni pomrużyli ustami i ograniczyli kontakt z zięciem do minimum.
Zamiast tego nie omieszkiwali narzekać Sergiuszowi, że Lidia stała się zarozumiała i nie nawiązuje z nimi kontaktu.
Mężczyzna przyjął ich słowa za prawdę i postanowił porozmawiać z żoną na ten temat.
– To nie ja nie chcę, to oni nie chcą ze mną rozmawiać! – oburzyła się Lidia w odpowiedzi na bezpodstawne oskarżenia. – Wielokrotnie gratulowałam Marii i Julii z okazji świąt, a one w odpowiedzi milczały. O jakim kontakcie mówisz?
– Może byli wtedy zajęci czymś innym – Sergiusz desperacko bronił krewnych. – Spróbuj jeszcze raz. Nie wiem, zaproś ich do nas. Znajdź jakiś pretekst…
Lidia przemyślała słowa męża i poczuła się winna, że nie próbuje nawiązać relacji z krewnymi Sergiusza.
Kobieta postanowiła skorzystać z pierwszej okazji i zaprosiła teściową oraz szwagierkę do odwiedzin na majówkę.
Julia i Maria nie zmusiły się długo czekać i odwiedziły Sergiusza i Lidzię pierwszego maja.
Przybyły do domu nie z pustymi rękami, lecz przyniosły ze sobą zestaw prezentowy koniaku, który same spożyły w ciągu trzech godzin.
Gdy tylko szwagierka i teściowa przyjęły znaczną ilość alkoholu, odważyły się na poważne działania.
Jednak Lidię zaskoczyło nie tylko to, że krewni Sergiusza, będąc pod wpływem, zaczęli mocno przeklinać i bezczelnie wyrażać swoje niezadowolenie, ale także to, co wydarzyło się później.
Maria głośno nakazała synowi, aby pojechał do sklepu po kolejną porcję alkoholu.
Posłuszny Sergiusz pojechał po kolejny zapas alkoholu, który kobiety bardzo szybko spożyły.
Ponieważ były w nie do końca trzeźwym stanie, małżonkowie postanowili zostawić je na noc u siebie.
W środku nocy Lidia obudziła się od dziwnych dźwięków dochodzących z salonu, w którym spały teściowa i szwagierka.
Dopiero po kilku minutach nagle zrozumiała, że Julia i Maria postanowiły oczyścić żołądki z nagromadzonego jedzenia.
Lidia w mgnieniu oka wstała z łóżka i z bijącym sercem pobiegła do salonu.
Po drodze potknęła się bosymi stopami na jakiejś kałuży i prawie upadła na podłogę.
Znajdując włącznik, kobieta włączyła światło i zobaczyła, w co zamienił się salon oraz nowy mebel.
Jednak na tym perypetie się nie skończyły. Dźwięki zwierzęcego ryku teściowej i szwagierki słychać było w łazience.
Lidia złapała się za głowę i zalała łzami z powodu oburzenia. Chciała natychmiast wyrzucić krewnych na zewnątrz.
– Wszystko posprzątam – Julia, wycierając brudny podbródek ręcznikiem, wyjrzała z łazienki.
Szwagierka powstrzymała się od dalszych słów, jednak posprzątała po sobie i po matce jak należy, nie mówiąc już o tym, że zostawiła kanapę w takim samym stanie.
Zrozpaczona Lidia obudziła męża i zażądała, aby przywieźli krewnych do domu.
– Po co? Niech zostaną do rana – marudził Sergiusz, nie chcąc oderwać głowy od miękkiej poduszki.
– Nie! Wyjedź ich! Wiesz, co zrobili? – zaczęła się oburzać zdenerwowana kobieta.
– Słyszałem, i co z tego? Każdy tak ma – obojętnie odpowiedział mąż.
– Wyjedź, póki sam ich nie wyrzuciłam! – nie przestawała Lidia, która była zła na siebie za to, że postanowiła zaprzyjaźnić się z teściową i szwagierką. – Powinienem cię obudzić i zmusić do sprzątania!
Sergiusz, mrucząc pod nosem ze znudzeniem, wstał z łóżka i zaczął się ubierać. Po pół godzinie ani Marii, ani Julii już nie było w ich domu.
Lidia otworzyła wszystkie okna w mieszkaniu, mając nadzieję pozbyć się nieprzyjemnego, mdłego zapachu.
Resztę nocy nie zasnęła, zamierzając rano zadzwonić do pralni chemicznej i wezwać pracownika do domu.
Sergiusz wrócił od matki zły i niewyspany. Nie mówiąc ani słowa żonie, położył się spać.
Następnego ranka mężczyzna również milcząco się ubrał i wyjechał do pracy. Rozmowa z Lidią odbyła się wieczorem.
Sergiusz nie wytrzymał i zarzucił żonie jej zachowanie wobec matki i siostry.
– Nigdy nie postąpiłbym tak z twoją matką i siostrą! – powiedział surowo mężczyzna.
– Czy kiedykolwiek widziałaś, żeby one tak się upijały? – uśmiechnęła się Lidia. – One znają swoje granice, w przeciwieństwie do twoich krewnych!
– Nie rozumiem, co złego się stało? No cóż, pomyślmy, że im źle poszło. Julia posprzątała po sobie – zaczął wyjaśniać się Sergiusz.
– Zniszczona kanapa została wyczyszczona na mój koszt! – skręczała zęby Lidia. – Ich noga już więcej nie będzie w naszym domu!
– Dobrze zauważyłaś, że to nasz dom! Dlatego uważam, że mam również prawo głosu – mężczyzna zaczął nerwowo pstrykać palcami.
– Nie! Jeśli od teraz chcesz organizować spotkania ze swoją rodziną, rób to w kawiarni! Niech tam sprzątają za nimi! – nie ustępowała kobieta, która nagle zrozumiała, że nie powinna ulegać Sergiuszowi i zapraszać niewdzięcznych krewnych do domu.
– Nie, będą tu przychodzić tyle, ile zechcą! – stanowczo oświadczył mężczyzna. – I to nawet nie podlega dyskusji.
– Wiedz, że kiedy będą pojawiać się u nas na progu, odjadę do matki. Zobaczymy, czym będziesz ich karmić i jak będziesz za nimi sprzątać – zdecydowanie zagroziła Lidia.
Sergiusz oburzony mamrotał, że nie zamierza iść mu na rękę, jednak więcej nie zapraszał rodziny do domu.
A kobieta zdecydowała, że i tak ma się dobrze bez kontaktu z teściową i szwagierką.
