„Jeśli jeszcze raz zechcesz do mnie zadzwonić, będę musiała przyjechać do ciebie i wszystko wyjaśnić tak, abyś nie miała już do mnie żadnych pytań!”

Mam dość takiego zachowania mojej teściowej. Po prostu nie mam już sił! Rok temu zaczęła narzekać, że od wielu lat nigdzie nie wyjechała na wakacje, że już czas, by gdzieś się wybrać. Potem mój mąż dał jej sporą sumę pieniędzy, żeby pojechała nad morze, ona wzięła pieniądze, ale nigdzie nie pojechała, a pieniędzy nam oczywiście nikt nie zwrócił…

Zamknęłam na to oko, w końcu to matka męża, ale w tym roku oświadczyłam mężowi, że pojadę z córką na wakacje, a co z jego matką, to już jej sprawa. A po wakacjach myślę, że się z nim rozwiodę, mam już dość jego i jego matki.

Mam dość tego, że jego matka ciągle robi sceny z byle powodu, to sprzęt się zepsuł, to chce jechać na wakacje, to coś innego. Denerwuje mnie mąż, bo spełnia wszystkie zachcianki swojej matki.

Jestem pewna, że spotkam się z falą negatywu, że przecież to teściowa, i powinniśmy jej pomagać itd. Ale jest jedno „ale”: ja zarabiam więcej i oddaję wszystkie pieniądze swojej rodzinie, a mój mąż dzieli pensję między mnie i córkę, a także swoją matkę. Tylko w tym roku z pieniędzmi było u nas trudno. Nasza córka dużo i ciężko chorowała. Dlatego moja matka zaproponowała mi dołożenie pieniędzy, by pojechać całą rodziną. Ale jak zawsze wszystko zepsuła teściowa!

Zaproponowała, że na wakacje pojedzie ona z moim mężem, a my z córką do moich rodziców na działkę. Teściowa uzasadniła to tym, że mój mąż dużo pracował i zasłużył na wypoczynek, a ja nic nie robiłam. I tak oto teściowa zamierzała jechać za granicę na wypoczynek!

Wtedy zdecydowałam, że lepiej oddać część pieniędzy mężowi, a swoją część wydać na wypoczynek z córką. Tak też zrobiłam. A teściowa zaczęła płakać i oburzać się. Wtedy wszystko jej wygarnęłam. Przy tym posłałam ją dosadnie!

A na koniec powiedziałam:

„Jeśli jeszcze raz zechcesz do mnie zadzwonić, będę musiała przyjechać do ciebie i wszystko wyjaśnić tak, abyś nie miała już do mnie żadnych pytań.”

Od tego dnia ani teściowa, ani mąż nie przeszkadzali mi i córce. A my mogłyśmy spokojnie odpocząć. A kiedy wróciłyśmy do domu, mąż i jego matka bardzo nas mile powitały. Potem odwiozłam córkę do moich rodziców. A z mężem i jego matką przeprowadziłam poważną rozmowę.

„Od dzisiaj nie dajesz już więcej pieniędzy swojej matce! A ty, teściowo, więcej nie będziesz prosić o pieniądze na cokolwiek. Jeśli to dla was nieakceptowalne, to już dziś złożę pozew o rozwód. Chcę mieć przy sobie mężczyznę, a nie chłystka. Teraz musicie wszystko rozstrzygnąć. Mam dość tych wybryków przez tyle lat. Dość!”

 

Wtedy zaczęli się kłócić i zdałam sobie sprawę, że nic się w tej rodzinie nie zmieni. Wtedy poszłam, spakowałam rzeczy mojego męża i wyrzuciłam je wraz z matką za drzwi. Wtedy też złożyłam pozew o rozwód. Dzięki znajomościom rozwiedli nas bardzo szybko. Mąż płacił alimenty, ale nie chciałam, by widywał się z dzieckiem. Potem mąż znalazł sobie nową kobietę, ożenił się z nią, i jej udało się postawić szaloną teściową na miejscu. Teściowa próbowała prosić się do mnie, ale odpowiedziałam jej tak:

„To za wszystko, co robiłaś wcześniej. A jeśli będziesz dzwonić, opowiem twojej nowej synowej, co mówisz o niej za jej plecami. Jasne?!”

A potem minęło trochę czasu i w moim życiu pojawił się prawdziwy mężczyzna, za którego wyszłam za mąż. Mój nowy mąż jest w dobrych stosunkach z moją córką, kocha ją i mnie. I moja matka też go zaakceptowała. Dlatego jestem szczęśliwa, że w moim życiu wszystko się ułożyło.