Kasia siedziała w kuchni przy stole i czekała, aż mąż przypomni sobie o kolacji

  • Piotrek, wszystko gotowe – zawołała Kasia swojego męża. – Chodź na obiad.
  • Tak, już idę – odpowiedział.

Minęło pół godziny.

  • Piotrek! – zaniepokoiła się żona. – Ile można czekać?
  • Tak, już idę – mąż nie mógł oderwać się od komputera, gdzie toczyły się intensywne bitwy czołgów.

Minęła kolejna pół godziny.

Mięso pieczone w piekarniku wystygło. Warzywa puściły sok, zamieniając uroczą sałatkę w zwykły rozmięciony posiłek.

Kasia nadal siedziała przy stole w kuchni, czekając na to, aż mąż przypomni sobie o kolacji, doceni jej starania i powie kilka miłych słów…

Wreszcie Piotrek wyfrunął z kuchni, chwycił widelec, wsadził kilka kawałków mięsa do ust, kilka razy nabrał sałatki na łyżkę i wrócił do monitora prawie biegnąc…

I tak każdego wieczora. Kasia zdawała sobie sprawę, że Piotrek znacznie bardziej lubi grać swoimi czołgami niż spędzać czas z nią.

A przecież kiedyś nie mogli przestać rozmawiać. On z taką starannością ją podrywał. Zawsze przychodził z kwiatami, dawał prezenty, choćby niewielkie, ale urocze, organizował romantyczne randki.

W skrócie, po pół roku uporczywego uwodzenia, Kasia, która początkowo nie była specjalnie zakochana, uległa. Kiedy Piotrek złożył jej oświadczyny, natychmiast odpowiedziała zgoda. Była pewna, że będzie szczęśliwa z tym mężczyzną.

A potem Piotrek się zmienił. Zapomniał o tym, jak kochał Kasię, jak starał się zbudować rodzinę, jakie złote góry jej obiecał, jakie plany ustalił.

Mężczyzna zamienił się w… małego chłopca. Teraz to Kasia musiała się nim opiekować: karmić, ubierać, pocieszać, głaskać po głowie. Jak mama.

Prawie od razu Piotrek przestał okazywać żonie choćby najmniejsze przejawy uwagi. Pocałować ją w powitanie czy po prostu tak? Przytulić? Podarować jeden kwiatek bez okazji?

A co tam!

Powiedzieć ukochanej, że jest piękna, napisać miłe wiadomości? Zadzwonić, żeby zapytać o jej samopoczucie lub powiedzieć, że tęskni?

O tym nie ma mowy!

Podziękować za coś lub zaoferować pomoc?

Tego on nigdy nie robił.

I Kasia, po pięciu latach wspólnego życia, stopniowo przyzwyczaiła się do takiego podejścia. Nawet widziała w tym pewne zalety.

A jakie?

Jeśli mąż nie interesuje się tobą, jeśli traktuje to jako oczywistość, jeśli nie widzi w tobie kobiety, to ty też nie masz mu nic do udowodnienia. Szczególnie pod względem uczuć. Słusznie mówią, że kiedy kobieta odchodzi, nie zawsze jest to zauważalne.

Przybliżony do tego stanu rzeczy nastąpił i w przypadku Kasi.

Automatycznie wypełniała swoje “obowiązkowe” obowiązki małżeńskie i starała się nie zwracać uwagi na obojętność męża.

I oto kolejna “zepsuta” kolacja. Wydawało się, że co w tym złego? Przecież było to dziesiątki razy!

Ale to właśnie tego wieczoru Kasia nagle poczuła, jak w niej narasta niechęć do męża.

  • Co ja tu robię? – szepnęła. – Po co?

Kasia wstała, przeszła do pokoju, w którym siedział mąż, skupiony na grze, podszedł do niego od tyłu, położyła rękę na jego ramieniu:

  • Piotrek – głos zabrzmiał cicho, a nawet nieco nieśmiało.
  • Nie przeszkadzaj – mąż odepchnął się. – Teraz ważny moment.
  • Musimy porozmawiać…
  • Później…
  • Teraz… albo nigdy.

Piotrek nie zareagował.

Wtedy Kasia wyciągnęła rękę, nacisnęła odpowiedni przycisk i wyłączyła komputer.

  • Co ty zrobiła?! Idioto! – oblicze Piotrka zniekształciło się ze złości.
  • Chcę, żebyś mnie wysłuchał, patrząc mi w oczy – Kasia powiedziała stanowczo, nie dając się speszyć reakcji męża.

To zdziwiło Piotrka, który z niecierpliwością zapytał:

  • No i co?
  • Odchodzę od ciebie.
  • Co?
  • Odchodzę ode mnie – Kasia powtórzyła.
  • Gdzie? – pytanie wyrwało się automatycznie, ponieważ Piotrek po prostu nie zrozumiał, o czym mówi żona.
  • To nie ma znaczenia – Kasia wzruszyła ramionami.
  • Nie rozumiem…
  • Wszystko jest proste, Piotrek. Już dawno mnie nie kochasz. Dziś przekonałam się ostatecznie, że ja też nie czuję do ciebie żadnych uczuć. Stąd wniosek: nie ma powodu, abyśmy byli razem.
  • Przez kolację? – Piotrek zdziwiło.
  • Kolacja tu nie ma nic do rzeczy. Wątpię, żebyś chciał słuchać licznych historii z naszego życia małżeńskiego, jakie mogłabym ci opowiedzieć. Ty przecież żyjesz we własnym świecie. I w nim nie ma mnie. Od dawna już nie ma.
  • Co ty wymyślasz? Czemu jesteś niezadowolona? Jestem w domu. Oddaję pensję. Nie piję. Nie hulam. Czego jeszcze od ciebie potrzeba? Same jakieś brednie wygadywałaś, a teraz atakujesz mnie! No, co jeszcze mam zrobić dla ciebie?
  • Nie będę prosić cię o nic. Jeśli muszę prosić, to już tego nie chcę.
  • Odbiłaś! No, co ci jest?! Powiedz prosto!
  • Nic. Nic już. Po prostu cię nie kocham.
  • Co to ma do rzeczy? Przecież mamy rodzinę!
  • Była. Albo lepiej – mogliśmy mieć. Koniec, Igor. Możesz kontynuować grę.

Kasia wyszła z pokoju, wróciła do kuchni. Podszedł do okna. Długo stała zastanawiając się. Potem nagle wyrwała się z miejsca i poszła do sypialni, żeby zebrać swoje rzeczy.

Idąc obok salonu, rzuciła okiem na męża.

Ten siedział przy włączonym komputerze, całkowicie pochłonięty grą. Kolejna bitwa czołgów właśnie się rozgrywała…