Kiedy mój chłopak zaprosił mnie, by poznać jego rodziców, wstydziłam się swojego wyglądu
Odkąd pamiętam, zawsze marzyłam o pracy i zarabianiu pieniędzy, żeby móc kupować sobie wszystko, czego zapragnę. Pochodzę z biednej rodziny; ojciec był alkoholikiem, a matka zawsze obwiniała mnie, że jestem dla niej ciężarem. Powtarzała, że lepiej by było, gdybym się nie urodziła. Nigdy nie winiłam rodziców za to, jacy są. Każdy wybiera swoją drogę. Marzyłam tylko o tym, by stąd uciec i znaleźć dla siebie lepsze życie.
Kiedy ojciec odszedł, mama całkiem o mnie zapomniała, więc od dziecka musiałam sama dbać o siebie. Ponieważ byłam jeszcze zbyt mała, a nikt się mną nie zajmował, do szkoły chodziłam w starych, podniszczonych i nie zawsze czystych ubraniach. Chociaż bardzo starałam się dbać o siebie.
Nie miałam przyjaciół, ponieważ inni śmiali się z mojego wyglądu. Czasami jakaś daleka krewna przynosiła mi ubrania po swojej córce. Byłam wtedy bezgranicznie szczęśliwa, bo mogłam założyć coś w miarę nowego. Nikt nie myślał, żeby coś mi kupić.
Mimo to, lubiłam się uczyć i dobrze mi to szło, dlatego ukończyłam szkołę z wyróżnieniem, a później dostałam się na darmowe studia w lokalnym uniwersytecie. To były najszczęśliwsze chwile mojego życia, w końcu wyrwałam się z tego przeklętego miejsca.
Na trzecim roku studiów poznałam Aleksandra, który był o trzy lata starszy i kończył już studia. Od razu mi się spodobał i zaczęliśmy się spotykać. Pewnego dnia zaprosił mnie do swojego domu, żeby poznać jego rodziców. Byłam bardzo szczęśliwa, bo to oznaczało, że Aleksander miał wobec mnie poważne zamiary.
Bardzo się denerwowałam, bo nie wiedziałam, jak zareaguje jego matka. Bałam się, że powie Aleksandrowi, że nie jestem mu równa. Przyszłam w starym ubraniu, bo innego po prostu nie miałam, a stypendium ledwo starczało na jedzenie. Jednak teściowa albo tego nie zauważyła, albo udawała, że nie widzi.
Kilka dni później zadzwoniła do mnie i poprosiła, żebym do niej przyszła. Byłam zaskoczona i trochę przestraszona, obawiałam się, co może mi powiedzieć matka Aleksandra. Kiedy przyszłam, przywitała mnie z uśmiechem i zaprosiła do kuchni na herbatę.
Potem wręczyła mi nową sukienkę i ładne buty w dopasowanym kolorze. Słowo „zaskoczenie” to za mało, po prostu rozpłakałam się przed nią. Zostałam przyjęta jak członek rodziny. Kilka miesięcy później Aleksander mi się oświadczył, a ja się zgodziłam.
Na ślubie teściowie podarowali nam klucze do nowego, jednopokojowego mieszkania. Nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście. A kilka miesięcy później zaszłam w ciążę i teraz oczekuję synka.
Nie wiem, komu dziękować za swoje szczęście, bo nawet nie śniłam, że moje życie tak się ułoży. A matka nadal o mnie nie pamięta. Obiecałam sobie, że zrobię wszystko, by moje dzieci były zabezpieczone i czuły się potrzebne oraz kochane.
