Kiedy spotkałem inną kobietę, postanowiłem od razu zostawić żonę, bo nie mogłem kłamać Marii. Bez zbędnych słów zostawiłem jej mieszkanie, bo liczyłem na to, że zbuduję nowe, szczęśliwe życie z inną. Z czasem jednak coraz częściej zacząłem wspominać Marię, bo przecież żyliśmy ze sobą tyle dobrych lat. Pewnego wieczoru postanowiłem do niej napisać i dowiedziałem się o jej życiu wielu ciekawych rzeczy
Z Marią byliśmy małżeństwem przez prawie 8 lat. W tym czasie sporo przeżyliśmy, można powiedzieć, że razem przeszliśmy przez wiele trudności, ale mimo wszystko dawaliśmy sobie radę. Mieliśmy wspólny kredyt, zmagaliśmy się z problemami zdrowotnymi, a także z różnymi nieporozumieniami, które zdarzają się w każdej rodzinie. Bardzo chcieliśmy zostać rodzicami, ale niestety, nigdy się to nie udało.
Z czasem zacząłem coraz częściej zostawać dłużej w pracy, a tam poznałem wspaniałą kobietę, w której się zakochałem, choć sam się tego nie spodziewałem. Ale sercu przecież nie można rozkazać.
Kiedy Maria dowiedziała się o wszystkim, od razu złożyła pozew o rozwód. Zgodziłem się bez sprzeciwu, bo wtedy moje serce należało do innej kobiety, a to już nie zależało ode mnie.
Z czystym sumieniem zostawiłem Marii mieszkanie, zabrałem tylko swoje rzeczy osobiste i przeprowadziłem się do domu, który odziedziczyłem po rodzicach. Tam zamieszkałem z Anną, moją nową partnerką.
Wydawało mi się, że byliśmy z Marią zupełnie różni. Nie rozumieliśmy się nawzajem, nie mieliśmy już wspólnych zainteresowań. Nie tęskniłem za nią, nie chciałem wiedzieć, co u niej słychać. Myślałem, że zaczynam nowe życie. Wydawało mi się, że to koniec.
Przez cały rok prawie się nie kontaktowaliśmy. Wiedziałem, że Maria kogoś znalazła, i nie żałowałem swojego wyboru.
Anna była świetną gospodynią, gotowała pysznie, w domu zawsze było czysto i przytulnie. Ona też marzyła o dzieciach i małżeństwie, ale ja nie spieszyłem się z podjęciem tej decyzji.
Jednak coraz częściej łapałem się na tym, że myślę o przeszłości. Przeglądałem stare zdjęcia, oglądałem nasze ślubne wideo. Maria była tak piękna i bliska mi. Czy to naprawdę wszystko minęło? Trudno było mi w to uwierzyć.
Zacząłem do niej pisać. Odpowiadała mi sporadycznie, ale kiedy już odpisywała, nasze rozmowy trwały długo, jakby bez końca. Mieliśmy tyle wspólnego, tyle wspólnych wspomnień, podróży, marzeń, które kiedyś dzieliliśmy.
Chociaż wszystko to było już przeszłością, Maria wyznała mi, że tęskni za mną, żałuje, że złożyła pozew o rozwód, że nie porozmawialiśmy wtedy, że nie wyjaśniliśmy wszystkiego, bo to mogło być tylko chwilowe zauroczenie.
Myślała, że obudzę się i walczę o nią, ale z jakiegoś powodu tego nie zrobiłem. Potem nasze rozmowy znowu się urywały i zapadała cisza.
Po około pół roku Maria nagle do mnie napisała i zaproponowała spotkanie. Byłem bardzo zadowolony, jakby cały czas na to czekałem. Ale kiedy ją zobaczyłem, byłem bardzo zaskoczony.
Moja była żona była w ciąży, to było wyraźnie widać. Zaskoczyło mnie to, wiedziałem, jak bardzo tego pragnęła. Ale mimo wszystko wyglądała na nieszczęśliwą.
Maria powiedziała mi, że wciąż mnie kocha, choć nie wybaczyła mi zdrady, że wychodzi za mąż, ale to nie jest człowiek, o którym marzyła. Ma nadzieję, że będzie szczęśliwa, bo czeka na dziecko. Poprosiła mnie, żebym już więcej do niej nie pisał.
Wyszedłem stamtąd z mieszanymi uczuciami. Czy naprawdę wszystko straciłem i niczego już nie odzyskam? Sam nie wiedziałem, czego chcę. Może ona znajdzie szczęście w nowej rodzinie.
Postanowiłem żyć swoim życiem, myślałem, że tak będzie lepiej dla wszystkich. Pracowałem, spędzałem czas z Anną i nie interesowałem się Marią, tak jak mnie prosiła.
Pewnego razu, podczas spotkania ze znajomymi, mój kolega wspomniał o Marii. Powiedział, że zna jej męża i dziwił się, jak ona z nim żyje.
Mówił, że to nieprzyjemny człowiek o trudnym charakterze, prawie nigdy nie ma go w domu. Żałował Marii i zastanawiał się, jak może być z nim szczęśliwa.
Nie wiedziałem, co powiedzieć. Miałem nadzieję, że w końcu znajdzie to, na co zasługuje. Moje uczucia do niej nie minęły, a do Anny szybko oziębły. Sam nie spodziewałem się, że tak to się potoczy.
Czy to możliwe, że ona jest z nim tylko dlatego, że czeka na dziecko? Może powinienem jej pomóc? Zabrać ich do siebie? Przyjąłbym jej dziecko jak swoje. Ale ona pewnie nie odejdzie. A ja nie chcę tego tak zostawić.
Ale wewnętrzny głos mówi mi, że nie powinienem wtrącać się w cudze życie. Jednak wciąż ją kocham i chcę odbudować naszą rodzinę.
Nie wiem, od czego zacząć. Jak uczynić nas oboje szczęśliwymi?
