Kobieta ostrożnie zsuwała wózek po schodach, ale nagle wyprzedził ją sąsiad…
Kobieta nie spieszyła się. Widać było, że jest jej ciężko. Po jednej stopni zsuwała wózek, bo nie miała siły. W naszym bloku nie ma windy, więc wszystkie młode mamy tak się męczą. Nasz nowy sąsiad wyprzedził ją i mruknął:
— Narobią dzieci, a potem wszyscy muszą im pomagać. Ja nie będę!
Kobieta zawołała go przy drzwiach wejściowych. Sąsiad pomyślał, że będzie prosiła o pomoc, więc krzyknął:
— Masz męża? Masz! To niech on nosi, a mnie zostaw w spokoju.
Byłam w pobliżu, więc byłam świadkiem tego incydentu. Podeszłam do młodej mamy, żeby jej pomóc.
— Dziękuję, przyzwyczaiłam się sama. Nie potrzebowałam jego pomocy. Upuścił pieniądze przy windzie, chciałam mu powiedzieć. Ale skoro nie chce, to nie będę go gonić!
Razem się roześmiałyśmy. Pomyślcie, ludzie, jakie czyny popełniacie!
