Magda siedziała w kuchni, czekając aż mąż przypomni sobie o kolacji…
– Tomek, kolacja gotowa! – zawołała Magda do męża.
– Zaraz przyjdę! – rzucił Tomasz, nie odrywając oczu od monitora, gdzie właśnie trwała intensywna rozgrywka w grę wojenną.
Minęło pół godziny.
– Tomek! – zirytowała się Magda. – Ile mam jeszcze czekać?
– Już idę, chwila! – krzyknął, nadal siedząc przed komputerem.
Minęło kolejne pół godziny.
Pieczona karkówka dawno już ostygła, świeża sałatka zamieniła się w nieapetyczną papkę. Magda siedziała samotnie przy stole w ich mieszkaniu w Krakowie, patrząc na zimne jedzenie i zastanawiając się, czy jej mąż w ogóle o niej pamięta.
W końcu Tomasz pojawił się w kuchni, szybko włożył do ust kilka kawałków mięsa, niedbale przeżuł sałatkę i natychmiast wrócił przed ekran.
Podobny scenariusz powtarzał się każdego wieczoru. Magda dawno zrozumiała, że dla Tomasza wirtualne wojny są znacznie ciekawsze niż spędzanie czasu z nią.
A przecież kiedyś było inaczej. Tomek zdobywał ją przez wiele miesięcy, przynosząc kwiaty, zapraszając na romantyczne spacery po krakowskich Plantach czy kolacje przy świecach na Kazimierzu. Początkowo Magda nawet nie była mocno zakochana, ale jego troska i cierpliwość przekonały ją, że to właściwy mężczyzna. Gdy Tomasz poprosił ją o rękę, bez wahania zgodziła się, wierząc, że będzie szczęśliwa.
Po ślubie Tomasz zmienił się jednak diametralnie. Z romantycznego mężczyzny przeobraził się w nieodpowiedzialnego chłopca, wymagającego ciągłej opieki. Teraz Magda gotowała, sprzątała, prała i pocieszała, jakby była jego matką.
Szybko przestał okazywać jej jakiekolwiek czułości. Żadnych pocałunków bez okazji, żadnych kwiatów, miłych słów czy wiadomości. Nawet zwykłego „dziękuję” nie potrafił już wypowiedzieć.
Po pięciu latach wspólnego życia Magda zaczęła przyzwyczajać się do tej obojętności. Automatycznie wykonywała domowe obowiązki, starając się nie zauważać dystansu męża. Coraz bardziej oddalała się emocjonalnie, aż w końcu tego wieczoru coś w niej pękło.
– Co ja tutaj robię? – wyszeptała sama do siebie. – Po co to wszystko?
Wstała od stołu, poszła do pokoju, gdzie Tomek siedział skupiony na grze, i delikatnie dotknęła jego ramienia:
– Tomek… – powiedziała cicho.
– Teraz nie przeszkadzaj, ważny moment! – odburknął.
– Musimy porozmawiać.
– Potem…
– Teraz albo nigdy.
Widząc, że mąż zupełnie ją ignoruje, Magda nacisnęła przycisk i komputer się wyłączył.
– Co ty robisz?! Zwariowałaś?! – krzyknął Tomek, odwracając się ze złością.
– Chcę, żebyś spojrzał mi w oczy i mnie wysłuchał – powiedziała stanowczo Magda.
– O co ci chodzi?
– Odchodzę od ciebie.
– Co?!
– Odchodzę – powtórzyła wyraźnie.
– Dokąd? – spytał zdezorientowany Tomek.
– A czy to ważne?
– Nie rozumiem…
– To proste. Już mnie nie kochasz. A dziś zrozumiałam, że ja też przestałam cię kochać. Nie mamy już czego ze sobą szukać.
– To przez tę kolację? – zapytał naiwnie.
– Nie, kolacja była tylko kroplą, która przelała czarę. Ty żyjesz w swoim świecie, a mnie już od dawna w nim nie ma.
– O czym ty mówisz? Jestem w domu, daję ci pieniądze, nie piję, nie zdradzam. Czego ty chcesz?!
– Jeśli muszę cię prosić o uczucia i uwagę, to już ich nie potrzebuję.
– Powiedz jasno, o co ci chodzi!
– O nic. Już o nic. Po prostu cię nie kocham.
– Miłość? Jesteśmy przecież rodziną!
– Byliśmy. Już nie jesteśmy. Możesz wrócić do swojej gry.
Magda spokojnie wyszła z pokoju, wróciła do kuchni i przez chwilę patrzyła w ciemne okno. Potem ruszyła zdecydowanie do sypialni, żeby spakować swoje rzeczy.
Przechodząc obok salonu, spojrzała na Tomka po raz ostatni. Ten już zdążył włączyć komputer i pogrążyć się w kolejnej wirtualnej bitwie…
