Mam 50 lat i od dłuższego czasu jestem rozwiedziona. Niedawno Michał poprosił mnie o rękę, ale przeraża mnie fakt, że mieszka z matką w jej mieszkaniu. Nie rozumiem, jak w wieku 50 lat mam mieszkać z teściową w jednym mieszkaniu
Nigdy nie wyobrażałam sobie, że życie człowieka może zmienić się tak dramatycznie. Dziś stoję przed bardzo trudnym wyborem w moim życiu i muszę dokonać go sama. Moja przyszłość zależy od tego wyboru, więc dużo o tym myślę i boję się popełnić błąd.
Około roku temu w moim życiu pojawił się bardzo dobry mężczyzna, który zmienił moje życie. Ale nie jestem już młodą kobietą, mam teraz 50 lat, i myślałam, że szczere uczucia nie są już dla mnie, bo czasy są inne, a wartości zupełnie inne.
Ale życie pokazało mi, że nigdy nie jest za późno na znalezienie szczęścia, a wiek nigdy nie będzie przeszkodą. Kiedy mój Michał po raz pierwszy zaczął zwracać na mnie uwagę, poczułam się, jakbym była co najmniej 15 lat młodsza, i zdałam sobie sprawę, że mogę być interesująca, piękna i radosna w tym samym czasie, mimo że nie czułam się tak od dawna. Przed nim moje życie przez wiele lat było szare i całkowicie monotonne.
Byłam rozwiedziona od 10 lat, nie byłam w nowym związku, a moje życie osobiste w ogóle się nie układało. Mieszkam z córką, zięciem i dwójką małych wnucząt. Cały wolny czas spędzałam z wnukami lub na pracach domowych, których ostatnio miałam mnóstwo.
Czasami spotykałam się z koleżankami, piłam kawę w kawiarni lub relaksowałam się z przyjaciółmi gdzieś w parku. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko w moim życiu jest bardzo zwyczajne, i przyzwyczaiłam się do tego dawno temu.
Szczerze mówiąc, nie miałam nawet nadziei, że kiedykolwiek wyjdę za mąż po raz drugi i że los będzie miał dla mnie coś dobrego. Ale po tym, jak poznałam Michała, moje życie, o dziwo, nabrało nowych barw.
Po raz pierwszy od wielu lat dostaję kwiaty, prezenty, zaproszenia do restauracji, a nawet do teatru, o czym wcześniej nie mogłam nawet marzyć. Generalnie zdałam sobie sprawę, że nawet w wieku 50 lat można żyć bardzo ciekawie i kolorowo, a życie dopiero się zaczyna.
Najważniejszą rzeczą jest mieć u boku właściwą i dobrą osobę, która sprawi, że życie będzie kolorowe, nawet bez posiadania dużych pieniędzy i bez bycia bardzo bogatym.
Michał jest starszy ode mnie o trzy lata, też jest rozwiedziony, a jego dzieci, już dorosłe, mieszkają osobno i mają własne mieszkanie. Niedawno, zupełnie niespodziewanie dla mnie, Michał poprosił mnie o rękę. Bardzo się cieszę, że jest gotowy na tak poważny krok, ponieważ ja również coś do niego czuję.
Ale Michał mieszka ze swoją matką w tym samym mieszkaniu. Z mamą Michała jeszcze się nie spotkałam, nie widziałyśmy się ani razu, ale moje wcześniejsze doświadczenia nie były dobre. Wiem też, że jeśli będę chciała mieszkać osobno, Michał się nie zgodzi, bo mówi, że jego matka jest starsza i potrzebuje opieki, więc muszę mieszkać blisko niej.
Moja córka mówi, że przed podjęciem takiej decyzji powinnam najpierw poznać matkę Michała, a potem sama zdecydować.
Ale jestem dorosła i jestem pewna, że w przyszłości dojdzie do nieporozumień, bo dwie gospodynie w jednej kuchni się nie dogadają, zwłaszcza że to mieszkanie mamy Michała.
A co się stanie, jeśli nie znajdziemy wspólnego języka i będą ciągłe nieporozumienia? Czy powinienem zaczynać takie życie w wieku 50 lat, kiedy teraz żyje mi się dobrze i spokojnie?
