Mam 62 lata i nie rozumiem, dlaczego ludzie w podeszłym wieku ciągle oszczędzają na sobie
Niedawno przeszłam na emeryturę, ale czuję się młodsza niż wskazuje mój wiek. Prawie nie rozmawiam z osobami w moim wieku. Trudno mi się z nimi komunikować. Tematy rozmów wśród emerytów to przeważnie skargi, niezadowolenie, narzekania na wysokie ceny i oczywiście rozmowy o chorobach. Wydaje się, że nie ma o czym rozmawiać.
Od dawna zauważam, że osoby starsze stale oszczędzają na sobie. Nie chodzi tutaj o brak pieniędzy. Wiele moich przyjaciółek otrzymuje dobre emerytury, dzieci pomagają, niektórzy wynajmują mieszkania. To po prostu nawyk zakorzeniony w naszych umysłach z przeszłości. Oczywiście, pamiętamy trudne czasy, braki, bezrobocie, biedę. Ale te czasy dawno minęły, a my nadal utrzymujemy myślenie oparte na oszczędnościach.
Moja sąsiadka, która jest trzy lata starsza ode mnie, wstaje o świcie, aby jechać na rynek spożywczy na drugi koniec miasta w poszukiwaniu tańszych produktów spożywczych. Mogłaby kupować normalne, świeże produkty, ale kupuje jabłka, które są już półgnite, zalegające warzywa i luźny ryż z drobnymi odłamkami. Pytam ją, po co jechać tak daleko w poszukiwaniu wątpliwej oszczędności? Przecież nie zje całego kilograma jabłek zbyt szybko – zaczną się psuć. Warzywa również nie zachowują świeżości przez długi czas, nawet jeśli są już nieświeże. Można po prostu pójść do sklepu i kupić kilka jabłek o dobrej jakości, a także 300 gramów pysznych cukierków. W marketach można kupować na wagę – nikt nie będzie na ciebie krzywo patrzył.
Ona oburza się, że jabłka w markecie są o 10 złotych droższe. Czy to naprawdę tak duża kwota? Po co oszczędzać na jedzeniu, skoro to nasze zdrowie? W naszym wieku szczególnie ważne jest odpowiednie żywienie, aby było sycące i zrównoważone.
Kupują produkty o przeterminowanym terminie ważności, bo są tańsze, a potem skarżą się, że mają bóle żołądka, mdłości. Oszczędność na jedzeniu prowadzi do zakupu większej ilości leków. A co z ubraniami – to samo. Nie zwracają uwagi na jakość tkanin, licząc na niższe ceny. A potem dochodzi alergia i pot od syntetyków. Tyle ludzi żyje w ten sposób. A to nie są najbiedniejsi emeryci. Tacy ludzie mogliby pozwolić sobie na coś lepszego, ale się boją.
Dlaczego ograniczać siebie? Przecież nasza przyszłość nie jest już tak długa, a co potem z oszczędnościami? Ze swojego doświadczenia widzę, że takie myślenie to błąd. Ludzie nie nauczyli się kochać, szanować i dbać o siebie w pierwszej kolejności. Dawniej wszystko było dla dzieci, a potem dla najbliższych. A teraz komu?
Stąd tyle starszych osób cierpiących na różne choroby – ci, którzy zawsze oszczędzali na sobie, nie dbając o siebie. Przepraszam, jeśli to brzmi zbyt surowo, nie chcę nikogo urazić. Po prostu nie rozumiem takiego myślenia. Moja emerytura też nie jest zbyt wysoka, ale żyję normalnie. Kupuję wszystko, ale małymi porcjami. Przecież nie zjem całej kilogramowej czekolady w krótkim czasie – ona przecież nie zmarnuje. Lepiej kupić jedną dobrą rzecz, którą będę nosić z przyjemnością i komfortem niż kupować tanie ubrania. Nie oszczędzajmy na sobie, przecież jesteśmy tym, co mamy najcenniejszego!
