Mam dość zachowania męża i ostrzegłam go: „Nie chcę cię więcej widzieć u swojej matki! W ogóle!”
— Słuchaj, uważam, że to jest absolutnie nie do przyjęcia! — oburza się 30-letnia Irena. — Zadzwoniłam do męża i zapytałam, gdzie jest. Odpowiada, że pojechał do matki, bo przywieźli jej nowy dywan i trzeba go pomóc rozłożyć. Nasza teściowa jest jeszcze w pełni sił, nie jest emerytką. Jeździ na działkę, nosi zakupy w torbach po elektryczkach. Czy naprawdę nie poradzi sobie z dywanem? Musi koniecznie angażować syna?
Teściowa Ireny, Nadzieja Pawłowna, mieszka sama. Poza synem Andrzejem nie ma innych dzieci. Urodziła go późno, dla siebie. Nigdy nie założyła rodziny. Nie chciała być samotna na starość. O ojcu Andrzeja nic nie wiadomo. Kim był, gdzie zniknął — matka nie wdawała się w szczegóły. Powiedziała synowi, że nie ma ojca i tyle. Ale za to ma najlepszą mamusię na świecie, która jest gotowa na wszystko dla niego.
I tak jest. W synie nie widzi świata poza nim. Obecnie Andrzej ma 28 lat, ma żonę i dwuletniego syna, mieszka w wynajmowanym mieszkaniu w innej dzielnicy niż matka. Wynajmują tanie mieszkanie, żeby nie wydawać dużo pieniędzy. Praca Andrzeja znajduje się blisko mieszkania jego matki, dlatego często do niej zagląda.
— Ona go ciągle karmi obiadem! — żali się Irena. — Zawsze gotuje jego ulubione potrawy, bo nie ma nic innego do roboty. Nawet niektóre jego rzeczy są już u niej. Ona je pierze, prasuje. Kiedy gdzieś jedziemy, okazuje się, że coś zostawił u matki.
Andrzej pomaga też matce finansowo – opłaca jej rachunki, kupuje jedzenie. Za to Irena go nie gani, bo matka karmi go tym jedzeniem. Nawet jeśli coś zostaje, to nie ma w tym nic złego. Ale fakt, że matka wykorzystuje każdą okazję, by zwabić syna do siebie, Irenę irytuje. Już zmęczyła się kłóceniem o to z nim.
— Na początku byłam nawet zadowolona — dzieli się Irena. — Z jednej strony mąż jest nakarmiony, chodzi w czystych i wyprasowanych ubraniach, a ja nie muszę nic robić. Ale wszystko doszło do tego, że nie tylko je u niej obiady, ale też kolacje. Siedzą, rozmawiają, omawiają. Wraca syty, zadowolony, wysłuchany. Nie trzeba już nic opowiadać drugi raz. I od razu siada do komputera albo idzie spać.
Irena myśli, że matka chce go odciągnąć od rodziny. Oni razem są bardziej rodziną niż on z nami. Irena zajmuje się córką, a syn matką. Było już wiele rozmów na ten temat. Andrzej tylko śmieje się z pretensji żony, twierdząc, że przesadza i wyolbrzymia. Jak można być zazdrosną o matkę? Irena jest w domu, zajmuje się małą, spaceruje z nią, rozwija ją, więc mogłaby tylko podziękować teściowej za troskę o syna. Ale wiele rzeczy Irenę nie satysfakcjonuje.
Synowa widzi, że teściowa działa z ukrycia. Jest poważnym i doświadczonym przeciwnikiem. Jakie szanse ma żona, żeby wygrać w tej walce? Wypowiadanie się teściowej nie ma sensu. Udaje, że nie rozumie, o co chodzi. Przecież chce tylko pomóc! I nie ma w tym nic nienaturalnego. Bez żadnych ukrytych motywów.
— Powiedziałam jej, że Andrzej ma w domu córkę, żonę, które za nim tęsknią, że ojciec powinien spędzać czas z córką. Ale to na nic. Nikt nie zwraca na to uwagi. Teściowa oświadczyła, że też potrzebuje pomocy syna.
Kiedy ostatnio mąż się przejęzyczył i nazwał domem mieszkanie matki, Irena straciła cierpliwość. Wściekła się i postawiła mężowi ultimatum:
— Albo przewozisz wszystkie swoje rzeczy od matki tutaj, do domu, nie chodzisz więcej do niej na obiady i kolacje, przeznaczasz jeden dzień w tygodniu, kiedy ją odwiedzasz i robisz wszystko, o co poprosi – pomagasz, albo się rozwodzimy. Poza tym ustalonym dniem nie będziesz jej odwiedzał. Ona jest w pełni sprawna, nie jest staruszką, która nie radzi sobie z domowymi obowiązkami.
Zachowanie męża i teściowej doprowadziło Irenę do takiego stanu, że jest naprawdę gotowa na rozwód.
Jak myślicie, czy słowa Ireny mają sens, czy może przesadza? A może to mąż doprowadził konflikt do skrajności? Czy nie mógł rzadziej odwiedzać matki lub przynajmniej nie kilka razy dziennie, skoro nie jest niesamodzielną staruszką?
Czy Irena robi z igły widły, nie wie, co robi? Przecież mąż ją utrzymuje, jest spokojny, nie bije, nie pije – żyj i ciesz się! Co czeka tę rodzinę?
