Mam nietypową teściową, ale wolałabym, żeby była normalna

Moja teściowa ma tylko 40 lat. Jest aktywna i wygląda bardzo młodo. W wieku 18 lat wychowywała już dwóch synów, którzy do dziś są nierozłączni. Mój mąż, Romek, zawsze mówił, że jego rodzina jest wzorowa. Mama po urlopie macierzyńskim skończyła kursy przedsiębiorczości, a potem otworzyła swój pierwszy sklep. Później zarobiła na studia i ukończyła je z sukcesem. Obecnie pracuje jako główna księgowa w dużej firmie.

Kiedy mój mąż miał 10 lat, jego ojciec zginął tragicznie w wypadku samochodowym. Od tego czasu teściowa pracowała dniami i nocami, bo nikt jej nie pomagał w wychowaniu synów. Zawsze mówiła, że jak tylko się ożenią, przestanie im pomagać. Dopóki dzieci się uczyły, zapewniała im wszystko, nie odmawiała niczego. Ale zawsze powtarzała, że muszą się dobrze uczyć i wybrać taki zawód, żeby mogli studiować na koszt państwa, bo ona nie będzie ich finansować.

Pobraliśmy się z Romkiem, kiedy jeszcze byliśmy studentami. Część kosztów wesela pomogła nam pokryć teściowa, kupiła nam też wycieczkę na podróż poślubną i powiedziała, że od teraz musimy radzić sobie sami, bo ona nie będzie nam w niczym pomagać. Od tego dnia prawie do nas nie dzwoni, może raz w miesiącu, żeby zapytać, jak się mamy. Młodszy brat Romka jeszcze się uczy, ale mama i jemu powiedziała, że musi zarabiać na jedzenie sam. Przecież jest mężczyzną!

Po kilku latach urodziło nam się dziecko. Wtedy Marina Piotrowna przyjechała do nas w odwiedziny, przywiozła mnóstwo prezentów i smakołyków. Pobawiła się trochę z wnuczką, a wieczorem wyjechała. Jej życie jest bardzo intensywne, chodzi na pilates, regularnie jeździ na wycieczki i tury fitness, interesuje się też sztuką teatralną. Niedawno poznała mężczyznę, swoją miłość, więc teraz spędza z nim cały czas. Pewnego razu poprosiłam ją, żeby zajęła się wnuczką, podczas gdy ja załatwię sprawy, a ona stanowczo odmówiła.

Nie rozumiem tej kobiety! Jak można być tak obojętną wobec wnuczki? Dopóki mieszkaliśmy sami, radziliśmy sobie z mężem, ale po narodzinach córki bardzo potrzebuję pomocy, a także pieniędzy byśmy nie odmówili. Teściowa kategorycznie odmawia pomocy. Niedawno rozmawiałam z nią przez telefon i znów mnie zaskoczyła.

– Jeśli będę chciała bawić się z dzieckiem, to je sobie urodzę. A wy już jesteście dorośli, macie swoją rodzinę, więc radźcie sobie sami!

Moja teściowa jest bezużyteczna! Tak, robi świetne prezenty na święta, i to wszystkim. Ale potrzebuję babci dla mojej córki, żeby częściej z nią siedziała, a nie tylko raz, kiedy byłam chora.