Mama przychodziła do nas rzekomo, żeby spędzić czas z wnuczkiem, ale w rzeczywistości tylko oglądała seriale i ignorowała maluszka
Ja i moja mama nie rozmawiamy już od dwóch i pół roku. Dlaczego? Ponieważ ona obraziła się na mnie i moją rodzinę. Jednak cała sprawa polega na tym, że to właśnie ona wywołała konflikt z niczego i zaczęła wszystkich obrażać, a nawet wyzywać. Dlatego zacznę od początku.
Od samego początku moja żona bardzo spodobała się mojej matce, ponieważ zawsze była dobra, inteligentna i kulturalna. Ale najbardziej moja mama, Maria, podobała się temu, że rodzice mojej żony, Olgi, mieli dwa mieszkania. Liczyła na to, że oddadzą nam jedno z nich.
Jednak tak się nie stało, jak chciała moja mama — rodzice Olgi przeszli na emeryturę i zaczęli wynajmować drugie mieszkanie, aby nie musieć żyć tylko z emerytury. W ogóle nie powinniśmy liczyć na starszych rodziców, lecz samodzielnie zarabiać na mieszkanie. Rodzice wypełniali swoje obowiązki, gdy byliśmy dziećmi, a teraz to my powinniśmy im pomagać. Dlatego zaczęliśmy oszczędzać na pierwszą wpłatę, ponieważ chcieliśmy wziąć mieszkanie w kredycie hipotecznym.
Mojej mamie to bardzo się nie spodobało i od razu zmieniła swoje nastawienie do Olgi. Dla mamy Olga stała się chciwą, nikczemną i bezwartościową leniwą, która nie jest godna jej syna. Teraz na całym świecie nie istniałyby tak źli ludzie jak moja Olga. Doszło do tego, że mama zażądała ode mnie, żebym zerwał z Olgą, ponieważ, widzisz, nie jestem jej odpowiedni.
Zaczęliśmy mieszkać w wynajmowanym mieszkaniu, ponieważ wcześniej mieszkaliśmy u mojej mamy. Kwota na wpłatę była już w połowie zebrana. Wkrótce dowiedzieliśmy się, że Olga jest w ciąży. Wtedy mama zażądała ode mnie, żebym zmusił Olgę do dokonania aborcji. Ale to było już za dużo, bardzo się pokłóciliśmy. Jak to możliwe, że z powodu jej kaprysu trzeba pozbawiać życie dziecka? Chciane i już ukochane dziecko. Po tym przestaliśmy się kontaktować.
Zacząłem się martwić, że coś się stało, ponieważ kiedy jednak dzwoniłem do matki — ona nie odbierała telefonu. Na szczęście sąsiedzi mojej mamy powiedzieli, że wszystko z nią w porządku, po prostu bardzo się na nas obraziła.
Zebraliśmy już wystarczająco pieniędzy na pierwszą wpłatę hipoteczną, kupiliśmy i przeprowadziliśmy się do własnego mieszkania. Następnie zdecydowaliśmy się kupić od rodziców Olgi ich samochód. Choć nie był nowy, to nam wystarczył, a rodzice Olgi sami zaproponowali jego sprzedaż jeszcze przed ciążą Olgi. Nie był im potrzebny, bo już był stary, a pieniądze by się przydały. Byliśmy bardzo zadowoleni zarówno z samochodu, jak i z pomocy rodziców.
Kiedy mama trochę się uspokoiła i przyszła nas odwiedzić, opowiedzieliśmy jej o zakupie samochodu. Och, wtedy zrobiła wielki skandal. Kłóciła się z każdym i o wszystkim. Nazywała rodziców Olgi chciwymi palantami, jakich świat nie widział. Jak to możliwe — sprzedają nam „swoją starą brykę”. I nie obchodziło jej, że samochadowi jest tylko siedem lat. Widzi Pan, oni byli zobowiązani, żeby nam ten samochód podarować.
Zacząłem się kłócić z matką, ponieważ przecież to my powinniśmy pomagać rodzicom, zwłaszcza tym na emeryturze. A jeśli ona chce, żeby rodzice Olgi po prostu tak oddali nam samochód, to dlaczego wtedy nie sprzedała swojego czteropokojowego mieszkania i za część pieniędzy kupiła sobie własne mieszkanie, a drugą część przekazała nam na wpłatę?
Mama zaczęła krzyczeć, że nie mam żadnego prawa do jej mieszkania, jak również do niego. Według niej mam prawo tylko do mieszkania i samochodu rodziców Olgi, ale nie do mieszkania mojej własnej matki. I właśnie po tym skandalu przestaliśmy się kontaktować na całe dwa i pół roku. I nie tylko przestaliśmy się kontaktować — ona jakby wykluczyła nas z swojego życia. Ani ja, ani nowonarodzony wnuk, ani nawet Olga jej nie były potrzebne.
Niedawno zadzwoniła i poinformowała, że chce nas odwiedzić, ponieważ tęskni za nami i chce zobaczyć wnuka. Ponieważ widziała go tylko jako małego maluszka. Pomyślałem, że wszystko sobie uświadomiła i z radością przyjąłem jej propozycję. Umówiliśmy się na konkretny dzień i nawet nie chciałem odprowadzać syna do przedszkola, ale matka powiedziała, że przyjdzie wieczorem, więc nie trzeba było opuszczać pracy. Rzekomo miała wystarczająco czasu na spędzenie go z wnuczkiem.
Jednak oczekiwałem od swojej matki za dużo. Zaczęła przychodzić każdego wieczoru i oglądać seriale w telewizorze. Myślicie, że mimo to spędzała czas z wnuczkiem lub bawiła się z nim? Jeśli tak, to bardzo się mylicie. Wcale się do niego nie zbliżała, a jeśli maluszek podbiegł do babci, żeby coś zapytać lub opowiedzieć — ona odmawiała mu uwagi i popychała go z dala.
Kilka dni temu wyjechała wcześniej niż zwykle. A wszystko przez zepsuty telewizor. Oczywiście, bez seriali — nie ma sensu zostawać. A spotkania z wnuczkiem to tylko wymówka i pretekst, żeby przyjść. Szczerze mówiąc, prawie od razu to zrozumiałem, ale żeby to sprawdzić, sam trochę „zepsułem” telewizor. A zachowanie matki tylko potwierdziło moje przypuszczenia.
Teraz mam minimalny kontakt z matką z powodu jej stosunku do mojej rodziny.
