Mama szuka partnera, ale nie pomaga mi z dziećmi – historia rodzinnych nieporozumień

Od dawna borykam się z problemem opieki nad dziećmi. Sama ledwo radzę sobie z dwójką maluchów, którzy wymagają stałej uwagi i troski. Najbardziej bolesne jest to, że moja mama, Barbara, nigdy nie chciała mi pomagać w opiece nad swoimi wnukami, co bardzo mnie rozczarowuje.

Nie potrafię zrozumieć, dlaczego mama zaczęła tak się zachowywać. Może to wynika z faktu, że od momentu, gdy w wieku osiemnastu lat opuściłam jej dom, nasze relacje zupełnie się ochłodziły. Teraz, kiedy dzwonię do niej z nadzieją, że wesprze mnie lub przynajmniej wysłucha, Barbara po zaledwie dwóch minutach rozmowy zawsze mówi, że musi już gdzieś być – ma swoje ważne plany.

Powodem jej niechęci do spędzania czasu z wnukami wydaje się być obsesja na punkcie szukania nowego partnera. Rozumiem, że w każdym wieku szukanie miłości nie jest złe, ale gdy cała jej energia idzie na randki, a ona nie ma dla mnie ani dla dzieci choć odrobiny wsparcia, to staje się to nie do przyjęcia. Wnuki bardzo tęsknią za babcią, ale Barbara ciągle wymyśla wymówki, żeby nie odwiedzać naszego domu.

Niedawno, po kolejnej odmowie przyjścia do mnie, nie wytrzymałam i wybuchłam. Powiedziałam jej, że w jej wieku można już spędzać czas z wnukami, zamiast nieustannie szukać partnera na emeryturze. Mama jednak odpowiadała, że w młodości ciężko pracowała i codziennie poświęcała się wychowywaniu dzieci, dlatego teraz zasługuje na trochę wolnego czasu dla siebie – tak, jak nie powinniśmy oczekiwać, by wnuki spędzały każdą chwilę u babci.

Choć kiedyś była dla mnie bardzo bliska, obecnie zauważam, że nasze relacje coraz bardziej się ochładzają. W ciągu ostatnich dwóch lat widujemy się ledwo raz w miesiącu. Nie oczekuję, że mama spędzi ze mną całą swoją starość, ale choćby raz w tygodniu, żebyśmy mogły porozmawiać i spędzić razem trochę czasu, byłoby to dla mnie niezwykle cenne.

Zastanawiam się, jak przekazać jej, że sens życia to nie tylko ciągłe chodzenie na randki z różnymi mężczyznami, zwłaszcza w wieku emerytalnym. Może lepiej, żeby znalazła dla siebie kogoś, kto naprawdę uczyni ją szczęśliwą, a wtedy nasze relacje na nowo by się zbliżyły.

Już zaczynam rozważać, czy nie powinnyśmy przestać się kłócić, a zamiast tego skupić się na budowaniu pozytywnych relacji – ja, moja mama Barbara oraz cała rodzina. W końcu najważniejsze jest, aby nie stracić kontaktu z bliską osobą, która kiedyś była dla mnie oparciem. Mam nadzieję, że kiedyś uda się nam odnaleźć kompromis i na nowo zbudować więź, opartą na wzajemnym wsparciu i zrozumieniu.