– Mamo! To twój wnuk, o jakim zaproszeniu mówisz? Dla krewnych nie jest ono potrzebne

Kilka tygodni temu pojechałam z przyjaciółką do centrum handlowego. Chciałam kupić sobie nową sukienkę. Przypadkowo spotkałam w sklepie swoją swatkę, która z pełnymi torbami produktów wracała z supermarketu. Powiedziała mi, że w sobotę zaprasza gości do siebie, ponieważ chce uczcić narodziny naszego wnuka. Moja synowa miała trudny poród, była operacja, więc teraz nie jest w nastroju do świętowania.

Mój syn Artur ma 29 lat, jest żonaty już od kilku lat. Małżonkowie od dawna marzyli o dziecku, ale nie udawało im się. I oto stał się cud, zostali rodzicami. Dzieci same ze wszystkim sobie radzą, nie proszą nas o pomoc, a i finansowo radzą sobie dobrze. Prawdą jest, że synowa miała bardzo trudny poród, potem zarówno ona, jak i wnuk trafili na oddział intensywnej terapii. Kiedy w końcu zostali wypisani, nasze szczęście nie miało granic. Irena nie chciała nikogo widzieć, chciała odpocząć. Nie narzucałam się, dzwoniłam do syna, ale w gości nie przychodziłam.

Artur przesyłał mi tylko zdjęcia wnuka, a swatka była tam codziennie, pomagała córce. Nie powiem, że mam złe relacje z Ireną, ale też nie można nazwać ich przyjacielskimi. Synowa nigdy mnie nie słuchała, zawsze robiła, co chciała, i traktowała mnie jak powietrze. No, nie zmuszę jej do tego, żeby mnie kochała, więc postanowiłam trzymać się na uboczu. Kupiłam prezenty dla wnuka i wszystko to przekazałam synowi.

Jednak nie rozumiem, Artur mówi, że niczego nie będą świętować, gości też nie chcą widzieć, a mama Ireny wręcz przeciwnie, mówi, że organizuje przyjęcie. Dla mnie ta sytuacja była niezrozumiała. Jeśli to prawda, to czemu nikt mnie nie zaprosił? Tego wieczoru zadzwoniłam do syna, obiecał mi, że pomoże mi z meblami w weekend, ale przeprosił i powiedział, że przyjedzie w następny.

Było mi przykro. Nawet moja sąsiadka przyszła i przyniosła prezent dla wnuka. Ona wiedziała, że planowane jest świętowanie, a ja nic nie rozumiałam, cała sytuacja mnie ominęła. Swaty chyba myślą, że za dużo zjem u nich, albo jak wyjaśnić to, że mnie nie zaproszono? Byli tam wszyscy krewni i przyjaciele, tylko bez mnie. Bardzo chciałam przyjść, ale nie mogłam się przełamać, jak przyjść, jeśli nie czekają na ciebie i nie zaprosili? Tego sobotniego wieczoru popłakałam, a potem zaparzyłam sobie herbatę i usiadłam do oglądania ulubionego serialu.

Niestety, syn nie zauważył, że moje podejście do niego się zmieniło. Byłam bardzo zraniona. Jak obiecał, w następny weekend przyjechał, ale jego pomoc nie była mi już potrzebna. Nawet próbował się tłumaczyć, że jest zajęty, że ma rodzinę, dziecko. A ja? Przestałam być dla niego rodziną? Potem powiedział, że to ja nie chciałam przyjść, jakoby swatka mnie zapraszała, a ja odmówiłam.

– To nieprawda. Dlaczego Irena do mnie nie zadzwoniła, nie zaprosiła?

– Mamo! To twój wnuk, o jakim zaproszeniu mówisz? Dla krewnych nie jest ono potrzebne.

Mimo to, było mi przykro. Do tej pory myślę, że swatka wszystko zrobiła celowo.