„Mamo, wychowasz dla mnie Damiana?” — Gorzkie słowa córki, których nie potrafię zrozumieć

Mały Damianek spał spokojnie, a babcia, pani Wanda Kwiatkowska, czuwała nad snem ukochanego wnuczka. W życiu Wandy niewiele było radosnych chwil. Jej córka, Iwona, od młodych lat powtarzała, że nie zamierza żyć tak jak matka. Najpierw rzuciła studia, potem wplątała się w nieodpowiednie towarzystwo i popadła w długi.

Wkrótce wyszła za mąż, urodziła Damiana i niemal od razu się rozwiodła.

Po ojcu chłopca nie zostało wiele. Wanda schowała wszystkie zdjęcia, a jedyną pamiątką była policyjna czapka zakurzona i zapomniana w szafie. Iwonie mówiła, że ojciec zginął na służbie. Ale prawda była zupełnie inna…

Pewnego zimowego popołudnia, gdy Wanda siedziała w swoim mieszkaniu w Lublinie i robiła na drutach, zauważyła, że Iwona wróciła do domu zamyślona. Kobieta odłożyła robótkę i wyszła na korytarz.

— Mamo, musimy poważnie porozmawiać — powiedziała córka.

— Co się stało? Tylko cicho, Damianek śpi — szepnęła Wanda.

Usiadły w kuchni, a to, co usłyszała Wanda, zmroziło jej serce.

„Mamo, wychowasz dla mnie Damiana?”

Iwona oznajmiła, że wychodzi za mąż. Jej wybranek, Michael, pochodzi z Ameryki i właśnie przedłużono mu kontrakt. Iwona miała wkrótce wyjechać z nim za ocean.

— A co z Damianem? — spytała przerażona Wanda.

— Zostanie z tobą.

— Jak to? Przecież to twój syn!

— Michael nie chce go zaakceptować. Jego rodzina nie rozumie takich sytuacji. Ale będę wam przesyłać pieniądze. To wszystko dla dobra Damiana.

— To nie dla dobra, tylko dla wygody! Dziecko potrzebuje matki, nie pieniędzy! Iwona, co ty robisz?

— Mamo, Damian ci kiedyś podziękuje. Zobaczysz!

Wanda była załamana. Czuła, że córka powiela błąd swojego ojca — ucieka.

Damianek został półsierotą

Iwona wyjechała. Początkowo dzwoniła i przysyłała pieniądze. Ale z czasem kontakt się urwał. Damian dorastał pod opieką babci. Tęsknił, choć prawie nie pamiętał mamy.

Wanda nie mogła pojąć, gdzie popełniła błąd. Czy była zbyt pobłażliwa? Czy za bardzo chciała być „dobrą mamą”?

Powrót po latach

Po pięciu latach Iwona wróciła — bez Michaela, bez pieniędzy, bez celu. Stanęła przed domem, który kiedyś był jej, a teraz był pusty.

Wanda już nie żyła.

— Muszę odebrać Damiana z domu dziecka — mówiła przez łzy do przyjaciółki. — Muszę. Mama prosiła mnie we śnie, żeby go zabrać. Teraz już wszystko rozumiem. Zmądrzałam.

Ale czy nie za późno?