Maria wróciła do domu i zdała sobie sprawę, że zniknęła duża suma pieniędzy. Przez długi czas nie mogła uwierzyć, że osoba, którą kochała najbardziej, mogła zrobić coś takiego

“Mój drogi synu, dlaczego mi to zrobiłeś?” Maria płakała: “To wszystko twoje. Tylko ciebie mam”.

Maria była oszołomiona – z domu zniknęło wszystko: sprzęty, pieniądze, złoto, a nawet futra. Na początku myślała, że została okradziona, że złodziej włamał się do jej domu. Ale gorzka prawda, która szarpała jej serce i nie była akceptowana przez matczyną świadomość, wyszła na jaw bardzo szybko – wszystko z domu zabrał jej jedyny syn, Andrzej.

Maria wyszła za mąż za dobrze zapowiadającego się wówczas młodego mężczyznę, Piotra, który dobrze zarabiał. Bardzo szybko ich biznes się rozkręcił, żyli w dobrobycie. Ale był jeden problem – z jakiegoś powodu Bóg nie dał im dzieci.

Często, siedząc w swoim luksusowym domu, Maria gorzko płakała i mówiła: “Po co mi to wszystko, skoro nawet nie mamy się kim opiekować?”.

Piotr nie przejmował się tym, że nie mają dzieci, bo miał pracę. Jego firma rozwijała się, otwierał oddziały za granicą i spędzał tam większość czasu.

Maria pomagała mu we wszystkim, ale nie przestawała wierzyć i modlić się.

I stał się cud. Po 10 latach wspólnego życia zdała sobie sprawę, że spodziewa się dziecka.

Na świat przyszedł chłopiec. Na cześć dziadka otrzymał imię Andrzej. Szczęście Marii nie miało granic. Piotr również był szczęśliwy – w końcu miał syna, dziedzica.

Andrzej rósł jak “ser w maśle”. Rodzice nigdy mu niczego nie odmawiali, i miał wszystko, czego zapragnął.

Uczył się w najlepszej szkole w mieście, ale nie przykładał się do nauki. Ojciec żartował, że “nie potrzebuję świetnego ucznia, nasz Andrzej szybciej nauczył się liczyć pieniądze niż mówić”.

Serce Marii podpowiadało jej, że stanie się coś złego, a serce matki takie jest – czuje wszystko. Ale zawsze pocieszała się, że z tego wyrośnie, wszyscy chłopcy przez to przechodzą.

A potem – kolejny szok, jej syn się uzależnił. Na początku też myślała, że to minie, ale było coraz gorzej.

Wtedy ona i jej ojciec zdecydowali, że Andrzej powinien się ożenić, to na pewno pomoże. Andrzej zawsze miał dużo dziewczyn: duże pieniądze i drogi samochód były dość atrakcyjnym bonusem do komunikacji.

Wybór padł na Annę – była młoda, piękna i studiowała na uniwersytecie.

Dla dziewczyny była to też szansa na lepsze życie, z której skorzystała, wychodząc za zamożnego Andrzeja.

Nie spieszyło jej się jednak do posiadania dzieci. Po prostu wykorzystywała Andrzeja i całą jego rodzinę, a raczej ich pieniądze.

Anna wydawała pieniądze bez skrupułów – salony piękności, butiki z modą, a nawet samochód (po rozwodzie oczywiście zabrała wszystko dla siebie). Trzy lata później rozwiodła się z Andrzejem, ale była już zamożną kobietą z pokaźnym posagiem.

Andrzej tymczasem chylił się ku upadkowi. Aby tego wszystkiego nie widzieć, jego ojciec praktycznie zamieszkał za granicą, a następnie znalazł młodą żonę. Zostawił Marii wszystko, co miał. Zostawił też syna.

A teraz Maria siedzi w pustym mieszkaniu, zdając sobie sprawę, że jej życie przeminęło i nie ma czego wracać. Ona i Piotr w pogoni za pieniędzmi, za zarobkiem, stracili jedynego syna.

Serce matki nie chciało uwierzyć, że syn zrobił jej coś takiego.

Maria przypomniała sobie słowa matki: “Moja córko, nie denerwuj się tak. Jeśli Bóg nie da ci dzieci, może tak będzie lepiej. On zawsze wie najlepiej”.

Maria nie wiedziała, jak żyć.