Marta obudziła się około drugiej w nocy. Aleksandra wciąż nie było w domu. – Zdradza mnie – pomyślała kobieta. Następnego dnia, po pracy, Marta postanowiła porozmawiać z mężem i dowiedzieć się prawdy. Jednak do rozmowy nie doszło. Znalazła na stole kartkę: „Nie chcę się rozwodzić. Ale nie mogę ci nic powiedzieć. Odchodzę. Wybacz.” Marta bezsilnie opadła na krzesło
Otworzyła oczy i skuliła się. W mieszkaniu było zimno. Spojrzała na zegar – druga w nocy. Przewróciła się na drugi bok i przesunęła dłonią po pustej połowie łóżka. Było zimne. To znaczy, że Aleksander wciąż nie wrócił do domu. Kobieta usiadła na łóżku. Prawie dziesięć lat wspólnego szczęśliwego życia. Wspólny syn. A teraz mąż ją zdradza. I to tak otwarcie. Nie odbiera telefonów i nie wrócił na noc.
Na wszelki wypadek Marta sięgnęła po telefon i wybrała numer męża. Tak, jak się spodziewała – telefon był wyłączony.
Z rozgoryczeniem rzuciła telefon na łóżko i w tej samej chwili usłyszała dźwięk klucza przekręcanego w zamku. Aleksander wrócił. Wstała z łóżka i wyszła na korytarz.
– Cześć – szepnął Aleksander. – Czemu nie śpisz?
– Naprawdę pytasz? – odpowiedziała Marta. – Dlaczego nie śpię? Jest druga w nocy, a mój mąż dopiero wraca do domu. Myślisz, że to normalne?
– Marta, zostałem w pracy. Przecież mówiłem ci, że mam dużo obowiązków.
– Aleksander, nie mogłeś wymyślić czegoś bardziej realistycznego? Pracowałeś do drugiej? I pewnie nie sam – Marta gorzko się uśmiechnęła. – A telefon wyłączyłeś, żeby nikt ci nie przeszkadzał w pracy?
– Marta – Aleksander spojrzał na nią błagalnie. – Rozładowała mi się bateria. A ładowarkę zostawiłem w domu. Przepraszam.
– Nawet mnie to nie bawi – prychnęła Marta. – Byłeś u kochanki? Tak?
Aleksander zmęczonym ruchem potrząsnął głową.
– Marta, skąd ci to przyszło do głowy? Wymyśliłaś sobie jakąś kochankę.
– Ja? Wymyśliłam? No to zobaczmy. Od dwóch miesięcy regularnie „zostajesz w pracy”. Przegapiłeś uroczystość w szkole syna. Zacząłeś ukrywać swój telefon i często wychodzisz z pokoju podczas rozmów. Wcześniej tak nie robiłeś. Co mam o tym myśleć?
Mężczyzna wzruszył ramionami.
– Na pewno nie to, że mam inną kobietę.
– Dobrze – Marta pokiwała głową. – To wyjaśnij mi, gdzie znikałeś, ale bez tych bajek o pracy.
– Nie mogę – przyznał Aleksander. – Ale…
– Dosyć – pokręciła głową Marta. – Nie chcę już się kłócić. Dziś śpisz na kanapie. A jutro… jutro idziemy złożyć pozew o rozwód.
– Marta, proszę, poczekaj – powiedział Aleksander.
– Na co mam czekać? – zapytała kobieta. – Jestem zmęczona. Ciągle cię nie ma. Nie uczestniczysz w życiu rodziny. Wybacz. Idę spać.
Rano Aleksander nie czekał, aż żona się obudzi. Wyszedł wcześniej i poszedł do pracy. Marta odprowadziła syna do szkoły i sama pojechała do biura. Przez cały dzień była zdenerwowana.
Anna, jej najlepsza przyjaciółka, od razu zauważyła, że coś jest nie tak.
– Znowu problemy z Aleksandrem? – zapytała.
– Tak – przyznała Marta. – Wrócił do domu o drugiej w nocy. I, jak zawsze, nic nie wyjaśnił.
– Rozwiedź się – stwierdziła bez wahania przyjaciółka.
Marta wzruszyła ramionami.
– Ty się rozwiodłaś – powiedziała. – Ale moim zdaniem nie sprawiło ci to wielkiej radości.
– Za to nikt mnie nie oszukuje – odparła Anna.
Marta westchnęła.
– Nie wiem – powiedziała. – Nie wiem. Zawsze było dobrze między mną a Aleksandrem. A teraz… przez ostatnie dwa miesiące zupełnie się zmienił. Może to ja coś zrobiłam źle…
– Oczywiście – prychnęła Anna. – To nie on cię zdradza, to ty źle się zachowywałaś…
– Wiesz, Anna… Chyba jeszcze dziś z nim porozmawiam. Zadzwonię do mamy i poproszę, żeby odebrała Andrzeja ze szkoły. A my z Aleksandrem porozmawiamy wieczorem.
Ale wieczorem do rozmowy nie doszło. Marta wróciła do domu i znalazła na stole kartkę od męża.
„Nie chcę się rozwodzić. Ale nie mogę ci jeszcze nic powiedzieć. Odchodzę z domu. Zamieszkam u przyjaciół. Wrócę za kilka tygodni i wszystko ci wyjaśnię. Wybacz.”
Marta bezsilnie opadła na krzesło. Co teraz? Spróbowała zadzwonić do męża, ale telefon był wyłączony. Dzwoniła do niego codziennie przez dziesięć dni. Nie odbierał, ale od czasu do czasu wysyłał wiadomości, zapewniając, że wszystko z nim w porządku.
Marta martwiła się, ale nic nie mogła zrobić. Minęło już dziesięć dni. Była sobota. Kiedy otworzyła oczy, zegar wskazywał jedenastą. Zaniepokoiła się. Gdzie jest Andrzej? Zazwyczaj budził ją około dziewiątej. Pobiegła do jego pokoju – pusty. W łazience i salonie też nikogo nie było. Na kuchennym stole znalazła kartkę.
„Zabrałem Andrzeja. Odwiozę go do rodziców i wrócę. Musimy porozmawiać.”
Marta szybko znalazła telefon i wybrała numer matki Aleksandra.
– Andrzej jest u pani?
– Tak – odpowiedziała kobieta. – Nie martw się. Saszka już pojechał do domu. Myślałam, że zadzwonił, żeby cię o tym poinformować. Widocznie zapomniał…
– W porządku. Dziękuję.
Marta nie miała innego wyjścia, jak czekać. Aleksander pojawił się w domu godzinę później. Ogolony, elegancki i z ogromnym bukietem czerwonych róż.
– Co się dzieje? – zapytała zaskoczona Marta, nie mogąc oderwać od niego wzroku.
– Zapomniałaś? – uśmiechnął się. – Dziś jest nasza rocznica ślubu.
Marta zaniemówiła. Wszystkie zmartwienia sprawiły, że zupełnie o tym zapomniała.
– Zapomniałam – przyznała. – Mówiłeś, że wszystko mi wyjaśnisz.
– Tak, i wyjaśnię – podał jej bukiet. – To dla ciebie.
– Dziękuję – odpowiedziała wzruszona.
– A teraz się ubieraj. Idziemy do restauracji. Dziś mija dziesięć lat, odkąd jesteśmy małżeństwem.
Aleksander podał jej kopertę. Marta otworzyła ją i zaniemówiła – bilety do Paryża.
– Zrobiłeś to dla mnie?
– Chciałem cię uszczęśliwić, ale też zachować to w tajemnicy. Przepraszam, że tak się martwiłaś. Nigdy nie miałem zamiaru cię zdradzić. Kocham cię.
– A ja kocham ciebie. Jesteś najlepszym mężem na świecie.
