Matka dorobiła sobie klucz do mojego mieszkania i regularnie przeprowadza ciche inspekcje
Zaraz po tym, jak wychodzę z domu, moja mama wkracza do akcji. Gdy to zauważyłam i postanowiłam z nią porozmawiać, nazwała mnie histeryczką. Nie chce respektować moich granic ani zmienić swojego zachowania. Zachowuje się tak, jakby nie rozumiała, że moje mieszkanie to moja przestrzeń, a grzebanie w szafkach jest niedopuszczalne.
Kupno mieszkania było moim największym celem, odkąd tylko zaczęłam pracować. Wiedziałam, że nie mogę mieszkać pod jednym dachem z mamą, a wynajmowanie przez całe życie nie wchodziło w grę. Udało mi się zaoszczędzić odpowiednią kwotę i wziąć kredyt hipoteczny. Bardzo cenię swoją niezależność, dlatego nikogo nie zapraszam do swojego gniazdka – nawet mamy.
Nasze relacje od zawsze były trudne. Mama uwielbiała ingerować w moje życie, często je komplikując. Czytała moje prywatne wiadomości, przeglądała dokumenty, a nawet sprawdzała zawartość torebki. Uważała to za normalne zachowanie matki, która „interesuje się życiem córki”.
Gdy się od niej wyprowadziłam, miałam nadzieję, że liczba konfliktów zmaleje. Niestety, rzeczywistość okazała się inna.
Nie zapraszam mamy do swojego mieszkania. Spotykamy się na neutralnym gruncie, żeby uniknąć kłótni na tematy osobiste. Kilka razy jednak odwiedziła mnie w domu i, o dziwo, zachowywała się w miarę poprawnie. Dlatego, gdy wyjeżdżałam w delegację, bez większych obaw zostawiłam jej klucz, żeby mogła zająć się moim kotem.
Po powrocie zaczęłam zauważać coś dziwnego. Mama kupiła mi nowy dywanik do łazienki – skąd wiedziała, że stary jest już zużyty? Przywiozła mi zakupy, jakby wiedziała, że w lodówce nic nie mam. A kiedyś podarowała mi bawełnianą bieliznę, wysyłając artykuł o szkodliwości koronkowych majtek.
Skąd mama wiedziała te rzeczy? Zaczęłam ją obserwować, ale nie mówiłam o swoich podejrzeniach. W końcu odkryłam, że przychodzi do mojego mieszkania, kiedy mnie nie ma. Pewnego dnia włożyła mi do torebki wizytówkę pralni chemicznej – w tym samym dniu wylałam wino na dywan. Przez chwilę myślałam, że mama mnie śledzi albo założyła kamery w mieszkaniu.
Zainstalowałam kamerę w mieszkaniu, żeby zobaczyć, co się dzieje, kiedy jestem w pracy. Obraz transmitował się na mój telefon. I co zobaczyłam? Mama dorobiła sobie klucz i codziennie przeprowadzała „inspekcje” w moim domu. Buszowała po kątach i zaglądała wszędzie.
Byłam w szoku. Co miałam zrobić? Wzięłam dzień wolny i szybko wróciłam do domu, żeby zastać ją „na gorącym uczynku”. Gdy próbowałam z nią porozmawiać, usłyszałam:
– A co w tym złego? Jestem twoją matką, mam prawo wiedzieć, jak żyjesz. Sprawdzałam, czy wszystko u ciebie w porządku, żeby nie było żadnych problemów. Dbałam o ciebie! Dlaczego się oburzasz?
Mama nadal nie rozumie, dlaczego chcę być niezależna. Widocznie będę musiała wymienić zamek albo przeprowadzić się do innego miasta, żeby odzyskać spokój. Mam już tego dość.
