Matka krytykuje córkę, że nie znalazła normalnej pracy, tylko postanowiła pomagać mężowi w biznesie. W efekcie nie ma ani pieniędzy, ani doświadczenia zawodowego, a córka jest zagubiona

Moja matka dosłownie wpada w histerię, wszystko ją irytuje — żali się 25-letnia Irena. — Ostatnio znów wyładowała na mnie swoją złość, krzyczała na mnie: “Do czego ci to potrzebne? Zaniedbałaś dziecko, w domu bałagan, nie zajmujesz się karierą, nie zdobywasz doświadczenia! Twój mąż przestanie cię szanować! Co ty ze sobą robisz?”

Matka wychowywała Irenę sama, urodziła ją bez męża, ale starała się zapewnić córce wszystko, co potrzebne. Jeśli chodzi o finanse, zarabiała dobrze, zapewniała córce wszystko. Nawet najnowsze gadżety kupowała. Jeśli klasa jechała na wycieczkę, Irena zawsze z nimi jechała, matka wszystko opłacała, zbierała córkę na zawody, kupowała bilety do obozu, razem jeździły nad morze, Irena uprawiała sport, miała korepetytorów, na wszystko matka znajdowała pieniądze.

Trzeba przyznać, że Irena starała się nie martwić matki, uczyła się bardzo dobrze, dostała się na studia na bezpłatny kierunek. Matka myślała, że dobrze wychowała córkę i postawiła ją na nogi, ale pod koniec studiów Irena poznała Arka. Ich związek szybko się rozwinął. Chociaż Irena obroniła dyplom, nie zaczęła od razu pracować — wkrótce poślubili się z Arkiem, bo Irena była już w ciąży.

Teściowa Ireny przeprowadziła swoją matkę do siebie, aby syn z rodziną mogli zamieszkać w jej jednopokojowym mieszkaniu na przedmieściach. Irena siedziała w domu z córką, a Arek pracował jako menedżer w firmie. Ledwo udawało mu się utrzymać rodzinę. W końcu postanowił odejść z pracy i założyć własny biznes. Irena, oczywiście, zamierzała mu pomóc, ich córka już trochę podrosła, więc Irena wzięła na siebie obowiązki księgowej, sekretarki, pakowaczki i logistyka. Jedna osoba do wszystkiego.

Obecnie córka ma już prawie 3 lata, można ją oddać do przedszkola i zacząć szukać normalnej pracy. Ale Irena się nie spieszy. Wciąż chce pomagać mężowi w jego biznesie. Córkę oddała do przedszkola, pojawiło się wolne czas, więc może uda się rozkręcić biznes męża.

— Właściwie, mamy zyski, nie jesteśmy na minusie ani na zero! — opowiada Irena. — Przed Bożym Narodzeniem zarobiliśmy całkiem nieźle. Po świętach jest cisza, ale tak zawsze bywa. Wkrótce znów interesy pójdą lepiej. Oczywiście, będziemy musieli poświęcić więcej uwagi pracy. Nie można prowadzić biznesu od przypadku do przypadku.

Irena nie zamierza szukać pracy u kogoś innego. Praca na własny rachunek jest wygodniejsza. Ale matka jest zdecydowanie przeciwna — stara się przekonać córkę, że sama się zapędza w kozi róg. Przez ostatnie sześć miesięcy biznes nie przyniósł dużych zysków, co oznacza, że pomysł nie działa. Rodzina ledwo się utrzymuje z tych dochodów, a to tylko dlatego, że nie muszą płacić prawdziwych pensji pracownikom. Jeśli zatrudnią ludzi, od razu zbankrutują.

Poza tym biznes zawsze był ryzykowny. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Lepiej znaleźć normalną pracę i trzymać się jej, radzi matka Irenie. Jest młoda, musi zdobywać doświadczenie.

— Po co cię wysyłałam na studia przez te wszystkie lata? Tyle pieniędzy na to poszło! Wszystko na darmo?

Irena rozumie, że jest wiele winna matce. Zawsze ją uczyła, dawała pieniądze. Ale Irena studiowała na bezpłatnym kierunku, dostała się sama, więc nauka nie kosztowała aż tak dużo. To nie znaczy, że musi teraz we wszystkim słuchać matki. Córka jest już dorosła i może żyć po swojemu. Nie trzeba jej mówić, co ma robić.

Jednak matka nie przestaje wygłaszać jej kazania, uczyć życia. Gdyby Irena tylko zajmowała się wychowaniem córki i prowadzeniem domu, matka by to zrozumiała i milczała. Przynajmniej byłby z tego jakiś pożytek. Rodzina żyłaby w czystości, córka wychowana, zadbana. A tak, dziecko w przedszkolu, w domu bałagan, a Irena nie ma wolnego czasu. Nie zdobywa doświadczenia, nie zarabia dużych pieniędzy. Jeśli tak dalej pójdzie, to jej dyplom można wyrzucić do kosza, bo nikt go nie będzie potrzebował.

— Powinnaś więcej myśleć o sobie, a nie o mężu i jego interesach! — próbuje uświadomić córkę matka. — Dziś jest z tobą, a jutro może go nie być. Musisz być samodzielna, jak ci to wytłumaczyć? Kobieta powinna być niezależna, żeby w razie czego nie zostać na lodzie. Nie masz swojego mieszkania. Nie masz nic. Jak to rozumieć?

— Z każdym dniem będziesz coraz bardziej się pogarszać. Nie rozwijasz się, jesteś tylko wsparciem dla męża. Nie robisz kariery, nie zdobywasz nowych umiejętności, nie masz doświadczenia. A do tego jesteś całkowicie zależna finansowo od męża. Co zrobisz, jeśli coś się stanie?

Może matka ma rację? Może rodzinny biznes to rzeczywiście wątpliwy interes?