Mąż: „Mam już oszczędności, więc mogę przestać pracować!”

Mąż mojej córki nie chodzi do pracy od prawie pół roku — złości się Małgorzata — tylko siedzi w domu i gra w gry komputerowe.

Powiedziałam córce, że tak dalej żyć nie można, ciągle mają kłótnie przez jego brak pracy. Nie mogę zrozumieć, dlaczego się zwolnił, skoro nie obniżyli mu pensji i nie zwolnili go bez powodu. Okazuje się, że sam zdecydował się odejść, mówiąc, że ma dość tej pracy. Teraz nie chce się nigdzie zatrudnić, bo uznał, że jego oszczędności wystarczą mu do emerytury.

Teraz myśli, że to żona będzie pracować? Kto będzie płacić rachunki, córka sama? Przecież mówiłaś, że zarabia bardzo mało…

Postanowiłam zapytać go, jak zamierza żyć dalej, i wtedy zrozumiałam, że w tej sytuacji powinien koniecznie rozwieść się z moją córką — opowiada Małgorzata.

Krystyna wyszła za mąż około siedmiu lat temu i rodzice z obu stron chcieli im pomóc. Udało im się kupić małe mieszkanie w starej dzielnicy miasta. Małżonkowie mieli zaoszczędzić na większe mieszkanie i sprzedać to, w którym mieszkali, bo przecież nie można całe życie mieszkać w kawalerce, gdzie jest mało miejsca dla wszystkich. Krystyna powiedziała mężowi, że lepiej zaoszczędzić pieniądze i za kilka lat, kiedy zdecydują się na dzieci, kupić większe mieszkanie, a mąż w pełni się z nią zgodził.

Potem plany nieco się zmieniły i postanowili kupić mieszkanie, gdy dziecko pójdzie do przedszkola. Córka będąc na urlopie macierzyńskim prawie nic nie zarabiała, ale udawało jej się odkładać choćby po dziesięć tysięcy miesięcznie, a zięć też odkładał niewielką sumę na konto — mówi Małgorzata.

Męża Krystyny awansowali i zaczął zarabiać dwa razy więcej, więc mogli kupić mieszkanie już za rok.

Mieli więcej pieniędzy, więc nawet gdyby męża zwolnili, to z oszczędności mogliby żyć jeszcze przez kilka miesięcy. Zauważyłam, że ciągle wracał do domu zmęczony i chciałam im pomóc. Nie mogli sobie pozwolić na wyjazd na wakacje, bo cały czas oszczędzali. Córka też zaczęła pracować, a dziecko już drugi rok było w przedszkolu. Wydawało się, że wszystko w rodzinie się ułożyło i szykowali się do zakupu nowego mieszkania.

Krystyna miała pomoc od przyjaciółek, których dzieci były trochę starsze, więc co miesiąc pojawiały się nowe rzeczy dla dziecka. Ale pewnego dnia mąż przyszedł do domu i powiedział, że będzie pracować tylko jeszcze przez tydzień, a potem się zwolni i nie zamierza szukać nowej pracy. Nikt nie rozumiał, o co mu chodzi, bo nikt nie rzuciłby pracy, na której płacą osiemdziesiąt tysięcy, ale jemu się tam znudziło.

Córka jest maksymalnie zła na zięcia i grozi mu rozwodem, ale widocznie mężowi nawet na to nie zależy. Nie pracuje prawie pół roku i część oszczędności wydał na komputer, żeby nie nudziło mu się w domu. Teraz nie wiadomo, czy w ogóle kupią mieszkanie, bo córka zarabia za mało, żeby utrzymać rodzinę. Przyłapałam ich raz, kiedy urządzili awanturę w domu. Też bym krzyczała na męża, bo zwalnianie się, kiedy są pieniądze na mieszkanie, jest bezsensowne.

— Ale przecież potem kupimy mieszkanie — odpowiedział Krystynie mąż. — Cały czas pracowałem, podczas gdy ty byłaś na urlopie macierzyńskim. Teraz obwiniasz mnie, że prawie zarobiłem na mieszkanie i nagle się zwolniłem?

— A jak inaczej? Moglibyśmy już w przyszłym roku kupić mieszkanie i mielibyśmy więcej miejsca, ale ty rzuciłeś pracę w najgorszym momencie! Kto będzie utrzymywał dziecko i pokrywał wszystkie wydatki? Ja? — złościła się Krystyna.

— Czy można tak mówić do swojej żony? — zdziwiła się przyjaciółka Małgorzaty. — Twoja córka podejmie jakieś kroki?

— Powiedziała, że jeśli będzie się tak zachowywał jeszcze kilka miesięcy, to na pewno się z nim rozwiedzie. Nie zamierza utrzymywać mężczyzny z własnych pieniędzy, łatwiej jej będzie wrócić do mnie z dzieckiem. Sama później zarobi na własne mieszkanie, a taki mąż, który odpoczywa po pięciu latach pracy, na pewno jej nie jest potrzebny.