Mąż nagle postanowił przekierować syna z pierwszego małżeństwa. Czy nie jest za późno?

Syn mojego męża ma już 18 lat. Dopiero teraz nagle zdecydował się na jego “przewychowanie”. Czy on nie rozumie, że jego pociąg już odjechał? Wszystko trzeba robić na czas, a skoro tego nie zrobił, nic już nie zmieni. Nie ma sensu realizować swoich ojcowskich ambicji na dorosłym chłopaku.

Oczywiście, to nie tylko wina męża, że tak się stało. Była żona zrobiła wszystko, aby ojciec i syn nie mieli ze sobą kontaktu. Ciągle utrudniała ich spotkania i zabraniała spędzać razem czas. W rezultacie, Andrzej poświęcał swojemu dziecku bardzo mało uwagi, ale nie z własnej winy.

Poznałam Andrzeja, kiedy już był po rozwodzie. Rok się spotykaliśmy, mieszkaliśmy razem, a potem postanowiliśmy zalegalizować nasz związek. Wkrótce urodziło nam się wspólne dziecko. Nasz syn ma teraz 6 lat.

Nie mogę powiedzieć, że Andrzej jest idealnym ojcem. Większość czasu z dzieckiem spędzam ja. Andrzej musi dużo pracować, ponieważ mamy mieszkanie na kredyt. Jest jedynym żywicielem naszej rodziny, więc nie ma czasu na odpoczynek. Rzadko gra z dzieckiem, a zmuszanie go do tego nie ma sensu.

Ze starszym dzieckiem nie widywał się przez kilka lat. Po prostu miał dość tańca wokół byłej żony i spełniania jej kaprysów tylko po to, by zobaczyć dziecko. Ale ona mówiła synowi, że ojciec zamienił go na inne dziecko. Mówiła, że nie przychodzi, bo nie jest mu potrzebny. W końcu Andrzej ograniczał się do alimentów.

Dwa lata temu była żona Andrzeja wyszła za mąż. Wtedy zrozumiała, że jej świat nie kończy się na synie, więc zaczęła angażować w jego życie również ojca. Ale czy nie jest już za późno? Dzwoniła i narzekała, że syn w ogóle jej nie słucha i wyrwał się spod kontroli. Twierdziła, że nie jest zobowiązana do samodzielnego wychowywania go. Mówiła, że ojciec również powinien brać udział w jego życiu. Szybko zmieniła zdanie i zaczęła obwiniać Andrzeja za całą sytuację. Twierdziła, że gdyby od początku brał udział w wychowaniu dziecka, to nie doszłoby do tego. Ale kto temu przeszkadzał?

Myślałam, że mąż po prostu ją zignoruje i będzie żył swoim życiem, ale nie. On wziął sobie jej słowa do serca i zaczął przewychowywać dorosłego syna. Chłopak ma już 18 lat, czy teraz potrzebuje ojca?

Oczywiście, syn zareagował na to niechęcią i oporem, co jest całkiem zrozumiałe. Rozumiem, dlaczego tak się zachował. Ojciec nie widział go przez dziesięć lat, tylko wysyłał prezenty i pieniądze, a teraz nagle przypomniał sobie, że powinien brać udział w jego życiu. Mężowi ten protest się nie podoba – chce, żeby syn słuchał jego “mądrych” rad i wyciągał wnioski. Nawet nie pomyślał, żeby najpierw zbliżyć się do dziecka, a dopiero potem brać się za przewychowywanie.

Próbowałam przemówić mężowi do rozsądku, ale zignorował moje rady. Twierdził, że to jego dziecko i sam sobie z nim poradzi. Martwi mnie jednak, że Andrzej całkowicie przestał zwracać uwagę na naszego syna, bo skupił się na przewychowywaniu starszego.

Wielokrotnie kłóciliśmy się z tego powodu. W gniewie Andrzej powiedział, że nie pozwoli mi wychować z młodszego takiego samego nieudacznika, więc jak tylko skończy ze starszym, zajmie się naszym dzieckiem. Szczerze mówiąc, było mi bardzo przykro słyszeć takie słowa. One utkwiły mi w pamięci.

Nie podoba mi się metoda wychowawcza Andrzeja, więc nie chciałabym, żeby w taki sam sposób traktował nasze dziecko. To nie jest model relacji, który promuję w naszej rodzinie. Jeśli zobaczę, że mąż próbuje podobnych metod na naszym dziecku, złożę pozew o rozwód. Nie pozwolę, żeby niszczył psychikę naszego dziecka.