Mąż nie chce się rozwodzić z powodu dzieci, a ja dla dobra dzieci żądam rozwodu!

Kiedy doszło do rozwodu, mąż od razu zaczął mówić, że nie powinniśmy się rozwodzić ze względu na dzieci. Ja natomiast nalegam na rozwód, właśnie dla dobra naszych dzieci. Nie chcę, aby moje córki miały w przyszłości takich mężów.

Zaczynało się, jak u wszystkich, bardzo dobrze: romantycznie, pięknie, zachody słońca, kwiaty, słodycze, kawiarnie. Nie zwracałam uwagi na jego wady, bo byłam pewna, że zdołam go zmienić. I bardzo go kochałam. Mój mąż miał problem – alkoholową zależność. Nie wpadał w ciągi, ale na parę dni potrafił wypaść z życia. I tak było jeszcze na etapie, kiedy zaczynaliśmy się spotykać. Nie bił mnie, nie poniżał, ale robił różne dziwne rzeczy.

Potrafił zniknąć na parę dni, a potem wracał, jak gdyby nigdy nic się nie stało. Po pijanemu mógł nawet wyjechać do innego miasta. I tak było od samego początku, ale naiwnie myślałam, że zdołam go zmienić i że przestanie pić.

Ale on dalej pił… milion razy przepraszał, a ja mu wybaczałam. A potem zgodziłam się wyjść za niego za mąż. Parę dni nie pił, a potem znów zaczynał pić.

Do alkoholowej zależności dochodziły inne problemy – długo nie utrzymywał się w żadnej pracy. Pracował parę miesięcy, potem ciągi alkoholowe i go zwalniali. Oczywiście, musiałam pracować za nas oboje. Na początku jeszcze próbował znaleźć pracę i pracować, ale potem zrozumiał, że mamy swoje mieszkanie, ja pracuję, jedzenie jest. Czego więcej potrzeba?

Potem poddał się terapii i nie pił przez kilka miesięcy. Wtedy zaszłam w ciążę, myśląc, że wszystko się ułoży. Po wiadomości o ciąży mój mąż znów zaczął pić. Od tego momentu pomagali nam ciągle moi rodzice. Matka męża uważała, że to ja jestem winna jego pijaństwu. Nie widziałam sensu tłumaczyć jej czegokolwiek…

Niedawno powiedziałam mężowi, że albo przestaje pić, albo się rozwodzimy. Cały problem polega na tym, że jestem zmęczona dźwiganiem całej rodziny na swoich barkach. Nie może znaleźć normalnej pracy z powodu ciągłych ciągów alkoholowych. I obraził się na mnie. Ale za co? Za to, że tyle lat go znoszę, tyle lat próbuję go wychować na nowo, że sama od pięciu lat dźwigam rodzinę?

Nasze dzieci są jeszcze małe i nie rozumieją, że ich ojciec regularnie wpada w ciągi alkoholowe. Coraz rzadziej jest trzeźwy. Nie chcę, żeby moje córki widziały, że toleruję męża alkoholika.

– Skoro tak bardzo potrzebujesz dzieci, to po rozwodzie będziesz musiał znaleźć sobie pracę i dopiero wtedy udowodnisz dzieciom, jak je kochasz.

Mąż uważa, że postępuję niewłaściwie, ale ja to wszystko robię dla dobra naszych dzieci.