Mąż nie chce, żebyśmy nazwali syna Arkiem, bo tak miał na imię mój były
Zawsze podobało mi się imię Arek. Mężowi również. Ale kiedy dowiedział się, że tak miał na imię mój były, zmienił zdanie i nie chce nadać takiego imienia naszemu synowi. Co za absurd! Już od 9 lat nie mam nic wspólnego z tym człowiekiem. Jak można być zazdrosnym o kogoś, kto od dawna nie jest częścią mojego życia?
Kiedy poznałam Arka, po raz pierwszy się zakochałam. Tak, to były wyjątkowe relacje w moim życiu, ale to już przeszłość. Spędziliśmy razem bardzo mało czasu, bo Arek tragicznie zginął. Nasze wspólne plany na przyszłość legły w gruzach w jednym momencie.
Przez długi czas byłam w depresji. Szczerze mówiąc, sama nie chciałam żyć. Przyjaciółki starały się przywrócić mnie do normalnego życia i zrehabilitować. Udało im się to dopiero po trzech latach. Może też pomogło spotkanie z Sergiuszem. Kiedy go poznałam, zrozumiałam, że to mój człowiek i że muszę żyć dalej.
Kiedy zaszłam w ciążę, sformalizowaliśmy nasz związek. Już na pierwszym USG w 12 tygodniu dowiedzieliśmy się, że będziemy mieć syna. Przedyskutowaliśmy różne imiona i zdecydowaliśmy się na Arka. Brzmiało to bardzo ładnie — Arek Sergiusz!
Nie myślałam nawet o nazywaniu dziecka na cześć zmarłego ukochanego. Imię to podobało mi się jeszcze przed spotkaniem z Arkiem. Jednak gdy Sergiusz dowiedział się o mojej przeszłości, natychmiast się oburzył. Powiedział, że go zdradziłam.
O Arku opowiedziała mężowi moja przyjaciółka. Aniela — miłośniczka plotek. Co więcej, od początku chciała być z Sergiuszem, ale on wybrał mnie. Postanowiła więc dolać oliwy do ognia, psując nasze małżeństwo. Przekonywała, że wybrałam to imię dla dziecka jako hołd dla zmarłego ukochanego.
Kto ją za język ciągnął? Czy poczuła się lepiej, kiedy nas poróżniła? Teraz mąż uważa, że chcę uczynić z Arka żywy pomnik. Tak właśnie się wyraził. Uważam jednak, że imię nie ma związku z osobą. Jeśli mąż kiedyś zechce nazwać córkę imieniem swojej byłej, nie będę miała nic przeciwko. To już chorobliwa zazdrość, moim zdaniem.
Sergiusz jest zły i obrażony na mnie. Nazywa mnie zdrajczynią i porównuje mój czyn do zdrady. Czy to normalne? Gdzie tu jest logika? Próbowałam tłumaczyć i naprawić nasze relacje, ale bez skutku. Mąż nie chce uwierzyć, że po prostu podoba mi się to imię.
Gdyby nie Aniela, wszystko byłoby dobrze. Oczywiście, zerwałam z nią kontakty, ale jak pogodzić się z mężem? Teraz zasadniczo nie chce wybierać tego imienia dla naszego syna. Uważam, że to głupie. Jak można być zazdrosnym o swoją kobietę względem nieżyjącego człowieka?
