Mąż nie spodziewał się, że tutaj jest dyktafon
Ania zauważyła, że jej mąż patrzy na nią podejrzanie, więc szybko schowała smartfon.
– Co jest nie tak?
– Muszę pogadać. Wiesz, chłopaki i ja postanowiliśmy pojechać na działkę do Krzyśka na trochę relaksu. Można?
– Nie mam nic przeciwko – odpowiedziała sucho Ania.
– Super! Dzięki ci. Zawsze wiedziałem, że jesteś wyrozumiała.
Marek był zadowolony. Teraz mógł przekazać tę radosną wiadomość Natalii.
– Ale od razu mówię, że zakupy robisz sam. Nie mam na to czasu.
– Jakie zakupy?
– Na działkę, czy zamierzacie tam głodować?
Marek zrozumiał, że popełnił błąd, i niemalże sam się zdradził.
– Tak, oczywiście, kupię wszystko. Nie martw się. Z chłopakami na pewno nie będziemy głodni.
Ta fraza zabrzmiała dwuznacznie, więc postanowił ugryźć się w język.
Marek nie zauważył, że popełnił jeden błąd. Ania była bardzo uważna na jego słowa i działania, ale nie zamierzała od razu odkrywać wszystkich kart.
„Jestem pewna, że działka nie ma z tym nic wspólnego. Zwłaszcza że Kasia od swojego męża nic nie słyszała o żadnych planach, a oni z Markiem są nierozłączni. Coś tu jest nie tak. Dobrze, użyję starego, sprawdzonego sposobu, który jeszcze nigdy mnie nie zawiódł” – pomyślała Ania i postanowiła działać.
– Ania, przypomniałem sobie, że muszę dokończyć pilny raport do pracy. W biurze nie zdążyłem. Pójdę do pokoju, tylko proszę, nie przeszkadzaj mi. Dobrze?
– Nie ma problemu.
Marek upewnił się, że żona została w salonie, i zadzwonił do Natalii. Musiał mówić bardzo cicho, żeby się nie zdradzić.
– Natalia, udało się! Tak, pozwoliła! Wszystko zrobiłem zgodnie z planem. Oczywiście, że się nie domyśliła. Skąd by ta gęś miała rozum? Jutro będę u ciebie. Całuję cię, słodziaku.
Nie miał pojęcia, że kiedy Ania przyniosła mu herbatę, dyskretnie włożyła telefon do szuflady, na którym włączyła dyktafon.
– Ania, prosiłem cię, żebyś nie wchodziła. Widzisz, że pracuję! – wykrzyknął Marek, gdy żona zapukała do drzwi.
Ledwo zdążył zamknąć przeglądarkę z filmikiem. Musiał przecież udawać, że pracuje.
– Muszę coś zabrać. Nie przejmuj się, zaraz wyjdę. Nie będę ci przeszkadzać.
– Co tam masz?
– Szukam ładowarki. Pewnie zostawiłam ją w samochodzie.
Jak tylko Ania wyszła, Marek odetchnął z ulgą.
„Chyba nie zauważyła! Nie, na pewno nic nie słyszała. Czego ja się tak nakręcam?”.
Ani udało się dyskretnie zabrać telefon i skierowała się do samochodu, żeby odsłuchać nagranie. Miała już przecież pretekst.
„Więc jestem głupią gęsią? No dobrze, to jeszcze zobaczymy. A kim jest Natalia? Czyżby to była żona jego brata? Nie może być! Chociaż głos bardzo podobny. Trzeba to sprawdzić”.
– Cześć, Tolek! Jak leci? Pomyślałam, że dawno się nie widzieliśmy. Przyjedźcie do nas z Natalią na weekend. Zrobimy grilla.
– Cześć! Nie damy rady. Pracuję teraz na zmianach. Myślałem, że Marek ci powiedział. Jestem w delegacji. Może innym razem.
– Aha, rozumiem. Do zobaczenia.
To wiele wyjaśniało. Jednak taka wiadomość wciąż nie mieściła się Ani w głowie.
Wtedy wpadła na sprytny plan, który musiał zadziałać.
– Cześć, Natalio! Poznałaś mnie? Przepraszam za późną porę, mam sprawę.
– Cześć! Co się stało? – zapytała Natalia, jakby przed chwilą nie flirtowała z jej mężem.
– Marek wybiera się na działkę z chłopakami, a ja nie chcę marnować czasu.
– Co masz na myśli?
– Postanowiłam spotkać się z byłym. On od dawna darzy mnie ciepłymi uczuciami, a z mężem mi się nie układa. Przykryj mnie, powiedz, że będę u ciebie na noc. Będę ci bardzo wdzięczna. Dzięki – nie czekając na odpowiedź, Ania odłożyła słuchawkę.
Przedtem podała jeszcze adres swojego byłego chłopaka. Na wszelki wypadek, żeby wiedziała, gdzie jej szukać, jeśli telefon się rozładuje.
– Świetnie, załatwię dwóch oszustów naraz. Będą wiedzieli, jak podrywać zamężne kobiety.
Ania postanowiła jednym ruchem rozwiązać dwie sprawy.
– Dlaczego tak wcześnie wstałaś? Dziś jest dzień wolny.
– Obudziłam się. Mam kilka spraw do załatwienia.
– Pilne?
– Bardzo. Jak tylko wyjdziesz, zabieram się do nich.
Marek zaczął się szybko zbierać. Przecież „chłopaki już czekali”.
Ania poczekała, aż mąż wyjdzie, i od razu zadzwoniła do ślusarza, aby wymienić zamki.
Przed wyjściem Marek obiecał jej, że zadzwoni wcześniej.
– Po co?
– Może będę chciała ci zrobić niespodziankę i ugotować coś smacznego.
– Dobrze, zgoda – uśmiechnął się.
„Jaka ona naiwna!” – pomyślał, wychodząc.
Jednak nie wiedział, jak mało jeszcze zna swoją żonę po tylu latach małżeństwa.
Po jego wyjściu Ania od razu zadzwoniła do ślusarza i później do Tolka.
– Jesteś pewna?
– Absolutnie. Nie wierzysz? Mogę wysłać ci nagranie z dyktafonu.
Tolek nie mógł uwierzyć własnym uszom.
– Rada dla ciebie: wróć jak najszybciej. Ale nikogo nie uprzedzaj. Nawet matki. Mam nadzieję, że rozumiesz, dlaczego.
Marek nie mógł przestać myśleć o jednej rzeczy.
„Co jej odbiło? Po co chce, żebym uprzedził o swoim powrocie. I w ogóle, nie chce gotować, a teraz nagle chce zrobić coś smacznego. To podejrzane!”.
– Co z tobą? Dziś jesteś jakiś nieobecny? – powiedziała Natalia, kiedy kierowali się do sypialni.
– Przepraszam, nie mam ochoty.
– Jak to rozumieć? Czekałam na ciebie cały tydzień, a teraz mi odmawiasz?
– Wiesz co… Wydaje mi się, że Ania coś ukrywa.
Natalia przewróciła oczami.
– I co z tego? Jaka różnica, skoro teraz jesteś ze mną?
– To ma znaczenie. Nie chcę żyć z kimś, kto mnie oszukuje.
Natalia się uśmiechnęła.
– A co ty teraz robisz?
– Nie porównuj tego. To co innego. Naprawdę zauważyłem coś podejrzanego.
– I słusznie. Powinieneś otworzyć oczy.
W końcu Natalia opowiedziała mu o wieczornej rozmowie z Anią.
– Były? Nie może być. Rozstali się z takim skandalem, nie uwierzyłabyś!
– Jaki ty naiwny, Marek! Jak mały chłopiec. Nie bez powodu mówią, że od miłości do nienawiści jest tylko jeden krok.
Nagle ktoś otworzył drzwi wejściowe.
– Tolek? Co ty tutaj robisz? – zapytała zdezorient
owana Natalia.
– Puścili mnie wcześniej. O, brat mój tu jest. Widzę, że bez mnie się nie nudziliście.
Natalia zaczęła się tłumaczyć.
– Kochanie, to nie to, co myślisz. Marek przyszedł, żeby pomóc przymocować haczyki.
– Tak? A gdzie one są? Dlaczego nie widzę młotka w jego rękach?
Od razu stało się jasne, że Natalia wymyśliła zbyt głupią wymówkę i wydała ich obu.
Anatol nie cackał się długo i wyrzucił ich obu za drzwi.
– I co teraz? Przyzwoity pokój w hotelu kosztuje fortunę! – krzyknęła Natalia.
– Chodźmy do mnie. Mówiłaś, że Ania poszła do byłego.
Kiedy przyjechali, Marek niczego nie rozumiał. W domu nie było światła i żony. A klucze nie pasowały do zamka.
– Wymieniła zamki? To już przesada! Pojedziemy do jej byłego.
Kiedy przyjechał do Andrzeja, ten nawet nie od razu poznał, kto przed nim stoi.
– Kogo szukacie?
– Ciebie, bezwstydniku. Jak ci nie wstyd niszczyć nasze małżeństwo? – krzyczał Marek na mężczyznę, który był od niego większy.
– W jakim sensie?
– Przyznaj się, Ania u ciebie? Wiem, że tu jest!
Andrzej zrozumiał, kto to, a na krzyki wyszła jego nowa dziewczyna.
– Jaka Ania? Kto to jest?
– Mąż twojej kochanki. Wszystkich was ujawnię.
Andrzej wytłumaczył mu po męsku, że Ani tu nie ma i nie może być. Marek zrobił z siebie głupca przed wszystkimi.
O świcie wrócił do domu, ale nikt mu nie otworzył. Ania nie chciała z nim rozmawiać ani go widzieć.
– Co teraz zamierzasz zrobić? – zapytał ją Tolek przy filiżance herbaty.
– Najpierw złożę pozew o rozwód, a potem zobaczymy.
– Nie da się uciekać wiecznie, będziesz musiała spojrzeć mu w twarz. Rozumiem, jak to jest nieprzyjemne.
Ani zaczęły płynąć łzy, a Tolek wziął ją za rękę.
– Razem damy radę, zobaczysz.
Była mu naprawdę wdzięczna, że był przy niej. Naprawdę czuła się lepiej. Kto wie, może ta wsparcie przekształci się w coś więcej w przyszłości.
Na razie musiała zająć się rozwodem i rozpocząć nowe życie.
