Mężczyzna marzył o synu. Po porodzie przekazałam mu wiadomość, która sprawiła, że on oniemiał

Długo z mężem planowaliśmy dzieci, ale nie udawało się. Później rozpoczęliśmy leczenie i oto na kolejnym USG dowiedzieliśmy się, że zaszłam w ciążę. Okazało się, że jestem w ciąży, spodziewam się bliźniąt. Nie mogę teraz opisać emocji szczęścia, które wtedy czułam, a mąż był niezwykle szczęśliwy. A potem ogarnął mnie strach – to nasze pierwsze doświadczenie, a tu od razu dwoje dzieci, co jeśli sobie nie poradzę?

Przez całą ciążę bardzo martwiłam się o moje maluchy i byłam bardzo ostrożna. Często odwiedzałam lekarzy, aby śledzili, jak przebiega moja ciąża.

W ostatnich miesiącach ciąży miałam mieć urodziny. Świętowaliśmy w domu, przyszli teściowie, moi rodzice i siostra. Cały dzień z mężem przygotowywaliśmy dania na świąteczny stół, powiem od razu, że to nie było łatwe. Bardzo bolały mnie plecy, a zwyczajne czynności wykonywałam

Rano nagle zaczęły mnie boleć brzuch, skurcze były niezwykle bolesne i zdałam sobie sprawę, że zaczynają się skurcze. Obudziłam męża i razem pojechaliśmy do szpitala. Poród był trudny, a stało się coś, czego w ogóle się nie spodziewałam – urodziłam trojaczki.

Wszyscy byli w szoku, nikt nie rozumiał, skąd wzięło się trzecie dziecko. Lekarze byli zdezorientowani, ponieważ na USG widać było tylko dwójkę maluchów. Po około godzinie przynieśli mi troje maluchów. To były wspaniałe emocje, byli tak mali i bezbronni, wtedy byłam w siódmym niebie ze szczęścia. Później pielęgniarki przyniosły mi telefon i kazali zadzwonić do męża.

Wzięłam telefon i powiedziałam: “Misza, jeśli jedziesz, zatrzymaj się”. Powiedział, że jest w domu, a ja poprosiłam, żeby lepiej usiadł. Słyszę, że mąż jest przerażony. Wtedy od razu go uspokoiłam, zapewniłam, że urodziłam dzieci, wszystkie żyją, są zdrowe. Uspokoił się. A potem ogłosiłam: “Teraz masz dwóch synków i słodką córeczkę”. Bardzo martwiłam się o reakcję męża, ale on najpierw milczał, a potem zaśmiał się i powiedział: “Gdzie dwóch, tam i trzech”.

I oboje zaczęliśmy śmiać się do słuchawki.