Mogę wybaczyć jej mężowi, ale tego, jak zachowywali się teściowie, nigdy nie zapomnę

Już od samego początku nie podobał mi się wybór córki i starałam się ją odwieść od małżeństwa, ale ona podjęła swoją decyzję… — wzdycha, opowiada Małgorzata. — My żyjemy jak wszyscy, ale u nich w rodzinie wszystko wygląda inaczej…

Ona nie wybierała małżeństwa z rozsądku, mogła sobie sama ze wszystkim poradzić i w życiu dobrze się urządzić.

Córka jest oczywiście dobra, — potwierdza Małgorzata, — ale nie chcę, żeby moimi teściami byli właśnie oni, bo bez nich wszystko byłoby o wiele łatwiejsze.

Ania od samego urodzenia mieszkała w dużym mieście i dostała się na studia na budżet, które ukończyła z wyróżnieniem, więc wszyscy krewni i znajomi byli z niej dumni. Nawet korepetytorów nie potrzebowała, żeby dostać się na te studia. Jej matka Małgorzata prawie całe życie pracowała jako kucharka, więc nie miała z czego być dumna, ale córka ją bardzo pozytywnie zaskoczyła, osiągając takie wyniki w nauce na uniwersytecie i w szkole.

Myśleliśmy, że Ania nie będzie chciała wyprowadzać się z naszego miasta, a nawet krewni nie mogli przypuszczać, jak ona chce dalej żyć, ale wszystko popsuła jej miłość, — mówiła matka Ani.

Kiedy Ania była w domu rodziców przez ostatnie kilka tygodni, spotkała Piotra i od tego momentu zaczęli się spotykać. Ten młody człowiek stale obdarowywał Anię prezentami i zabierał ją na randki, więc można go było nazwać bardzo romantycznym.

Miał pieniądze, więc codziennie przyjeżdżał do nas z sąsiedniego miasta, które jest większe od naszego. Nawet nie myślałam, że jakiś bogaty mężczyzna będzie gotów codziennie spędzać dwie godziny na dojazd, żeby zobaczyć się z moją córką. Dla córki to były wymarzone związki, ale mnie to wszystko nie podobało, bo nie pasowali do siebie z Piotrem przynajmniej ze względu na status.

Ojciec Piotra ma własne miasteczko, w którym jest głównym, więc nie dziwi, że ma dużo pieniędzy. Ale później Ania pomyślała, że czas już szukać pracy, a razem ze swoimi rodzicami narzeczony przyjechał do ukochanej.

Kiedy ich zobaczyłam, zrozumiałam, że chcą się ze mną zapoznać, a ja w ogóle nie byłam na to przygotowana.

Po pół roku znajomości Ani i Piotra, rodzice postanowili się poznać, żeby nie zwlekać ze ślubem i zorganizować go jak najszybciej, bo Piotr nie wyobraża sobie życia bez Ani, bo jak twierdzi, ona daje mu inspirację do dalszego życia. Zaproponowali od razu Ani przeprowadzkę do mieszkania, które Piotr już miał, bo młodzi potrzebują osobnego mieszkania i najważniejsze, żeby małżonkowie bardzo się kochali.

Małgorzata rozumiała, że to nie jest mężczyzna, którego potrzebuje jej córka, bo nie wiadomo, jak będzie się zachowywał w małżeństwie, bo do takich bogatych chłopaków przylega wiele dziewczyn i najprawdopodobniej po roku małżeństwa już będzie jej zdradzał. Niektórzy krewni od razu mówili, że trzeba się zgodzić na to małżeństwo, bo bogaci mężczyźni nie trafiają się każdemu, a tutaj nawet proponują mieszkanie po ślubie.

Ona mogła dobrze się urządzić w życiu, więc już w wieku dwudziestu czterech lat pracowała jako zastępca dyrektora firmy, — opowiada Małgorzata. — Wszystko im się dobrze układało, czasami mogła mi przysyłać pieniądze, żebym sobie niczego nie odmawiała.

Po kilku latach Ania urodziła pierwsze dziecko i przez prawie cztery lata była na urlopie macierzyńskim, jak wszystkie mamy. Dla córki nawet całkowicie urządzili pokój, więc można było go fotografować do albumu — takie dziecięce pokoje matka Ani widziała tylko w czasopismach. Jeszcze przed porodem Ani stale mówiono, że urodzi syna, ale po siedmiu miesiącach ciąży, tuż przed porodem okazało się, że urodzi córkę.

Okazało się, że po kilku latach Piotr ją zdradzał i miał kochankę praktycznie od samego ślubu, tylko dobrze to ukrywał przed żoną. Próbował przekonać żonę, że bez niego nie przeżyje i w ogóle dał jej dobre życie, więc powinna być mu za to wdzięczna. Ale Ania żądała rozwodu, bo jeśli raz ją zdradził, to będzie to robił zawsze. Ani już nic od Piotra nie było potrzebne i po prostu z dzieckiem przeprowadziła się do rodziców, którzy starali się ją wspierać.

Ja też to kiedyś przeżyłam, ale wybaczyłam swojemu mężowi i ty możesz wybaczyć Piotrowi! On cię kocha, jak tego nie rozumiesz? — mówiła matka męża. — Zdarza się, że małżonkowie zdradzają się nawzajem, ale to nie znaczy, że od razu trzeba się obrażać i rozwodzić… Po prostu zapomnij o tym, zwłaszcza że w wielu rzeczach ci pomógł, a ty chcesz go po prostu zdradzić?

W końcu Ania nie słuchała nikogo z rodziny męża i postanowiła się rozwieść, nie chciała kontynuować małżeństwa z zdradzającym mężem. Wszyscy jednogłośnie twierdzili, że Ania nie da rady żyć bez męża. Zwłaszcza że nie zamierzał płacić na dziecko.

Myślicie, że boję się, że już nie będę pracować na takim stanowisku, na które sami mnie załatwiliście? Jak będę chciała, to sama osiągnę wszystko, więc nie musicie mi grozić.

No rób, co chcesz, — odpowiedziała teściowa.

W końcu teściowie nawet nie chcieli zabrać wnuczki, po rozwodzie przestali się nią interesować. Piotr najpierw pracował w fabryce i zarabiał minimalną pensję, więc odpowiednio płacił alimenty, a potem w ogóle zatrudnił się nieoficjalnie i przestał cokolwiek dawać na córkę.

Jakbyśmy wiedzieli, że nic im nie wyjdzie, ale córka nas nie słuchała i robiła po swojemu! Dobrze, że my z mężem jeszcze żyjemy i możemy jej pomagać, a tak nie wiem, jakby sobie poradziła, — powiedziała Małgorzata. — Piotr wielokrotnie prosił Anię, żeby do niego wróciła, ale ona już się na to nie zgadzała, po prostu nie mogła mu zaufać.