Mój mąż jest jedynym dzieckiem swojej mamy. Ale już teraz często mówi, że nie będzie się nią opiekował, bo to nie jest męska praca, a ja będę musiała to robić. Moja teściowa bardzo mnie nie lubi, często słyszę od niej różne złośliwe plotki. Dlatego chcę ją już teraz uprzedzić, żeby nie liczyła na mnie na stare lata. Tymczasem ostatnio zaczęła się dziwnie zachowywać
Coraz częściej zastanawiam się, co zrobić, jeśli moja teściowa całkiem się położy i będzie wymagała stałej opieki, dniem i nocą? W końcu ma tylko jednego syna – mojego męża, a z rodziny nie ma nikogo innego.
Naturalnie, opieka nad nią byłaby dla męża niewygodna. W końcu pranie jej rzeczy, mycie jej, gotowanie posiłków – to podobno nie jest męska sprawa. Ale ja nie chcę tego robić, szczerze mówiąc. Po prostu nie chcę i już!
Problem w tym, że mam przed oczami żywy przykład takiej opieki. Moja babcia, mama mojego taty, leży już od około 10 lat. Całą opiekę nad nią sprawuje moja mama i, szczerze mówiąc, to bardzo ciężka praca. Naprawdę, kto tego nie doświadczył, nie wie, jak trudne to jest.
Przez te 10 lat mama się załamała i bardzo postarzała. Nie może nigdzie wyjechać na odpoczynek, nawet odwiedzić krewnych na kilka dni, bo babcia wymaga stałej opieki. Cały czas siedzi w domu przy niej, poświęcając jej całe swoje życie, w gruncie rzeczy dla kogoś obcego.
Mama pracuje na niepełny etat, opiekuje się babcią i robi wszystko w domu. Całe obowiązki domowe spoczywają tylko na niej.
A moja babcia, jeśli mam być szczera, nie jest dobrą osobą. Delikatnie mówiąc, zawsze taka była, a życie z nią było dla mamy trudne. Ale mimo to, mama opiekuje się nią, wynosi nocniki i robi wszystko, co trzeba.
Moja rodzina próbowała mnie wciągnąć w te obowiązki, ale od razu powiedziałam, że pamiętam z dzieciństwa, że byłam najmniej „ulubioną” wnuczką. Więc niech te wnuki, które babcia najbardziej kochała i obdarowywała prezentami, teraz zajmują się nią. Ale moja mama wzięła na siebie cały ten ciężar.
Kiedy pomyślę, że mogę być w podobnej sytuacji z moją teściową, od razu czuję niechęć i przypominam sobie wszystkie jej złe czyny i nasze kłótnie. Nie chcę tego robić, szczerze mówiąc. Wolę wynająć opiekunkę lub nawet rozwieść się z mężem, ale nie będę nosić cudzych nocników, bo nie wierzę, że moja teściowa kiedykolwiek mi za to podziękuje.
Nie zamierzam też siedzieć w domu, zajmując się tylko obowiązkami, nadwyrężać swojego kręgosłupa. Moja teściowa nie jest mała, jest dość ciężka. Nie zamierzam rezygnować z odpoczynku, chociażby raz w roku. Jestem jeszcze młoda i w życiu niczego nie widziałam.
Dlaczego miałabym to robić? Przecież nikomu nic nie jestem winna.
Najgorsze jest to, że wszyscy krytykują kobietę, która nie chce opiekować się cudzą osobą. Ale ja nikomu nic nie jestem winna!
Dlaczego mężczyźni od razu uchylają się od tego synowskiego obowiązku, twierdząc, że opieka nad kobietą nie jest męską sprawą? A starsze kobiety zaczynają się ociągać, mówiąc, że to niezręczne, gdy synowie się nimi zajmują.
Jaka to różnica, kto się tobą opiekuje i przynosi ci jedzenie do łóżka? Najważniejsze, że się tobą opiekują i nie zostawiają cię samej, a zajmuje się tobą bliska osoba, a nie ktoś obcy.
Ten, kto się urodził, powinien się opiekować. Mam własnych rodziców. Jeśli coś im się stanie, to oczywiście będę się nimi opiekować. Ale teściowej nie chcę się opiekować, szczerze mówiąc.
Zastanawiam się, czy nie powiedzieć tego teraz mojemu mężowi i jego mamie, żeby nawet nie liczyli na mnie w przyszłości? Niech teraz coś postanowią i zaplanują, żeby później nie było żadnych pytań do mnie. A ty, zajmowałabyś się teściową?
Najdziwniejsze jest to, że matka mojego męża w ogóle nie przewiduje takiej sytuacji. Mówi, że jest jeszcze młoda i poradzi sobie sama. Zamiast starać się utrzymać dobre relacje ze mną, ciągle wygłasza jakieś nieuzasadnione pretensje i mówi o mnie źle wszystkim, których zna. Jakby specjalnie nie myślała o swojej starości, wierząc, że zawsze będzie dobrze. Ale życie jest bardzo nieprzewidywalne, zwłaszcza teraz.
Czy jestem zobowiązana opiekować się taką teściową?
