Mój mąż nie może zaakceptować cudzego dziecka…
Mając szesnaście lat, przeżyłam swoją pierwszą miłość… To były cudowne relacje, pełne silnych uczuć, czekałam na niego, gdy był w wojsku, szaleńczo się kochaliśmy. Ale jak to często bywa… rozstaliśmy się… Powiedział mi wtedy, że zakochał się w innej dziewczynie. Zrozumiałam go i postanowiłam go puścić wolno.
Później, w wieku dziewiętnastu lat, poznałam mojego męża. To również były ciepłe i dobre relacje. Troszczył się o mnie i dbał. Po roku oświadczył mi się. Zgodziłam się. Wszystko wydawało się być dobrze… ale w tej historii był też mój były chłopak, z którym czasami pisałam. Trzymałam także jego prezenty. Mój mąż wiedział o tym i nie przeszkadzało mu to.
Po naszym rozwodzie powiedział mi, że nigdy mu się to nie podobało, że nigdy mnie nie kochałam, a byłam z nim tylko dlatego, że był pewnym człowiekiem. Rozstaliśmy się z powodu mojego byłego chłopaka. Miał wypadek samochodowy z rodziną, przeżyło tylko jego dziecko. On i jego żona nie mieli rodziców – oboje byli z domu dziecka. Dlatego dziecko zostało samo, nikomu niepotrzebne. Mój mąż bardzo chciał mieć własne dzieci, ale ja zwlekałam z tym z różnych powodów. A potem taka sytuacja… Mąż nie był zadowolony z prośby o adopcję dziewczynki, ale mimo to mi pomógł.
Starałam się mu wyjaśnić, że kocham go szczerze i tylko dlatego jestem z nim, a nie dlatego, że jest wygodnie. Ale on stopniowo zaczął się ode mnie oddalać i pewnego dnia poprosił o rozwód, spokojnie bez kłótni oznajmił, że chce mieć swoją rodzinę i swoje dziecko. Pomógł mi – teraz ja powinnam pomóc jemu, czyli puścić go wolno i dać rozwód. Był to dla mnie ogromny cios. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego tak się dzieje w życiu… ale rozumiałam, każdy chce być szczęśliwy. Przez kilka lat się nie widzieliśmy, miał dziewczynę w innym mieście. A potem spotkaliśmy się w moim mieście. Potem znowu. Zaczęliśmy pisać, spotykać się i zdaliśmy sobie sprawę, że nadal się kochamy.
Przez ten czas nie patrzyłam na innych mężczyzn… I choć w naszych relacjach wszystko było dobrze, czułam, że mężowi jest jakoś niewygodnie. Porozmawialiśmy i powiedział, że nie jest mu przyjemnie widzieć córkę mojego byłego chłopaka w naszym domu. Znowu zaczął mi mówić, że mnie nie kocham, ale nie może mnie zostawić, bo bardzo mnie kocha. Zaproponował, żebyśmy spotykali się u niego lub na neutralnym terenie. I tak nasze relacje trwają już dwa lata. Spotykamy się, rozmawiamy, dzwonimy do siebie. Ale powiedział mi, że jeśli spotka odpowiednią dziewczynę, to mnie zostawi.
Przecież nie może ze mną mieszkać. Nie wiem, jak go przekonać, że go kocham i że jest mi potrzebny. Czasem tak bywa… kochacie się, ale nie możecie być razem i są ku temu powody.
On mnie kocha, ceni i czeka. Pomaga nie tylko mnie, ale i mojej córce. Ale nie może mieszkać ze mną i z nią. Miał gorzkie doświadczenia w przeszłości, gdy dziewczyna go zdradziła i zostawiła. Takie jest nasze życie, trudne i bolesne, kochamy się, cierpimy i nic nie możemy z tym zrobić.
Może ktoś nam coś doradzi? Bo nie wiem, jak naprawić nasze relacje, żeby mąż zaakceptował córkę mojego byłego chłopaka.
