Mój mąż odszedł z rodziny, kiedy nasze dzieci były jeszcze bardzo małe. Starszy ledwie skończył dwa lata, a młodszy dopiero co przyszedł na świat. Według mojego męża, był zmęczony, mówił, że w wieku czterdziestu lat jest jeszcze młody i chce żyć pełnią życia, a nie tylko egzystować. Na szczęście zrezygnował z udziału w naszym jednopokojowym mieszkaniu. Bez rozwodu wyjechał za granicę i zapomniał o naszym istnieniu

Nie miałam zamiaru smucić się po oświadczeniu męża, więc zakasałam rękawy i zaczęłam pracować, jak tylko mogłam. Niestety, w tym przypadku nie można mówić o równych siłach. Przez trzy miesiące nie spałam po nocach, tłumaczyłam i pisałam prace zaliczeniowe dla studentów, a potem po prostu padłam z wyczerpania.​

Wtedy na pomoc przyjechała moja mama. Może to jakaś karma naszej rodziny, bo mój nieodpowiedzialny ojciec zniknął w taki sam sposób, jak mój mąż. Nawet go nie pamiętam. Mama wychowała mnie sama.

Pierwszy tydzień po przyjeździe mamy niemalże cały przespałam, podczas gdy ona gotowała, sprzątała i zajmowała się dziećmi.

Mama podjęła twardą decyzję. Ponieważ mieszkam w stolicy, mama sprzedała nasze mieszkanie w województwie i kupiła jednopokojowe mieszkanie obok. Od tego czasu mama stale nam pomagała. To dało mi możliwość skupienia się na nauce i karierze. Byłam uparta, i wszystko mi się udawało.

Mama zawsze była przy mnie. Tak bardzo się do tego przyzwyczaiłam, że nie wyobrażałam sobie innej opcji. Czas minął niezauważenie. Teraz moi chłopcy mają siedemnaście i piętnaście lat. A mama wciąż mieszka z nami.

Jednak jej samopoczucie się pogorszyło, a opinie stały się dużo bardziej kategoryczne. Jest coraz bardziej niezadowolona z własnego życia, a to niezadowolenie przenosi na nas. Mama zdaje się nie zauważać, że dzieci są już dorosłe, kontroluje każdy ich krok, co im się absolutnie nie podoba, ale sprzeczanie się z babcią jest bezcelowe.

Stara się również kontrolować mnie. Niedawno poznałam mężczyznę. Bardzo mi się podoba, czuję się przy nim dobrze i bezpiecznie. Synowie dorastają, wkrótce będą żyć samodzielnie. Dlaczego nie mogę ułożyć sobie życia osobistego? Przecież jestem młodą kobietą, mam trochę ponad czterdzieści lat. Radziłam też mamie, żeby ułożyła sobie życie, ale tylko machnęła ręką, mówiąc, że już niczego nie potrzebuje.

Nie potrzebuje niczego dla siebie, ale nasze życie jej bardzo zależy. I chce, żebyśmy żyli zgodnie z jej wskazówkami. Kiedy robimy coś po swojemu, zaczyna się prawdziwy koncert z płaczem i dramatycznym wzywaniem pogotowia.

Na to, że spotykam się z Andrzejem, zareagowała bardzo ostro i negatywnie. Dla niej to prawie osobista obraza i zdrada z mojej strony. Aż nie chce się wracać do domu, tak napięta jest sytuacja.

Nie wiem, co teraz robić. Kiedyś mama mi pomogła, a teraz niszczy mi życie. Andrzej proponuje, żebym z synami przeprowadziła się do niego, bo ma duże i przestronne mieszkanie. Mówi: „Będzie wam tu spokojniej”.

Nie wiem, co robić. Życie trwa dalej i chcę być szczęśliwa, ale mama nie poradzi sobie sama, bo żyje naszym życiem.

Podnieść głowę i zapomnieć przeszłość, żyć pełnią życia, czy stracić swoje szczęście, ale nie zdradzić mamy?