Mój narzeczony miał poślubić moją przyjaciółkę, ponieważ był jej chłopakiem, ale los wie lepiej, kto jest dla kogo stworzony!
Nie jestem złym człowiekiem, chociaż być może wielu z was uzna to za wymówkę, gdy usłyszy, że zostałam dziewczyną chłopaka mojej przyjaciółki, a potem jeszcze wyszłam za niego za mąż! Ale teraz wszystko wam wyjaśnię.
Olgę znałam od dawna. Spotykaliśmy się w tym samym kręgu towarzyskim, a on był chłopakiem mojej najlepszej przyjaciółki. Pewnego dnia bardzo się pokłócili i przyjaciółka oznajmiła, że chce się z nim rozstać. Od tego momentu minęły trzy lata, a on postanowił, że chce ją odzyskać i przeprosić za wszystko. Nie odpowiadała na jego telefony ani wiadomości, więc napisał do mnie w mediach społecznościowych z prośbą o pomoc w odzyskaniu dziewczyny.
Na początku mówiłam mu, że nie zamierzam wtrącać się w ich relacje, ponieważ to była decyzja mojej przyjaciółki i ona wie lepiej, jak dalej żyć. Był jednak tak nalegający, że postanowiłam zadzwonić do przyjaciółki i zapytać, czy nie chciałaby wznowić kontaktu z byłym.
Przyjaciółka tylko się zaśmiała i powiedziała, że nie chce, bo od dawna kocha kogoś innego, ale nie trzyma urazy i nie jest obrażona. Więc napisałam chłopakowi, że u niej wszystko dobrze, nie jest na niego zła, ale nie chce wracać do przeszłości.
Po tym wszystkim nie przestaliśmy się kontaktować. Na początku czułam do niego współczucie, bo widziałam, że jego uczucia i intencje były szczere, a potem to przekształciło się w zainteresowanie.
Kontynuowaliśmy kontakt, a po miesiącu chłopak zaproponował, żebyśmy poszli razem do kina i na spacer. Nie widziałam w tym nic złego, zwłaszcza że zdążyliśmy się dobrze zaprzyjaźnić. Czas spędzony z nim mijał bardzo szybko, i zrozumiałam, że się w nim zakochuję. Był troskliwy, uprzejmy i miły. Nasze następne spotkanie odbyło się w kinie, a potem wspólnie powitaliśmy świt i się pocałowaliśmy. Wtedy wyznał mi: „Jestem w tobie zakochany!”.
Długo nie mogłam się zdecydować, żeby odwzajemnić uczucia, ponieważ obawiałam się, że stracę przyjaciółkę. W końcu postanowiłam, że nie ma sensu dłużej zwlekać i wszystko jej opowiedziałam. Przez pierwsze kilka minut milczała, a potem wszystko przemyślała i powiedziała: „Jaki mały świat, że oboje zakochaliśmy się w tym samym chłopaku! Na szczęście w różnym czasie! Nie będę przeszkadzać waszym relacjom, jeśli naprawdę go kochasz i jesteś szczęśliwa u jego boku! Będę tylko szczęśliwa za ciebie!”.
Minął rok od naszego pierwszego spotkania, a on oświadczył mi się i bez wahania zgodziłam się. Już wtedy postanowiłam, że na moim weselu będzie moja przyjaciółka, która była powodem naszego poznania. A tak przy okazji, teraz przyjaźnimy się w parach i spędzamy razem czas wspaniale!
