Mój ojciec postanowił się ożenić w wieku 75 lat. Nie rozumiem, po co mu to potrzebne? W takim wieku powinien tylko bawić się wnukami i myśleć o duszy
Był późny wieczór, ale to nie przeszkodziło komuś zadzwonić do mnie. Szczerze mówiąc, nigdy nie lubiłam późnych telefonów. Wszystkie ważne sprawy powinny być załatwiane w ciągu dnia.
Patrząc na ekran telefonu, zobaczyłam, że dzwoni do mnie stara znajoma, Elżbieta. Mówiła bardzo szybko, stopniowo przechodząc do krzyku, przez co nie mogłam nic zrozumieć. Poprosiłam ją więc, żeby się uspokoiła i zaczęła opowieść od nowa, trochę wolniej.
Elżbieta skarżyła się, że jej 75-letni ojciec postanowił się ożenić. Odważyłam się przypuszczać, że być może się zakochał. Ale znajoma nie ustępowała. Uważała, że w jego wieku powinien już myśleć o duszy. Także bardzo ją oburzało, że ojciec zapomniał o matce. Minęło trochę mniej niż 10 lat od jej śmierci.
Próbowałam wytłumaczyć Elżbiecie, że każdy człowiek potrzebuje rodziny. Ale Elżbieta uważała, że to ona jest jego rodziną.
Przypuszczałem, że jeśli ojciec Elżbiety się ożeni, to i dla niej wzrosną szanse na znalezienie partnera. Ale Elżbieta tylko przypomniała, że mają małe mieszkanie, i tak naprawdę nie ma gdzie zaprowadzić mężczyzny.
“A jeśli twój tata przeprowadzi się do żony, to wszystko się zmieni” – nie ustępowałem.
Po tych argumentach Elżbieta musiała się ze mną zgodzić.
Piotr Wasylowicz, bo tak się nazywał ojciec Elżbiety, po śmierci żony długo ją opłakiwał i nie planował zakładać nowej rodziny. Ale niedawno Elżbieta kupiła mu voucher na dwa tygodnie w sanatorium, żeby trochę go rozproszyć i poprawić zdrowie. W tym czasie w sanatorium odpoczywała także Walentyna.
Ukrywanie ich romansu było wzajemną chęcią. Walentyna miała dwoje dorosłych synów, którzy żyli daleko od matki i przyjeżdżali w odwiedziny kilka razy w roku, żeby pomóc w gospodarstwie domowym. Walentyna wiedziała, że jej dzieci będą przeciwne późnemu małżeństwu.
Piotr i Walentyna poinformowali dzieci o swoich związkach tuż przed samym ślubem.
Dlaczego zazwyczaj dorosłe dzieci nie akceptują szczęścia swoich rodziców? Być może boją się pozostania bez spadku? Czy może nie wierzą w możliwość uczucia w dojrzałym wieku? Dlaczego dzieciom tak trudno zrozumieć, że rodzice, niezależnie od wieku, także potrzebują rodziny, opieki i uwagi. Przecież dzieciom to jest nie do pojęcia.
Tak samo ja, kiedyś tak myślałam. Mój ojciec odszedł, gdy miałam 16 lat. A po kilku latach mama zapytała mnie o zdanie w sprawie jej ponownego małżeństwa. Ja, ze względu na swój wiek, zrobiłam skandal. Dlatego mama już nigdy nie rozmawiała ze mną na ten temat.
Żyjąc życiem, zdałam sobie sprawę ze swojego błędu. I chciałabym teraz przeprosić ją, tylko że mamy już nie ma wśród żywych.
