Mój syn przestał się ze mną kontaktować, kiedy dowiedział się, że cały spadek przepisałam na jego siostrę, a jemu nic nie przypadnie. Wiem, że wygląda to tak, jakbym postąpiła niesprawiedliwie wobec syna, ale nie wszystko jest takie jednoznaczne

Mam 60 lat i niedawno świętowałam swój jubileusz, a następnie przeszłam na emeryturę. Mam dwoje dorosłych dzieci – syna i córkę. Mój najstarszy syn Jarosław ma 35 lat, a córka Maria niedawno skończyła 30. Wychowywałam dzieci praktycznie sama, ponieważ mój mąż odszedł od nas, kiedy dzieci były jeszcze w szkole.

Aby zapewnić im wszystko, co potrzebne, pracowałam na dwóch etatach, ponieważ alimenty od byłego męża były minimalne. Przez całe życie ciężko pracowałam, co odbiło się na moim zdrowiu, które ostatnio zaczęło mnie zawodzić.

Chciałam nadal pracować, ale córka przekonała mnie, żebym zrezygnowała z pracy. Powiedziała, że zasłużyłam na odpoczynek. Po przemyśleniu zgodziłam się, bo faktycznie całe życie pracowałam za dwoje.

Jednak po przejściu na emeryturę pojawił się problem – skąd wziąć pieniądze na życie, skoro emerytura jest niewielka i czasami nawet nie wystarcza na opłacenie rachunków. Ale tutaj z pomocą przyszła córka. Znalazła dla mnie dodatkową pracę. Potrafię robić hafty maszynowe, a ona znalazła osobę, która potrzebowała takiej specjalistki.

Miałam w domu odpowiednią maszynę do szycia, ale nigdy nie miałam czasu, żeby się tym zająć. Teraz nadszedł ten moment. Córka ściągnęła różne filmy instruktażowe z internetu, a ja zaczęłam szyć. Zarabiam całkiem nieźle, nawet więcej niż kiedy chodziłam do pracy, więc jestem zadowolona.

Z Marią mam bardzo dobre relacje. Codziennie do mnie dzwoni, pyta o moje sprawy. Zawsze oferuje pomoc, nawet finansową, ale zawsze odmawiałam. Teraz mam dodatkową pracę, emeryturę, więc jakoś sobie poradzę. A dzieciom pieniądze są bardziej potrzebne. Córka nadal wynajmuje mieszkanie, ale odkłada na własne.

Z synem sytuacja jest zupełnie inna. Nawet nie wiedział, że przeszłam na emeryturę. Zadzwonił kiedyś, bo czegoś ode mnie potrzebował, i zapytał, czy jestem w domu, czy w pracy. Kiedy powiedziałam mu, że już nie pracuję, był bardzo zdziwiony, chociaż wcześniej mu o tym wspominałam. Tylko on słuchał, ale nie słyszał. Po prostu tak naprawdę nie interesuje go, co u mnie. Dzwoni tylko wtedy, kiedy czegoś potrzebuje.

Rozumiem, że jest zapracowany. Ma trudną pracę, rodzinę, dziecko z pierwszego małżeństwa, a także nową rodzinę i kolejne dziecko. Mieszkają w mieszkaniu na kredyt. Ma wystarczająco dużo swoich problemów, więc co miałby ze mną omawiać?

Kiedy zdałam sobie sprawę, że syn nie ma dla mnie czasu i że mogę polegać tylko na córce, przepisałam cały majątek na Marię, mając nadzieję, że to ona zaopiekuje się mną na starość. Już teraz bardzo mi pomaga – zawsze wysłucha, zaprowadzi do lekarzy, pomaga opłacać rachunki. Jej wsparcie jest dla mnie nieocenione. Maria zawsze martwi się o mnie.

Synowi i jego żonie nie zależy na mnie. Kiedy syn dowiedział się, że nie dostanie spadku, zerwał ze mną kontakt. Zablokował mnie, więc nie mogę się do niego dodzwonić.

Jest mi przykro, bo nie zrobiłam mu nic złego. Po prostu podjęłam decyzję, że chcę spędzić starość blisko córki, a swoją decyzję zapłaciłam jej z góry. Co zrobiłam źle?

Nie ma spadku, nie ma matki. Uważacie, że postąpiłam sprawiedliwie?