Moja przyjaciółka prawie zepsuła moment, kiedy jej chłopak chciał jej się oświadczyć i zaproponować, aby została jego żoną. Musiałam pójść na zaręczyny razem z nią

Przyjaciółka długo nie mogła nawiązać poważnych relacji z mężczyznami. Nie wiem dlaczego, ale po prostu miała pecha. Często skarżyła mi się, że ma już dosyć jednorazowych randek. Kiedy poznała Władysława i umówili się na spotkanie w kawiarni, nie miała wielkich nadziei, że z tego wyjdzie coś poważnego. Jednak mimo to, przygotowała się: zrobiła fryzurę, makijaż, pożyczyła ode mnie buty.

Czekałam z niecierpliwością na jej telefon. Byłam ciekawa, jak zakończyła się ta randka. Czas mijał, a ona wciąż nie dzwoniła. Tego dnia nie doczekałam się od niej żadnych wiadomości. Dopiero następnego dnia zaczęła chwalić się, że dawno nie spotkała takiego chłopaka. Spędzili miło czas w kawiarni. Był interesującym rozmówcą. Potem spacerowali po mieście. W końcu przyjaciółka spędziła z nowym chłopakiem noc. Tak właśnie zaczęły się ich relacje. Po kilku tygodniach oficjalnie przedstawiła mi Władysława. Po naszych wspólnych spotkaniach powiedziałam jej, że aprobuje jej wybór.

Spotykali się przez ponad trzy lata. Przyjaciółka przeprowadziła się do Władysława. Wspólnie wyjeżdżali na wakacje, odwiedzali swoich rodziców. Wszyscy rozumieli, że zbliża się czas na małżeństwo. W ostatnich miesiącach zaczęłam częściej poruszać z nią ten temat. Dlatego kiedy powiedziała mi, że Władysław zaprosił ją do restauracji, zrozumiałam, że to ten moment. Tego dnia podzieliłam się swoimi przeczuciami z przyjaciółką. I wtedy stało się coś dla mnie niezrozumiałego. Przestraszyła się tego, że zostanie żoną, że zwiąże swoje życie z mężczyzną.

Zamiast przygotowywać przyjaciółkę do tego przełomowego spotkania, musiałam ją uspokajać i przekonywać, że nie ma się czego bać. Chciała nawet zostać w domu albo powiedzieć, że musi się zastanowić. Nie wiedziałam, jak ją przekonać. Ustaliliśmy, że pójdę z nią do restauracji i będę ją wspierać z daleka.

Trudno opisać, ile nerwów kosztowało mnie to w tej restauracji. Kiedy Władysław wręczył jej pierścionek, ledwo mogłam oddychać ze strachu, że przyjaciółka coś odwali. Ale kiedy zobaczyłam ich pocałunek, zrozumiałam, że wszystko jest w porządku. Później do nich dołączyłam. Władysław był zaskoczony. A kilka miesięcy później świętowaliśmy ich ślub.