Moja rodzina stała się dla mnie obca…

Od dziecka marzyłam, że kiedy na świecie pojawi się moje młodsze rodzeństwo, to będę się nim opiekować.

I oto, kiedy miałam cztery lata, w naszej rodzinie pojawił się mały braciszek, Andrzej. Okazało się, że rodzice spędzają więcej czasu z nim, a Marta musiała zajmować się sprzątaniem, zmywaniem naczyń i karmieniem brata. Rodzice uważali, że jako czterolatka powinna być samodzielna.

Kiedy brat miał dwa lata, Marta poszła do szkoły. Oprócz obowiązków domowych pojawiły się też lekcje. Kiedy nie zdążyła zrobić zadania domowego, rodzice krzyczeli na nią i mówili, że jest złym dzieckiem.

Nigdy jej nie wysłuchiwali. Kiedy brat miał dwanaście lat, zaczął jej często rozkazywać. Rodzice nie tylko nie zwracali mu uwagi, ale wręcz popierali jego autorytarne zachowanie. Mówili, że sama sobie na to zapracowała…

Kiedy Marta miała osiemnaście lat, wypowiedziała wszystko rodzicom. Teraz jest sama, a oni wyjechali z bratem do innego miasta. Nawet nie rozmawia z nimi przez telefon. I jest z tego bardzo szczęśliwa! Jej życie stało się o wiele lepsze…