Moja ukochana dorastała na wsi, i ma pewne naprawdę okropne wiejskie zwyczaje
Calkiem juz 6 lat jesteśmy razem, wszystko dobrze, ale niektóre jej nawyki mnie szalenie irytują. Ale żeby być całkowicie szczerym, to wiele rzeczy zmieniło się u niej przez ostatnie lata.
Ja przez całe życie dorastałem w dużym mieście, więc uwielbiam cały ten zgiełk, hałas na zatłoczonych ulicach. Ona zaś pochodzi z bardzo małej wsi. Na początku powoli adaptowała się do życia w wielkim mieście, ale z czasem powoli się przyzwyczaiła.
Studiowaliśmy razem na tej samej uczelni, poznaliśmy się na pierwszym roku. Ona wygląda dobrze, ma dobre usposobienie, jest uczciwa i wychowana, ale jej wiejskie przyzwyczajenia nadal pozostają.
Na przykład, nie ma pojęcia o niektórych technicznych rzeczach. Oczywiście, potrafi korzystać z internetu i rozmawiać przez telefon. Tylko kiedy zadaje pytania takie jak “Co to znaczy iOS?” “Co to znaczy Android?” “Co to są przeglądarki?” bardzo mnie to irytuje.
Przecież jestem programistą, nie rozumiem, jak można nie wiedzieć o tak elementarnych rzeczach. Tłumaczę jej wszystko bardzo prostymi słowami, tłumaczę wszystko od podstaw, ale jakoś trudno jej to ogarnąć. U niej wszystko dociera powoli.
I jej przyzwyczajenie do głośnego mówienia – to już masakra! To mnie po prostu wkurza. Wiadomo, że na wsi często się krzyczy na odległość, tylko u mnie wszystko w porządku ze słuchem. I nie ważne ile razy jej to tłumaczę, od tylu lat, żeby nic z tego nie wychodzi. Muszę regularnie prowadzić wyjaśniające rozmowy.
Na początku, jako studentka, Olena ubierała się, delikatnie mówiąc, bez gustu. Mogła założyć jaskrawe spodnie i bladą bluzkę, stare i wyświechtane buty. Zaproponowałem, że pójdziemy razem do sklepu, gdzie kupiliśmy jakościowe i stylowe ubrania, w których można było wyjść bez wstydu. I teraz już potrafi je ładnie zestawiać. Cieszę się z tego.
Olena nadal popełnia pewne błędy w wymowie niektórych słów. Zamiast “kłaść” – mówi “łóżyć”, niewłaściwie akcentuje niektóre słowa. I przez to czasami mnie czerwieni przed przyjaciółmi i znajomymi. Muszę ją regularnie poprawiać. Zgadza się na wszystko, nie sprzeciwia się i się nie złości. To dobrze…
Oczywiście, wszystko to jest nieprzyjemne, ale jeszcze nie wszystko stracone. Chciałbym dodać w obronie Oleny, że jest uczciwa, dba o mnie, troszczy się o mnie, opiekuje się mną, kiedy jestem chory.
Gotuje smacznie i rozpieszcza mnie domowymi potrawami, przygotowuje wykwintne kolacje, zawsze gotowa wysłuchać i pomóc. Idealna żona! Chyba nie warto skupiać się na tym, gdzie kto się urodził. Najważniejsze to troska i dobroć!
Olena jest świadoma tego, że postanowiłem napisać ten list. Nie mam zamiaru krytykować jej ani obrażać. Po prostu chcę przekazać wszystkim innym, że jeśli czymś jesteś niezadowolony w swoim partnerze, to mów o tym, nie zamykaj się w sobie, nie obgaduj za plecami. Nie milcz. A wtedy szczęśliwe wspólne życie jest zagwarantowane!
Szczęścia Wam!
