Mówi, że nie musi opiekować się wnukami, bo w swoim czasie wychowała dwójkę dzieci, a teraz ich dzieci to ich sprawa

Wiktoria siedziała z koleżankami w kuchni podczas przerwy obiadowej, piły herbatę. Rozmowa zeszła na temat dzieci i wnuków, i kobieta wspomniała o swojej przyjaciółce Hannie.

– Mam taką przyjaciółkę, co to jak przeszła na emeryturę, to nawet nie wspomniała o tym swojej córce. Córka właśnie miała wracać z urlopu macierzyńskiego do pracy, a dziecko akurat zaczęło częściej chorować. Tylko oddadzą je do przedszkola, a na drugi dzień dzwoni wychowawca, żeby odebrać go, bo ma gorączkę. Córka Hanny zatrudniła nianię, prawie całą pensję na nią oddaje, a babcia nawet nie kiwnie palcem.

– Dlaczego ona tak robi? – zapytała koleżanka.

– Kto to wie! Mówi, że nie musi opiekować się wnukami, bo sama wychowała dwójkę dzieci, a teraz ich dzieci to ich sprawa. Córka mieszka osobno z mężem, nie widują się z mamą tak często, więc ona korzysta z okazji. Cieszy się, że nie ma do niej żadnych pretensji jako do babci. Nie, ona wnuka kocha, kupuje mu prezenty, chodzi z nim na spacery, czasami zabiera go do siebie na weekendy z noclegiem.

– A długo już się z nią przyjaźnicie? Ona w ogóle normalna? – pyta druga koleżanka.

– Od młodości. Tak, całkiem rozsądna. Z jednej strony, ma rację, wcześnie została wdową, sama wychowała syna i córkę. Może rzeczywiście chce odpocząć i żyć tak, jak marzyła?

– A gdzie jej syn? On też nic nie wie? – dopytuje trzecia koleżanka.

– Mieszka w innym mieście. Też nie powiedziała mu, że jest na emeryturze już pół roku. Od dłuższego czasu żyje z dziewczyną, może 7-8 lat, ale w żaden sposób nie chce jej ożenić, nie chce dzieci, więc wnuk jest tylko jeden u mojej Hanny. Boi się, że od syna dziewczyna odejdzie, ile jeszcze może czekać? To nie związek, a jakieś współżycie bez zobowiązań. Hanna mówi, że dziewczyna mogłaby być dobrą synową, widać, że kocha jej syna. W domu idealny porządek, zawsze świeża kolacja. Tylko cierpi, że lata lecą, a dzieci jeszcze nie ma. W mediach społecznościowych wrzuciła wspólne zdjęcia, ustawiła status „zamężna”, a on w żaden sposób nie chce się ożenić, a ma już 36 lat! Co za mężczyźni teraz poszli, nie chcą brać na siebie odpowiedzialności.

– Oj, nie mówcie! A córka jak, w ogóle dobrze żyje z mężem? Może po prostu nianię zatrudnić, żeby nie niepokoić babci?

– Tak, córka dobrze żyje, żyją całkiem przyzwoicie. Osobiście uważam, że babcia jest lepsza niż jakakolwiek niania. Nie mogłabym patrzeć, jak obca osoba przebywa obok mojego wnuka, kiedy ja wcale nie jestem ograniczona czasowo. Alicja wyraźnie się martwi, potrzebuje pomocy, a Hanna po prostu obserwuje. Mówi, żeby córka jeszcze trochę pocierpiała, będzie łatwiej, bo dziecko podrośnie, będzie mniej chorować.

No i

zastanów się teraz, kim one są – prawdziwe babcie?