Myślę, żeby nie zapraszać rodziców na moje wesele — przez ich kłamstwo o moim synu. Latami ukrywali przed krewnymi, że mają wnuka
Ja i moja narzeczona Maria kochaliśmy się od dzieciństwa. Teraz mamy po 20 lat. Zaprzyjaźniliśmy się jeszcze w czwartej klasie, a w szóstej już zaczęliśmy się spotykać.
Dosyć wcześnie urodził nam się syn. Wiem, że to nie było to, czego chcieli nasi rodzice, ale tak wyszło. Czy dziecko jest winne? Teraz wszyscy go kochają i jest dla nas skarbem.
Teraz nasz syn Jarosław ma 3 lata. Mieszkamy z nim osobno od rodziców, a kilka miesięcy temu oświadczyłem się Marii.
Na weselu będzie około 100 gości, wiele z nich to moja rodzina z różnych zakątków kraju. Nie utrzymujemy zbyt bliskich kontaktów, ale na wielkie rodzinne wydarzenia wszyscy się zbierają.
Odkąd zaczęliśmy rozmawiać o weselu, moja mama cały czas mówiła, że Jarosława trzeba zostawić z nianią.
— Nie powinniśmy myśleć o dziecku podczas święta — twierdziła. — To same kłopoty. Do tego jest jeszcze mały i będzie mu nudno.
Ale ja i moja narzeczona chcemy, żeby syn podzielił z nami ten szczególny moment. Ciotka Anna, siostra mamy, powiedziała, że będzie się opiekować Jarosławem podczas wesela, więc nie będziemy musieli martwić się o dziecko i całą rodziną możemy być obecni na uroczystości.
Ale mama ma jakąś obsesję. Nalegała i narzekała, że Jarosław nie może być na weselu.
Wkrótce dowiedziałem się, dlaczego ona nie chce, żeby syn pojawił się na weselu.
Okazało się, że moi rodzice nigdy nie mówili dalekim krewnym, że ja i Maria mamy dziecko. I teraz mamie wstyd, że wszyscy dowiedzą się o tym fakcie na weselu.
Ona mówi, że jest jej bardzo niezręcznie i nie chce, żeby wszyscy za plecami komentowali syna, którego urodziliśmy w bardzo młodym wieku.
— Będą nas oceniać, źle ich znasz! Dziecko nieślubne to nie byle co. Jak sobie wyobrażę, że Anna potem wszystkim opowie, to cała rodzina nas wyśmieje. Po co teraz to ujawniać?
Oczywiście, mama nie chce, żeby rodzina dowiedziała się teraz, że latami ukrywano przed nimi tę informację. Teraz to już na pewno wstyd, od którego nie da się uciec. W końcu moi rodzice okresowo utrzymują kontakt z niektórymi krewnymi.
Jesteśmy na siebie wściekli. Mama cały czas nalegała, żebyśmy zostawili Jarosława u kogoś.
A co do mnie, nie mogłem uwierzyć, że ona ukrywa przed wszystkimi fakt, że ma wnuka. Do tego nie podoba mi się, że w tej sytuacji bardziej martwi się o swój wizerunek niż o nas.
Powiedziałem jej i tacie (bo był z nią w jednym obozie), że nie są zaproszeni na moje wesele. Maria jest po mojej stronie. Też jest zła na nich za ten czyn.
Teraz mi samemu jest niezręcznie, bo wygląda na to, że rzeczywiście mamy nieślubne dziecko, którego nie można pokazywać ludziom. Jeszcze kilka razy rozmawialiśmy o tym z rodzicami, ale raczej nie zmienię decyzji, bo nadal powtarzają to samo — że chłopca nie można wpuścić na wesele.
Niektórzy bliscy krewni nas wspierają, ale na razie anonimowo. Moja mama mówi, że jest jej bardzo przykro i że nie jestem już jej synem. Nie spodziewałem się, że spotkam się z taką sytuacją. Czy robię dobrze?
